Obserwuj w Google News

Kobieta z Syrii uciekła ze szpitala w Polsce. "Przebywała na oddziale zakaźnym"

PAP
2 min. czytania
17.09.2023 11:38
Zareaguj Reakcja

Obywatelka Syrii, która trafiła do szpitala w Hajnówce, po trzech dniach z niego uciekła - poinformowała PAP rzeczniczka Straży Granicznej por. Anna Michalska. Dodała, że Syryjka podpisała wcześniej dokumenty, w których wyraziła wolę ubiegania się o ochronę w Polsce.

karetka
fot. NewsLubuski/East News (zdjęcie ilustracyjne)

Rzeczniczka SG przekazała Polskiej Agencji Prasowej, że funkcjonariusze z placówki w Czeremsze wezwali karetkę pogotowia ze względu na zły stan zdrowia do kobiety, która 12 września nielegalnie przekroczyła granicę polsko-białoruską. Kobieta miała trudności z oddychaniem. - Zdecydowano o przewiezieniu jej do szpitala w Hajnówce. Ze względu na to, iż przebywała na oddziale zakaźnym, nieprowadzone z nią były żadne czynności administracyjne - wyjaśniła por. Anna Michalska.

Syryjka uciekła ze szpitala. "Nie zgłosiła się do placówki SG"

- W trakcie jej pobytu w szpitalu do placówki Straży Granicznej od jednej z aktywistek trafiło pełnomocnictwo podpisane przez obywatelkę Syrii do jej reprezentowania i deklaracja chęci ubiegania się o ochronę międzynarodową w Polsce - podała rzeczniczka SG.

Redakcja poleca

Wskazała, że w piątek rano szpital poinformował funkcjonariuszy, że kobieta, mimo iż powinna w nim jeszcze przebywać, zniknęła. - Nie zgłosiła się też do placówki Straży Granicznej, by złożyć wniosek o ochronę międzynarodową w Polsce. Jej pełnomocnik nie wie, gdzie teraz przebywa kobieta - przekazała.

- To już nie pierwszy raz pełnomocnicy pochodzący z organizacji aktywistycznych tracą kontakt z cudzoziemcami, których reprezentują i nie są w stanie podać odpowiednim organom miejsca przebywania osób, które przecież są ich mocodawcami - na przykład w związku z ubieganiem się o ochronę międzynarodową - podkreśliła porucznik.

Zaznaczyła, że jest to kolejny przypadek kiedy osoby, którym udzielono pomocy w placówkach medycznych, oddalają się z miejsca, gdzie ta pomoc jest im udzielana. - Od początku roku Podlaski Oddział Straży Granicznej na hospitalizację i badania cudzoziemców, którzy nielegalnie przekroczyli granicę naszego państwa, wydał ponad 1,2 mln zł - podała.

- Po raz kolejny potwierdziło się, że osoby, które nielegalnie przekraczają granicę naszego państwa, nie są zainteresowane ochroną międzynarodową w Polsce. Nie chcą składać wniosków o ochronę w naszym kraju i czekać tu na ich rozpatrzenie, mimo iż wcześniej - jak między innymi twierdzą aktywiści - deklarują chęć o jej ubieganie się w Polsce - dodała rzeczniczka SG.

PAP - Bartłomiej Figaj

Nie przegap