`

Ksiądz gwałcił i molestował ministranta. Krzysztof G. usłyszał wyrok

3 min. czytania
30.11.2023 16:43
Obserwuj nas na Google

Ksiądz z Chodzieży w województwie wielkopolskim przez kilkanaście lat wykorzystywał ministranta. Duchowny gwałcił i molestował 14-latka w różnych miejscowościach i okolicznościach, stosując też przemoc fizyczną. Pod koniec listopada br. sąd w Chodzieży skazał byłego już księdza na 8 lat bezwzględnego więzienia.

Ksiądz
fot. Jakub Orzechowski/Agencja Wyborcza.pl (zdjęcie poglądowe)

W środę 29 listopada sąd rejonowy w Chodzieży skazał byłego księdza Krzysztofa G. na karę 8 lat bezwzględnego pozbawienia wolności. Mężczyzna został uznany za winnego dokonywania gwałtów i molestowania Szymona B. na przestrzeni kilkunastu lat w różnych miejscowościach i okolicznościach. Duchowny stosował też przemoc fizyczną. Wszystko zaczęło się w 2001 roku, wówczas Szymon B. miał 14 lat i był ministrantem w kościele w Chodzieży.

Proces Krzysztofa G. ruszył w sierpniu 2021 roku. Sprawa toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Po ponad dwóch latach były ksiądz został skazany. Prócz bezwzględnego więzienia Krzysztof G. otrzymał 10-letni zakaz wykonywania zawodu lub działalności związanej z edukacją, wychowaniem lub opieką nad małoletnimi. Dodatkowo musi zapłacić pokrzywdzonemu nawiązkę za doznaną krzywdę w wysokości 150 tys. zł. Oskarżonego nie było w sądzie w trakcie ogłaszania wyroku.

Redakcja poleca

Były ksiądz skazany za gwałty i molestowanie ministranta. "Satysfakcjonuje mnie ten wyrok"

- Satysfakcjonuje mnie ten wyrok. Najważniejsze, że jest bezwzględna kara więzienia. Myślę też, że 8 lat to jest dosyć sporo na przemyślenie tego, co zrobił - powiedział w rozmowie z reporterem Radia Poznań Szymon B. Dodał, że orzeczenie sądu odbiera także jako zakończenie pewnego etapu, również w walce o swoje dobre imię.

- Troszkę szkoda, że w trakcie mów końcowych, które miały miejsce dwa tygodnie temu, nie prosiłem o takie przeprosiny tutaj właśnie w moim społeczeństwie, chociażby w lokalnych mediach albo w gazecie "Chodzieżanin", żeby taka notka po prostu miała miejsce. Żeby ludziom też otworzyć oczy na to, że to, co mówiłem, to nie była żadna "ściema", żaden mój wymysł, tylko po prostu to była historia, którą przeżyłem na własnej skórze - zaznaczył.

Szymon B. odniósł się także do wysokości nawiązki zasądzonej przez sąd i powiedział, że żadne pieniądze nie zrekompensują mu tego czasu. - Tych 13 lat straconych, gdzie miałem jako nastolatek swoje marzenia, swoje plany. Wszystko po prostu legło w gruzach. Stałem się osobą uzależnioną od alkoholu, i ta cała trauma, jestem po wypadku samochodowym, gdzie też w tym czasie to wszystko miało miejsce, ledwo uszedłem z życiem - mówił.

Poszkodowanemu mężczyźnie nie chodziło o pieniądze, ale o sprawiedliwość. Zaznaczył, że "w najwyższej mierze chodzi o inne ofiary, nie tylko księży, ale przede wszystkim osób sytuowanych dosyć wysoko". Szymon B. dodał, że ważne jest to, aby "młodzi ludzie nie dawali sobą manipulować, nie dawali się dotykać w takie miejsca, żeby potrafili zastopować to. Wiem, że to jest trudne, bo przypominam sobie swój pierwszy raz. Nie wiedziałem w ogóle, co się dzieje".

Szymon B. pytany, czy wybaczył swojemu oprawcy, powiedział: "wybaczyłem, ze szczerego serca mu wybaczyłem, bo myślę, że to jest też taka moja wewnętrzna i siła, i przede wszystkim taki wewnętrzny spokój można dopiero osiągnąć, wybaczając swojemu oprawcy. Tu nie chodzi o to, żeby go gnębić, myślę, że swoją karę dzisiaj usłyszał" - zaznaczył Szymon B. w rozmowie z reporterem Radia Poznań.

Źródło: Radio ZET/PAP/Radio Poznan

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET