Matura 2024 już za miesiąc. Szef CKE: "Wyniki w tym roku mogą być słabsze"
- Po przeciekach w latach 2019-2022 i umorzeniu wszystkich śledztw w tych sprawach zostaliśmy trochę zdani sami na siebie. Stąd w paczkach z arkuszami wciąż będą umieszczane nadajniki – i będzie ich jeszcze więcej niż w ubiegłym roku - mówi w rozmowie z RadioZET.pl o maturze 2024 Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.
Aleksandra Pucułek: Jakie nowości w tym roku czekają na maturzystów?
Dr Marcin Smolik, dyrektor Centralnej Komisji Egzaminacyjnej: - Jedyna nowość dotyczy uczniów z technikum, którzy przystąpią do egzaminu maturalnego w nowej formule 2023. W tym roku wszyscy więc podejdą już do matury w jednej formule, niezależnie od typu szkoły.
Poza osobami, które np. rok temu czy dwa lata temu zdawały maturę jeszcze w starej formule i będą chciały ją poprawiać. Będą to mogły zrobić wciąż według starych zasad?
- Tak, jest jeszcze sporo takich osób. Zwłaszcza w przypadku egzaminu z matematyki na poziomie podstawowym. Zasada jest taka: jeśli zmienia się formuła, to przez pięć lat, licząc od pierwszego przystąpienia do egzaminu, maturzysta może podchodzić do matury w tej formule, w której podchodził do niej po raz pierwszy. Czyli osoby po liceach mają możliwość napisania starej formuły egzaminu do 2027 roku, absolwenci techników do 2028 roku, a osoby po szkołach branżowych drugiego stopnia do 2029 roku.
Matura w nowej formule sprawdziła się?
- Trzeba poczekać aż przystąpią do niej wszyscy, czyli osoby po technikach i liceach. Natomiast sama formuła w wypadku większości przedmiotów znacznie się nie zmieniła z wyjątkiem jednego czy dwóch typów zadań. Nieco większe zmiany zaszły w egzaminie z matematyki na poziomie podstawowym, w którym pojawiły się zadania otwarte za jeden punkt i zniknęły zadania otwarte za pięć punktów. Największym modyfikacjom uległa matura z polskiego, bo też największe modyfikacje nastąpiły w podstawie programowej po reformie edukacji likwidującej gimnazja.
A zasady oceniania nowej matury sprawdziły się?
- Ponownie - w większości przedmiotów zasady nie uległy zasadniczym zmianom. Największe są w przypadku języka polskiego. Jesteśmy świadomi, że te zasady nie są łatwe dla egzaminatorów, ale – z ich pomocą – staraliśmy się opracować takie reguły, żeby w maksymalny sposób zobiektywizować oceny. Po pierwszym roku wydaje nam się, że rozwiązania, które przyjęliśmy, sprawdzają się, ale zobaczymy, jak to będzie dalej wyglądało.
Odwołań od wyników rok temu było całkiem sporo.
- W ubiegłym roku było ich ponad 46 tys. Rok wcześniej ponad 40 tys., więc rzeczywiście więcej, ale liczba zmienionych wyników np. z języka polskiego była niższa niż w latach ubiegłych.
Po grudniowym egzaminie próbnym poprosiliśmy egzaminatorów o opinie, co się według nich sprawdza, co można byłoby zmienić i na tej podstawie będziemy patrzeć, czy te zasady można ulepszyć. W połowie kwietnia organizujemy spotkanie zespołu w tej sprawie.
Nowe zasady weszłyby w życie już w tym roku?
- Nie, tegoroczne matury będą oceniane tak jak w zeszłym roku według ustalonych już kryteriów.
Lepszy system oceniania, czyli jaki? Jak by pan sobie wyobrażał taki system?
- To nie jest tak, że to, co mamy, wymaga drastycznych zmian. Po pierwsze wszyscy sprawdzający zanim staną się egzaminatorami muszą przejść szkolenie, zdać egzamin, a przed przystąpieniem do oceniania danej sesji muszą przejść krótkie doszkolenie, w trakcie którego oceniają konkretne prace napisane przez uczniów. Po drugie egzaminatorzy pracują w zespołach, w których jest też tzw. egzaminator drugiego sprawdzania. Rozmawiamy z ministerstwem, aby wprowadzić do ustawy funkcję egzaminatora-weryfikatora, który pomagałby egzaminatorom w utrzymaniu wysokiej jakości ich pracy.
Po trzecie niewiele systemów egzaminacyjnych dopuszcza tak daleko idącą możliwość weryfikacji wyników egzaminacyjnych jak u nas. To jest ogromny plus polskiego systemu. Maturzysta może zajrzeć do pracy, sfotografować ją, konsultować się. Może też prosić dyrektora OKE o weryfikację wyniku, odwołać się do Kolegium Arbitrażu Egzaminacyjnego.
Pewnie dobrze byłoby docelowo wprowadzić np. podwójne ocenianie wszystkich wypracowań, ale to jest trudna forma. Niektórzy wychodzą z założenia, że jeżeli jeden egzaminator dał 15 punktów za wypracowanie, a drugi 17, to ten pierwszy sprawdzający arkusz ocenił źle. To nie do końca tak jest. Obaj mogą oceniać zadanie dobrze, zgodnie z zasadami, ale w przypadku pracy kreatywnej nie da się odmierzyć łyżeczką każdego elementu. Natomiast po to są wszystkie odwołania, żeby zdający dostał najwyższy możliwy wynik.
Zespoły sprawdzające matury są już skompletowane? Bo w zeszłym roku brakowało chętnych polonistów.
- Tak, okręgowe komisje egzaminacyjne potwierdziły, że wszystkie zespoły są już skompletowane.
Ten rok będzie też wyjątkowy pod tym względem, że ostatni raz maturzyści napiszą egzaminy według pandemicznych wymagań.
- Tak, natomiast od 1 września wchodzi nowa podstawa programowa dla wszystkich klas. Będzie ona obowiązywała od czwartej klasy szkoły podstawowej do czwartej klasy liceum i piątej klasy technikum. Będzie więc ona obowiązkowa również na maturze 2025.
Czyli nie będzie już okrojonych pandemicznych wymagań, ale będzie okrojona podstawa programowa. Wyjdzie na to samo?
- To zależy od tego, jaka podstawa zostanie ostatecznie opublikowana. Na razie pracujące nad tym zespoły przedstawiły tylko propozycje zmian. Obecnie nad dokumentem pracuje MEN. Potem projekt rozporządzenia będzie przekazany do konsultacji, będzie możliwość zgłoszenia uwag. Dopiero po tym wszystkim, jak już powstanie ostateczny dokument, będzie można powiedzieć, czy na maturze znajdzie się to samo, co było przez ostatnie lata, czy może tego materiału będzie mniej, a może więcej.
W ubiegłym roku matura w nowej formule wypadła bardzo dobrze. Zazwyczaj jednak wyniki maturzystów po technikum były słabsze. W związku z tym, że w tym roku przystąpią oni już do nowej formuły matury spodziewa się pan słabszych wyników?
- Niezależnie od tego, która formuła egzaminu maturalnego obowiązywała, absolwenci techników wypadali słabiej. Biorąc więc pod uwagę doświadczenie lat ubiegłych, wyniki nowej formuły matury, do której przystąpią absolwenci liceów i techników, w tym roku rzeczywiście mogą być słabsze.
Test diagnostyczny, który przeprowadziliśmy w grudniu, potwierdził, że poziom umiejętności uczniów techników był niższy niż licealistów. Chociaż porównując uczniów liceów rok do roku, ci tegoroczni też wypadli słabiej niż ich koledzy rok wcześniej. Ale mówimy o grudniu, pięć miesięcy przed maturą. Liczymy na to, że maturzyści po studniówce, po egzaminie zawodowym (w wypadku techników), zaczęli solidniej powtarzać materiał i przygotowywać się do matury.
Co jeszcze pokazały grudniowe egzaminy próbne?
- Według nich najlepiej maturzyści radzą sobie z zadaniami, które są typowe, które nie wymagają złożonych umiejętności. Zadania, które wymagają precyzji, poprawności językowej, czy to w języku polskim, czy w języku obcym, wypadały słabiej. Zaskakujące były niskie wyniki za zadania dotyczące III części „Dziadów”, lektury flagowej, omawianej zazwyczaj dosyć szczegółowo na języku polskim.
Żeby nie było przecieków, rok temu w wybranych przesyłkach CKE umieszczała czujniki, które dawałyby sygnał w ramach wcześniejszego otwarcia paczek z arkuszami. CKE dzwoniła też do wybranych szkół i prosiła o pokazanie na kamerce, czy arkusze są zamknięte do czasu rozpoczęcia egzaminu. Te zabezpieczenia zostają?
- Niestety tak, chociaż to nie jest coś, co nas i dyrektorów szkół szczególnie cieszy.
Dlaczego?
- Jesteśmy świadomi, że niektórzy dyrektorzy odbierają to jako brak zaufania, przejaw kontroli. Natomiast po przeciekach w latach 2019-2022 i umorzeniu wszystkich śledztw w tych sprawach zostaliśmy trochę zdani sami na siebie. Stąd w paczkach z arkuszami wciąż będą umieszczane nadajniki – i będzie ich jeszcze więcej niż w ubiegłym roku – i będziemy dzwonić do wybranych szkół. Zależy nam na tym, żeby treści zadań zostały ujawnione dopiero po rozpoczęciu egzaminu, żeby każdy miał takie same szanse.
Paczki z arkuszami każdego dnia są dostarczane do 6-7 tysięcy szkół. Nie jesteśmy w stanie w każdej postawić kontrolera i też nie chcielibyśmy tego robić. Natomiast robimy wszystko co możliwe, aby uniknąć przecieków, tworząc przy tym dyskomfort dyrektorów, którym dziękujemy za wyrozumiałość. Bardzo pomaga nam też bardzo dobra współpraca okręgowych komisji egzaminacyjnych z samorządami, kuratorami, poradniami i uniwersytetami, które delegują obserwatorów. To daje najlepszą możliwość zapewnienia bezpiecznego i spokojnego przebiegu egzaminów.
W zeszłym roku przecieków i zgłoszeń na policję nie było?
- Nie było. Ubiegły rok przebiegł spokojnie pod tym względem, bo wprowadziliśmy właśnie na większą skalę nadajniki i video rozmowy. Zwłaszcza w wypadków szkół, co do których mamy podejrzenia, że to tam mogą zachodzić pewne nieprawidłowości.
Jakie to typy szkół, skąd takie podejrzenia?
- Z naszej analizy wynika, że przecieki na większą skalę zaczęły się pojawiać w momencie, w którym zmieniono zasady finansowanie szkół dla dorosłych. Wcześniej dostawały one pieniądze za konkretnego ucznia, który miał minimum 50 proc. obecności. Teraz brane jest pod uwagę zdanie egzaminu maturalnego. Za to, że ktoś tylko chodzi do szkoły, taka placówka dostaje 35 zł. Za to, że taki dorosły uczeń zda egzamin - ponad 7 tys. zł. Różnica jest więc ogromna.
Połączyliśmy te fakty z przeciekami, stąd nasze przypuszczenie, ale nie mamy żadnych twardych dowodów na to. Równie dobrze nieprawidłowości mogą się dziać w innych szkołach. Mam nadzieję, że ten rok będzie równie spokojny pod względem braku przecieków, jak ubiegły.
W tym roku nieco później maturzyści rozpoczną egzaminy maturalne.
- Ze względu na Wielkanoc prawosławną, która wypada 5-6 maja. Układając kalendarz egzaminacyjny, każdego roku sprawdzamy święta największych religii w Polsce i staramy się układać harmonogram w taki sposób, aby wszystkim dać możliwość celebrowania swoich świąt. Stąd pierwszy egzamin maturalny w tym roku wypadnie 7 maja we wtorek, zaraz po Wielkanocy prawosławnej.
Źródło: Radio ZET
- Egzamin ósmoklasisty. Nauczyciele spodziewają się słabszych wyników. Powodów jest kilka
- Polonista o kanonie lektur: Może być obszerny, gdyby uczeń z niego wybierał jak z pudełka czekoladek
- Za długa. Trudna do przeczytania. Nieprzystająca do naszych czasów. Lista lektur do zmiany
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET