`

Makabryczne odkrycie policjantów. "Bogdan zadzwonił do drzwi i strasznie płakał"

2 min. czytania
05.09.2023 18:53
Obserwuj nas na Google

Trzy najbliższe miesiące spędzi w areszcie 48-letni Bogdan S. za zabójstwo swojego sąsiada - 43-letniego Andrzeja L. Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z soboty na niedzielę w podrzeszowskiej wsi Nienadówka. 

policja
fot. Piotr Molecki/East News

W niedzielę nad ranem dyżurny policji w Rzeszowie otrzymał zgłoszenie o zabójstwie mężczyzny. Informację przekazał sam sprawca, Bogdan S., który czekał na miejscu zbrodni. Policjanci znaleźli ciało 43-letniego Andrzeja L. przed budynkiem gospodarczym jednej z posesji w Nienadówce. - Tożsamość 43-latka potwierdził brat, który mieszka w sąsiednim domu - poinformowała PAP asp. sztab. Magdalena Żuk, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Rzeszowie. Bogdan S. przyznał się do zbrodni. Był sąsiadem 43-latka.

Nienadówka. Zabił sąsiada, bo romansował z jego żoną?

Policjanci ustalili, że w nocy z soboty na niedzielę pomiędzy podejrzanym a ofiarą doszło do awantury. - 48-latek pobił mężczyznę metalową rurką. W wyniku doznanych obrażeń 43-latek zmarł – przekazała Magdalena Żuk.

Policyjna ekipa dochodzeniowo-śledcza, pod nadzorem prokuratora z Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie i w obecności lekarza biegłego, przeprowadziła oględziny. Zabezpieczono ślady potrzebne do ustalenia szczegółowych okoliczności i przebiegu zdarzenia, które mogą być dowodami w sprawie.

Redakcja poleca

Zebrany materiał trafił do Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie, która wszczęła w tej sprawie śledztwo. W poniedziałek prokurator przesłuchał 48-latka i przedstawił mu zarzut zabójstwa. 

Jak podaje "Super Express", motywem prawdopodobnie był romans Andrzeja L. z żoną Bogdana S. Przyznała to w rozmowie z portalem zrozpaczona matka zamordowanego, która miała wiedzieć o ich relacji. - Do domu w niedzielę rano o 5.30 przyszedł Bogdan, zadzwonił do drzwi, ja otworzyłam, a on od razu poszedł do Władka i strasznie płakał. Mówił, że zabił Andrzeja. Padł na kolana, walił głową o ziemię. Strasznie to przeżywał. Syn mój mówił: "coś ty narobił", a tamten, no "zabiłem Andrzeja". Potem zaraz wzywaliśmy policję, dla mnie pogotowie, bo ja zemdlałam - relacjonowała matka zmarłego, cytowana przez serwis.

We wtorek na wniosek prokuratora sąd zdecydował o tymczasowym areszcie dla Bogdana S. Mężczyzna najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Grozi mu dożywocie.

PAP - Agnieszka Lipska, "Super Express"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET