Po odwołaniu szefa CKE matura do zmiany? "Nie możemy skupiać się tylko na wynikach"
- Czasem wydaje mi się, jakby nie było pomysłu, jak to poukładać. Krążymy wokół tego, co jest. A na maturę, egzaminy ósmoklasisty można spojrzeć zupełnie na nowo, na poważnie, jednocześnie z nich nie rezygnując - przekonuje w rozmowie z RadioZET.pl psychiatra dr Aleksandra Lewandowska.
Aleksandra Pucułek: MEN odwołało szefa Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Jednocześnie ogłasza dużą reformę podstaw programowych w 2026 roku, która bezpośrednio będzie wpływała na maturę czy egzamin ósmoklasisty. Jest to więc dobry czas, by porozmawiać i zastanowić się nad tym, jak powinien wyglądać system egzaminacyjny. Niedawno przedstawiała pani wątpliwości co do zasadności obowiązkowej matury z matematyki.
Dr Aleksandra Lewandowska, konsultant krajowa w dziedzinie psychiatrii dzieci i młodzieży: - Był taki czas, przed 2010 rokiem, kiedy uczniowie mogli wybrać, jaki chcą zdawać drugi obowiązkowy przedmiot. Matematyka nie była narzucana. Powrót do tego to była moja wstępna propozycja. Wynikało to przede wszystkim z moich obserwacji jako lekarza praktyka, który pracuje z dziećmi, nastolatkami i rodzinami od prawie 20 lat i w ich głos się wsłuchuje. Ale jeśli chodzi o egzaminy, poszłabym dalej.
To znaczy?
- Zainspirowała mnie rozmowa z jednym z nastolatków, który powiedział: „z matematyką nie mam większego problemu, ale lęk przed tym, że nie zdam matury z polskiego, jest paraliżujący.” Po tej rozmowie poczytałam o rozwiązaniach w innych krajach i pomyślałam, że trzeba by uwzględnić indywidualne predyspozycje rozwojowe każdego ucznia.
Nie zapomnę, gdy trafiła do mnie do poradni nastolatka, która do klasy maturalnej nie potrzebowała żadnego wsparcia psychologicznego, żadnej opieki w obszarze ochrony zdrowia psychicznego. W czwartej klasie coś zaczęło się dziać. Okazało się, że dziewczynka wybitnie uzdolniona humanistycznie, biorąca udział w konkursach, olimpiadach, pisząca artykuły do szkolnej gazetki, z przedmiotów ścisłych, zwłaszcza z matematyki, bardzo kiepsko sobie radziła. Zdawała z klasy do klasy, ale na horyzoncie pojawiła się matura.
Lęk, stres związany z tym, że nie zda, w dodatku poczucie winy, że samotnie wychowująca ją matka wydaje pieniądze na korepetycje, spowodowały konieczność wizyty w poradni zdrowia psychicznego. Takie przykłady mogłabym mnożyć. Mamy też dzieci z deficytami takimi jak dyskalkulia, które wykazują duże trudności z analizowaniem, dedukowaniem oraz wyciąganiem wniosków z działań matematycznych. Dyskalkulii nie można utożsamiać z niskim poziomem inteligencji. Osoby z tym zaburzeniem często osiągają bardzo dobre lub też nawet wybitne wyniki w innych dziedzinach nauki.
Piszą egzaminy według nieco innych zasad, są tzw. dostosowania.
- Niestety, wytyczne, które wiążą się ze sprawdzaniem egzaminów takich uczniów, nie do końca się sprawdzają. To jest kolejna grupa, która niestety nie jest traktowana sprawiedliwie. Oczywiście można mówić, że to jest niewielki odsetek dzieci, nastolatków albo powiedzieć: nie każdy musi pójść do szkoły średniej i mieć maturę. Ale to jest bardzo krzywdzące. Nie można w ten sposób do tego podchodzić.
To, co mnie jako psychiatry dziecięcego wprawia w zdumienie, to brak widzenia pewnych rzeczy szerzej. Nie możemy skupiać się tylko na wynikach. Nie zapominajmy o tym, ile zdanie np. matematyki kosztuje niektórych nastolatków i ich rodziny. Nie możemy być obojętni na to, co się dzieje w ostatnich latach, czyli na słabnącą kondycję psychiczną dzieci i młodzieży.
Jakby to więc miało wyglądać?
- Dobrze byłoby powołać międzyresortowy, międzydyscyplinarny zespół, który zająłby się tym tematem na poważnie, mając na uwadze kondycję psychiczną dzieci i młodzieży i ich zdrowie psychiczne. Taki zespół pracuje teraz nad edukacją zdrowotną i to działa. Można też skorzystać z dobrych rozwiązań i praktyk z innych państw, jak np. wybieranie na egzaminie przedmiotów w odniesieniu do określonych bloków tematycznych.
Na czym miałoby to polegać?
- Młodzi ludzie mogliby wybierać np. blok humanistyczny, blok nauk ścisłych, blok nauk przyrodniczych itd. w zależności od tego, jak dalej widzieliby swoją drogę życiową. Np. na poziomie podstawowym można by zrobić trzy, cztery bloki do wyboru. Ktoś ma aspiracje i potencjał, to zdaje ich więcej, ale nie narzucamy, co i w jakiej ilości. I uczymy młodych ludzi odpowiedzialności i uważności w podejmowaniu decyzji.
Możliwość sprawdzenia wiedzy oczywiście zostaje. Nie rezygnujemy z egzaminowania, bo to jest część naszego życia. Jesteśmy poddawani różnym wyzwaniom i od tego nie uciekniemy.
Na razie uciekamy od wymogu napisania rozszerzenia na 30 proc. MEN ogłosiło niedawno, że ta zmiana jest odłożona w czasie.
- Czasem wydaje mi się, jakby nie było pomysłu, jak to poukładać. Zamiast wziąć się za głębokie zmiany związane z egzaminami, to znowu coś przedłużamy, odkładamy. Krążymy wokół tego, co jest. Dlaczego tyle mówimy o zdrowiu psychicznym dzieci i młodzieży, a nawet nie zadajemy sobie odrobiny trudu, żeby naprawdę wsłuchać się w ich głos i w ich potrzeby? A potem się dziwimy, że młodzi mówią o dorosłych, że są hipokrytami i nie można im ufać.
Nie zgłaszałabym wątpliwości, gdyby nauczanie w naszych szkołach przebiegało w sposób zindywidualizowany, spersonalizowany. To się w niektórych miejscach dzieje, ale często system szkolny narzuca pewien schemat, bez uwzględnienia różnic między dziećmi. Potem matematyka, polski albo w ogóle szkoła kojarzy się ze stresem, z czymś czego dzieci nie chcą, nie lubią. Jeśli nie ma odpowiedniej przestrzeni do nauki, jest za dużo stresu, to nasz mózg nie jest w stanie przyswajać, zapamiętywać wiadomości, myśleć kreatywnie.
Czyli oczekiwałaby pani kreatywnego podejścia do egzaminów?
- Można na nie spojrzeć zupełnie na nowo, na poważnie, jednocześnie z nich nie rezygnując. Nie wnioskuję o likwidację czy rezygnację z matury czy danego przedmiotu, tylko o to, by zacząć pracę nad zmianami, które będą uwzględniać potrzeby wszystkich uczniów. To jest realne i do zrobienia.
Źródło: Radio ZET
- Super smartwatch, zostanie youtuberem i praca zdalna. O czym dziś marzą dzieci?
- Zmiany w szkołach. 800 plus, ale pod jednym warunkiem. Wiemy, jak to ma wyglądać w praktyce
- Fatalne wyniki matury z polskiego. "To nieporozumienie. Jeden błąd dyskwalifikuje całą pracę"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET