`

Tajemnicza śmierć biznesmena w areszcie. "Domagał się karetki"

2 min. czytania
14.04.2023 11:05
Obserwuj nas na Google

Prokuratura wyjaśnia okoliczności śmierci Sławomira C., 44-letniego przedsiębiorcy z Wieliczki. Mężczyzna zmarł w celi aresztu śledczego w Nowym Wiśniczu w Małopolsce. Wcześniej skarżył się na problemy zdrowotne. Sprawę opisała “Gazeta Krakowska”.

Karetka przed szpitalem
fot. NewsLubuski/East News/Zdjęcie ilustracyjne

Sławomir C. trafił do zakładu karnego w grudniu 2022 roku. Mężczyźnie zarzucono pobicie dłużnika. Biznesmen z Wieliczki miał go uderzyć pięścią w głowę, skopać po całym ciele, a po pobiciu ukraść poszkodowanemu samochód warty 10 tys. złotych i odjechać. 

Po dwóch dniach od napaści Sławomir C. został aresztowany w swoim domu przez policję. Sąd zgodził się na trzymiesięczny areszt dla podejrzanego, który na początku marca został wydłużony o kolejne trzy miesiące.

Redakcja poleca

Sławomir C. zmarł w areszcie w Nowym Wiśniczu

“Gazeta Krakowska” podała, że 44-letni mężczyzna chorował na dyskopatię, zwyrodnienie stawów i kręgosłupa. W areszcie jego stan jeszcze się pogorszył po upadku w czasie spaceru w połowie lutego. Jak czytamy, w ostatnich dniach Sławomir C. nie był w stanie wyjść z celi na widzenie z bliskimi. Przed śmiercią porozmawiał jeszcze z adwokatem dzięki pomocy współwięźnia, który przyniósł go z celi.

Sprawa miała tragiczny finał. 18 marca służbę więzienną powiadomiono, że znajdujący się w celi 44-latek nie daje oznak życia. Wezwano karetkę pogotowia. Trwająca kilkadziesiąt minut akcja ratunkowa niestety nie przyniosła skutku. Mężczyzna zmarł.  

- Jego pogarszający się stan zdrowia był widoczny dla mnie jako adwokata, nie lekarza, gołym okiem. Jeżeli w czwartek on idzie o własnych siłach, podpierając się o ścianę, a w piątek przynosi go współwięzień spod celi, to jednoznacznie wskazuje, że jego stan zdrowia jest bardzo zły i wymaga pilnej interwencji karetki, której przecież się domagał. Gdyby przyjechała karetka, może człowiek by żył, a to “może” znaczy życie ludzkie - powiedział w rozmowie “Gazetą Krakowską” adwokat 44-latka Paweł Śliz. 

Rzeczniczka Dyrektora Okręgowego Służby Więziennej w Krakowie Anna Margelist-Czajczyk wyjaśniła w rozmowie z gazetą, że osadzeni zgłaszający dolegliwości medyczne są przyjmowani przez lekarza. - W przypadku konieczności wprowadzenia leczenia w pozawięziennej placówce zdrowia osadzonym zlecane są konsultacje lekarskie realizowane przez specjalistów z danej dziedziny, którzy decydują o postępowaniu z pacjentem - dodała Margelist-Czajczyk. Rzeczniczka nie odpowiedziała jednak na pytania “Gazety Krakowskiej” o to, czy ktokolwiek w areszcie poniósł konsekwencje w związku ze śmiercią osadzonego. 

Dochodzenie w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Bochni. Jak dotąd nikomu nie postawiono zarzutów. Śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/"Gazeta Krakowska"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET