Matura 2024 dobiega końca. Szef CKE: Unieważniliśmy kilkadziesiąt egzaminów
Dwa zawiadomienia na policję, kilkadziesiąt unieważnień i zdjęcia arkuszy lądujące w sieci. Matura 2024 powoli dobiega końca. Głównym problemem egzaminów stają się telefony? - Telefon nie jest problemem. Problemem staje się to, co się z tym telefonem robi - mówi w rozmowie z RadioZET.pl dr Marcin Smolik, dyrektor CKE. Jak podsumowuje maturę 2024?
Aleksandra Pucułek: - Matura 2024 powoli się kończy. W tym roku nie mieliśmy żadnych fałszywych alarmów bombowych, nie było przecieków, chociaż do tego zaraz przejdziemy. Głównym problemem stają się telefony?
Dr Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej: - Telefon nie jest problemem. Problemem staje się to, co się z tym telefonem robi. Zdarzają się sytuacje, że zdający wnosi na salę telefon - zakładamy, że to telefon - pomimo świadomości, jakie grożą za to konsekwencje. I zdarzają się, niestety, jacyś członkowie zespołów nadzorujących, którzy być może zwracają mniejszą uwagę na to, co się dzieje na sali i nie wypełniają swoich zadań.
Oczywiście nikt nie oczekuje, żeby rewidować maturzystów, bo nie ma takiego prawa. Natomiast wydaje nam się, że dopóki to jest telefon, a nie jakieś sekretne aparaty ukryte np. w częściach garderoby, to jednak da się zauważyć, że ktoś wyjmuje komórkę i robi zdjęcia arkusza. Zespół nadzorujący ma prawo chodzić po sali, nie musi być w jednym miejscu.
Te zdjęcia, które pojawiają się potem w mediach społecznościowych, przeciekami jednak nie są.
- Nie, to nie są przecieki, bo treść zadań egzaminacyjnych jest materiałem chronionym przed nieuprawnionym ujawnieniem do momentu rozpoczęcia egzaminu. Równie dobrze może się zdarzyć taka sytuacja, że przyjdzie zdający, otworzy arkusz np. z języka polskiego na poziomie rozszerzonym, przeczyta tematy wypracowań, dojdzie do wniosku, że z żadnym sobie nie poradzi, odda arkusz, wyjdzie i napisze w sieci, jakie były tematy. Trudno tego zabronić. Każdy zdający po wyjściu z sali egzaminacyjnej może mówić o tym, co jest na egzaminie.
Zresztą to, że ktoś na zewnątrz dowie się, jaki jest temat wypracowania, nie ma większego znaczenia. Znaczenie ma to, że zdający wnosi na salę telefon i fotografuje arkusz, a jakiś członek zespołu nadzorującego nie zwraca na to uwagi. Najgorsze byłyby sytuacje, gdyby ktoś miał telefon na sali i mógł np. odbierać komunikaty, bo to wpływałoby na wyniki egzaminu. Byłoby niesprawiedliwe wobec tych, którzy zastosowali się do reguł. To jest kwestia uczciwości.
Jest pomysł jak ukrócić wnoszenie telefonów i używanie ich w czasie egzaminów?
- Jedyna możliwość, która jest, to baczne obserwowanie. Przy nowoczesnych urządzeniach może być trudne zauważenie czegoś takiego. Natomiast, jeśli ktoś fotografuje kilkanaście czy kilkadziesiąt stron arkusza i potem to publikuje, to w większości przypadków da się zauważyć takie zachowanie. Ale nie mam wrażenia masowości tego procederu. Przez to, że mamy media społecznościowe, te zdjęcia są po prostu powielane.
W tym roku CKE składała zawiadomienia na policję, do prokuratury, były nieprawidłowości?
- Złożyliśmy dwa zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa w kwestii matury z języka angielskiego na poziomie rozszerzonym i matematyki rozszerzonej. Zdjęcia arkuszy z tych egzaminów na platformie X opublikowano na tym samym koncie. Nie wiemy, niestety, kto zrobił zdjęcia, kto wniósł telefon.
Mieliśmy np. sytuację, że zdający sfotografował arkusz z polskiego podstawowego ze swoim numerem PESEL, więc udało się nam go od razu zidentyfikować. Maturę ta osoba ma unieważnioną, może podchodzić do egzaminów dopiero za rok. W wypadku sytuacji z rozszerzeń policja zawiadomienie przyjęła, będzie przyglądać się sprawie.
Ile było unieważnień w tym roku?
- Takie wnioski cały czas spływają, bo dotyczy to też zdających, którzy wnoszą zastrzeżenia do przeprowadzenia egzaminu, bo np. mieli niedobry odsłuch na języku angielskim. W takim wypadku unieważnia im się majowy egzamin i daje zgodę na przystąpienie do matury w terminie dodatkowym w czerwcu. Takich unieważnień podpisałem na razie ok. 20 w tym roku, to nie jest duża liczba. Oczywiście są jeszcze unieważnienia np. z powodu wniesienia telefonu na salę, ale za to odpowiadają dyrektorzy szkół. Dowiemy się o tym, jak przeanalizujemy wszystkie protokoły.
Tuż po maturze rozszerzonej z języka angielskiego, a w czasie matury ustnej, w szkole w Grodzisku Mazowieckim wybuchł pożar. Jak tam skończyła się sytuacja?
- Wszyscy zdążyli napisać egzamin, więc nie było konieczności przenoszenia matur na czerwiec. Maturzyści, którzy zdawali przedmioty w kolejnych dniach, przystąpili do egzaminu normalnie, tylko w innej szkole. Matury ustne również zostały przeprowadzone, tylko w innych terminach.
Niektórzy maturzyści opowiadali, że matura jest za prosta. Z drugiej strony nie brakowało narzekań np. na trudną maturę z chemii czy historii. Jaka ta matura powinna być, trudniejsza, prostsza?
- Co roku powtarzają się takie skrajne opinie, ale przypominam, że mamy poziom podstawowy i rozszerzony. Wyniki poziomu podstawowego najczęściej nie są brane pod uwagę przez szkoły wyższe przy rekrutacji na studia, ale decydują o zdaniu matury. Poziom podstawowy nie może być więc nierozsądnie trudny. Nie powinien doprowadzić do sytuacji, w której 70 proc. osób oblewa maturę. Musi on jednak stanowić pewne wyzwanie, odsiać te osoby, które są najsłabiej przygotowane do tego, żeby podjąć dalszą naukę. Stąd ten próg 30-procentowy.
Natomiast poziom rozszerzony decyduje o przyjęciu na studia, więc musi mieć charakter konkursowy. Oczywiście są kierunki, które przyjmą maturzystów z 20-30 proc. wynikami za egzaminy na poziomie rozszerzonym. Są jednak też takie, w których liczy się każdy punkt i mówimy tu o 80-90 proc. wynikach. Stąd muszą być zadania, które umożliwią zróżnicowanie tych najlepszych z najlepszych, żeby kierunki najbardziej oblegane na najpopularniejszych uczelniach były w stanie dokonać selekcji i nie musiały bazować na setnych częściach punktów.
Jakie nowości czekają na maturzystów w przyszłym roku?
- Czekamy przede wszystkim na nowe okrojone podstawy programowe, które zapowiedziała szefowa Ministerstwa Edukacji Narodowej Barbara Nowacka. Jest to kluczowa zmiana, bo wpływa na to, co będzie w informatorach - które będziemy musieli wydać na nowo - oraz w egzaminach próbnych w grudniu i we wszystkich przyszłorocznych majowych arkuszach. Dla maturzystów to ogromna zmiana, bo przygotowywali się jednak do matury z zakresu całej podstawy programowej. Ale zmiana na ich korzyść, bo będą mieli mniej materiału do opanowania.
Źródło: Radio ZET
- Samotność studentów. „Najlepszy czas w życiu? Po studiach już nigdy się nie zobaczymy”
- Edukacja zdrowotna za rok w szkołach. "WDŻ mógłby być ciekawy, ale uczniowie przychodzą zniechęceni"
- Polonista o kanonie lektur: Może być obszerny, gdyby uczeń z niego wybierał jak z pudełka czekoladek
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET