Na co poszły setki tysięcy złotych? Podejrzane wydatki w liceum
Remont schodów, oświetlenia i drzwi za ponad 150 tysięcy złotych, zakupy dywanów, narzędzi ogrodniczych, pościeli i rowerów. Wydatki dyrektorki jednego z liceów wzbudzają poważne wątpliwości urzędników krakowskiego magistratu – dowiedział się reporter Radia ZET Przemysław Taranek. W szkole zarządzono kontrolę. – Wszystko wskazuje na to, że finałem będzie zawiadomienie organów ścigania – mówi wiceprezydent Krakowa Anna Korfel-Jasińska.
Z dokumentów, do jakich dotarł reporter Radia ZET, wynika, że dyrektor XXX Liceum Ogólnokształcącego Ewa Dziekan-Feliksiak za pieniądze z budżetu miasta przeznaczone na potrzeby szkoły kupowała między innymi rowery, dywany, sprzęt ogrodowy i pościel. Wydała też setki tysięcy złotych na remonty i usługi, co do wykonania których wątpliwości zgłaszają nauczyciele tej szkoły. Informacje o możliwych nieprawidłowościach w gospodarowaniu publicznymi środkami przez dyrektorkę liceum dotarły do Urzędu Miasta, który zlecił skontrolowanie finansów placówki.
–Kontrola dobiega końca i rzeczywiście pojawiają się bardzo niepokojące wnioski – przyznaje w rozmowie z reporterem Przemysławem Tarankiem wiceprezydent Krakowa Anna Korfel-Jasińska, która odpowiada za oświatę w Krakowie. – Protokół jeszcze nie został przedstawiony pani dyrektor, ale wszystko wskazuje na to, że finałem będzie zawiadomienie organów ścigania.
Pytana o to, co może budzić największe wątpliwości kontrolerów, wiceprezydent Krakowa odpowiada: – Wątpliwości budzą niecelowe wydatki na wyposażenie zupełnie nieprzystające do zadań liceum ogólnokształcącego. Zakupy dywanów, kwiatów ciętych czy pościeli to nie jest priorytet, jeżeli chodzi o realizację podstawy programowej czy zajęć dodatkowych w liceum – dodaje.
Dotarliśmy do faktur zakupowych szkoły za minione dwa lata, wystawionych przez zewnętrzne firmy. Towary i usługi zamawiała dyrektor Ewa Dziekan-Feliksiak, płatności realizowało Miejskie Centrum Obsługi Oświaty z budżetu gminy. O wydatki, które zdaniem urzędników krakowskiego magistratu mogą budzić wątpliwości, zapytaliśmy dyrektor liceum. Nie zgodziła się na spotkanie w szkole i rozmowę przed mikrofonem. Odpowiedzi przysłała drogą mailową. Pojawią się w dalszej części artykułu.
Catering. „Zgodnie z zamówieniem pani dyrektor”
W comiesięcznych zestawieniach szkolnych wydatków XXX LO w Krakowie uwagę zwracają między innymi rachunki za „poczęstunek dla młodzieży”. Na ten cel szkoła wydawała miesięcznie od kilku tysięcy do nawet 31 tysięcy złotych. Faktury – każdą na około 3,5 tysiąca złotych wystawiła firma SOKRATES obsługująca szkolną stołówkę. Tylko za maj 2023 roku znaleźliśmy dziewięć takich faktur.
Skontaktowaliśmy się w tej sprawie z firmą SOKRATES. Zapytaliśmy między innymi, gdzie i kiedy dokładnie były podawane posiłki, z jakiej okazji je przygotowano, kto korzystał z poczęstunku i co było w menu? Właściciel firmy Andrzej Żugaj w rozmowie z Radiem ZET przyznaje, że często realizuje usługi cateringowe zamawiane przez dyrektorkę, ale że odbywa się to także poza szkołą:
–Ja tylko wchodzę, nawet nie wiem, jak się impreza nazywa, zostawiam i nie moją rolą jest interesowanie się, komu to jest potrzebne. Mam wskazane miejsce lub ktoś przyjeżdża, odbiera [jedzenie – przyp.red.] i tyle. Robię to zgodnie z zamówieniem pani dyrektor. Ja nie jestem od kontrolowania, komu to daje. Czy są tam młodzi ludzie, czy to jest dla dorosłych? Nie wiem, nie potrafię powiedzieć – mówi Żugaj.
Te same pytania zadaliśmy pani dyrektor. W odpowiedzi Ewa Dziekan-Feliksiak przysłała listę ponad 100 wydarzeń, na które zamówiła poczęstunek. To między innymi prelekcje, wykłady, spotkania z posłami i autorami książek, dni otwarte szkoły, konferencje nauczycieli itd. Z tego zestawienia wynika, że firma SOKRATES dostarczała ciastka, soki, kawę, wodę. Ale na tej liście jest też na przykład catering dla 1200 osób zamówiony na próbę pokazu dyplomowego klasy tanecznej w Teatrze imienia Słowackiego. Warto dodać, że widownia teatru ma miejsca na 540 widzów.
Pokazaliśmy faktury za „poczęstunek dla młodzieży” kilkorgu nauczycielom z XXX LO w Krakowie. W rozmowie z reporterem Radia ZET prosili o zachowanie anonimowości, ale nie kryli oburzenia. –Jedyny poczęstunek, jaki możemy potwierdzić, to przekąski przygotowywane na dni otwarte szkoły – 2-3 razy w roku. Ale finansuje to rada rodziców – wyjaśnia jedna z nauczycielek.
Tymczasem tylko w roku szkolnym 2022/23 zamawiane przez dyrektor Dziekan-Feliksiak poczęstunki w firmie SOKRATES kosztowały ponad 100 tysięcy złotych.
Sprzątanie gałęzi. „My nie mamy aż tylu drzew”
Z dokumentów, do których dotarł reporter Przemysław Taranek, wynika, że 70 tysięcy złotych w minionym roku kosztowało usuwanie połamanych konarów drzew rosnących na terenie szkoły, przycinanie gałęzi i czyszczenie chodników. Jak wynika z wystawionych faktur, teren wokół szkoły trzeba sprzątać praktycznie co miesiąc, przy czym czasem kosztuje to 3,5 tysiąca złotych, ale bywają też miesiące, kiedy szkoła dostaje faktury na wyższe kwoty. Na przykład w marcu było to 17 tysięcy złotych.
–Te prace wykonują pracownicy etatowi, pracownicy administracji i obsługi – komentują nauczyciele, którym pokazaliśmy faktury. – Mamy konserwatora, mamy pięć czy sześć pań sprzątających i dwie woźne. Poza tym zastanawia nas jeszcze jedno – my nie mamy aż tylu drzew i terenów zielonych, które wymagałyby takich kwot – dodają.
Ale według dyrektor Dziekan-Feliksiak sami pracownicy szkoły nie są w stanie odpowiednio utrzymać porządku na terenie placówki i wokół niej. Wyjaśnia, że budynki szkolne mają łączną powierzchnię 9 tysięcy metrów kwadratowych, a teren wokół szkoły zajmuje 3 hektary.
„Taki teren oraz taka infrastruktura wymaga stałej ekipy porządkowej. Codziennie” – pisze w odpowiedzi na nasze pytania.
Remonty. „Ściany są odrapane, odpada tynk”
Z faktur za rok szkolny 2022/23 wynika również, że prace renowacyjne w szkole – w tym malowanie ścian w kilku klasach i wymiana podłóg i oświetlenia – pochłonęły ponad 300 tysięcy złotych. Sam remont schodów zewnętrznych (na zdjęciu), wymiana drzwi i oświetlenia kosztowały ponad 155 tysięcy złotych.
–Niestety, tych remontów nie widać, ściany są odrapane, odpada tynk – mówią nauczyciele. – W fatalnym stanie są też toalety, lustra są popękane, instalacje hydrauliczne na wierzchu – wymieniają w rozmowie z reporterem Radia ZET. – To jest dla nas sytuacja bulwersująca, bo nie ma pieniędzy na mydło, papier, ręczniki – dodają.
Rowery, dywany, pościel, drapak dla kota
Najwięcej kontrowersji i wątpliwości urzędników krakowskiego magistratu budzą jednak mniej kosztowne zakupy zlecone przez dyrektor Dziekan-Feliksiak. Po co w szkole dwa drogie rowery z wyposażeniem, dziesiątki dywanów, sprzęt do prac w ogrodzie, komplety pościeli i ręczników? Kupiony został nawet drapak dla kota i tabletki do zmywarki, której według nauczycieli w szkole nie ma i nigdy nie było.
I na to jest odpowiedź. Rowery? Jak napisała nam dyrektor, miały one posłużyć do zwiedzania Krakowa i okolic dwojgu zagranicznych gości, którzy jej zdaniem współpracują ze szkołą. Nie sprecyzowała, o kogo chodzi. Dodała jednak, że przyjazd tajemniczych gości został odwołany.„Niestety wskutek donosów na moją osobę odwołałam wszystkie wizyty, wymiany oraz wydarzenia” – czytamy w odpowiedzi.
Pościel? Również miała służyć gościom. „Jesteśmy przygotowani na wizytę gości polskich i zagranicznych, posiadamy cztery komplety nowej pościeli, ponadto poduszki, ręczniki, dywaniki łazienkowe oraz koce” – pisze dyrektor liceum. „Jeden nocleg w hotelu dla jednej osoby jest droższy niż jeden komplet pościeli. Już nie zamierzam opłacać pobytów w hotelach osób odwiedzających szkołę” – dodała. W nadesłanej odpowiedzi Ewa Dziekan-Feliksiak potwierdziła również zakup 36 dywanów w ciągu dwóch lat.
Nieoczekiwana dostawa. „Wjechały używane dywany”
W czerwcu tego roku pracownicy szkoły stali się świadkami osobliwej sytuacji. Jak relacjonowali, przed wakacjami w ciągu kilku dni do szkoły zostały przywiezione między innymi rowery, ręczniki, dywany, sprzęt ogrodowy i ekspres do kawy za 5 tysięcy złotych. Kilka dni wcześniej reporter Radia ZET po raz pierwszy skontaktował się z dyrektor liceum i zadał pytania o wątpliwości wokół szkolnych wydatków. Na wykonanych wówczas zdjęciach widać zgromadzone w placówce dywany, sprzęt ogrodowy i jeden z rowerów.
–Byliśmy mocno zdziwieni, kiedy jednego dnia do szkoły wjechały używane dywany, dywaniki łazienkowe, sprzęt ogrodniczy, dwa rowery wysokiej klasy – mówi jeden z nauczycieli. Zastanawialiśmy się, jak mamy to wykorzystać w placówce oświatowej? Tego samego dnia przyjechał ekspres do kawy wysokiej klasy i odkurzacz piorący, a także urządzenia ogrodowe i firanki, które nie pasują do okien w szkole – dodaje inna nauczycielka.
Dyrektor nie odpowiedziała nam na pytania dotyczące tej sytuacji. Informuje tylko, gdzie wcześniej znajdowały się zakupione w marcu rowery marki MARIN, warte około 8 tysięcy złotych.
„W marcu zamówiłam dwa rowery, w kwietniu zostały one wyposażone, choć stały nowe i nieużywane z jednego uszło powietrze, więc wróciły do serwisu, dokonano naprawy oraz przetestowano koło oraz cały rower na moją prośbę. W czerwcu sprzęt trafił do szkoły” – pisze EwaDziekan-Feliksiak.
Kontrola. „Dlaczego tak się działo”
Wydatkom szkoły przyglądają się urzędnicy wydziału kontroli i mienia Urzędu Miasta Krakowa. Działania dobiegają końca – mówi Radiu ZET wiceprezydent Anna Korfel-Jasińska. Odnosząc się do kwot, na jakie opiewają faktury, zwraca uwagę, że w szkole nie widać efektów remontów, na które w minionym roku szkolnym poszło ponad 300 tysięcy.
–Jeżeli dyrektor na wydzielonym rachunku [trafiają na niego dochody własne szkoły, na przykład z wynajmu pomieszczeń – przyp.red.] jest w stanie zgromadzić w skali roku ponad 600 tysięcy złotych, to są naprawdę spore pieniądze, które powinny być widoczne w szkole. Mówimy o doposażeniu i poprawie warunków, wymalowaniu ścian w salach i na korytarzach – wymienia. To powinno być widoczne – niestety, nie jest. Pozostaje pytanie, dlaczego tak się działo – dodaje.
–Kiedy mówimy o dyrektorach szkół, nauczycielach, jest to zawód zaufania publicznego. Wygląda na to, że to zaufanie akurat w tej szkole zostało mocno zawiedzione – podsumowuje wiceprezydent Korfel-Jasińska.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET