Obce śmigłowce nad Polską. "Przeleciały nad samym centrum miejscowości"

2 min. czytania
02.08.2023 17:18
Obserwuj nas na Google

- Powiedziałem, że widziałem sowieckie helikoptery. Na początku pan nic nie mówił, ale odpowiedział, że "wie, że to były białoruskie" - relacjonował w rozmowie z Polsat News pan Sławomir, mieszkaniec Białowieży, który jako pierwszy zawiadomił służby o obcych śmigłowcach na polskim niebie.

obce śmigłowce nad Polską
fot. BelTA /Associated Press /East News (zdjęcie ilustracyjne)

We wtorek 1 sierpnia doszło do naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej przez dwa śmigłowce białoruskie - poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej. Szef resortu Mariusz Błaszczak polecił zwiększyć liczbę żołnierzy na granicy i wydzielić dodatkowe siły i środki, w tym śmigłowce bojowe. O incydencie zostało poinformowane NATO. Do Ministerstwa Spraw Zagranicznych w trybie natychmiastowym wezwana została chargé d’affaires ambasady Białorusi - poinformował resort dyplomacji.

O tę sprawę był pytany w środę w Polskim Radiu wiceminister obrony narodowej Wojciech Skurkiewicz. Jego zdaniem należy to rozpatrywać w kategoriach prowokacji. - Bez wątpienia to działania prowokacyjne, wymierzone we wschodnią flankę NATO i RP. My oczywiście poinformowaliśmy o tym incydencie kwaterę główną NATO. Wczoraj odbyło się posiedzenie komitetu ds. bezpieczeństwa. Wydane zostały określone dyspozycje dla sił zbrojnych - przekazał Skurkiewicz.

Redakcja poleca

Białoruskie śmigłowce nad Polską. Relacja świadków

Ekipie Polsat News udało się dotrzeć do mieszkańca Białowieży, który był świadkiem incydentu i jako pierwszy zawiadomił polskie służby. - Najpierw zadzwoniłem do Białegostoku, ale nikt nie odbierał. Następnie próbowałem poinformować o zdarzeniu policję w tym mieście. Pan trochę mnie wypytywał jak na filmie. Trwało to dosyć długo, nie bardzo interesowało go, ile było tych helikopterów - relacjonował pan Sławomir. 

- Powiedziałem, że widziałem sowieckie helikoptery. Na początku pan nic nie mówił, ale odpowiedział, że "wie, że to były białoruskie" - przekazał Polsat News świadek incydentu. Okazuje się, że nie był on jedyną osobą w okolicy, która widziała śmigłowce. - Mieszkańcy mówią, że przyleciały od południowej strony miasta i przeleciały nad samym centrum miejscowości, a później zawróciły i wróciły z powrotem na białoruską stronę - tłumaczył reporter stacji. 

- Dwa helikoptery, od południa nadleciały nad Białowieżę [...] Widać było na nim białoruską, czerwoną gwiazdę - mówił jeden ze świadków. - My się już do tego przyzwyczailiśmy, bo od dwóch lat widzimy tutaj nasze helikoptery. Teraz pierwszy raz widzieliśmy z gwiazdą - dodał inny.

MON przekazał we wtorek, że strona białoruska informowała wcześniej stronę polską o szkoleniu oraz że w terenie przygranicznym mogą poruszać się maksymalnie trzy śmigłowce. "Przekroczenie granicy miało miejsce w rejonie Białowieży na bardzo niskiej wysokości, utrudniającej wykrycie przez systemy radarowe. Dlatego też w porannym komunikacie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że polskie systemy radiolokacyjne nie odnotowały naruszenia polskiej przestrzeni powietrznej" - zaznaczyło MON.

RadioZET.pl/ Polsat News/ MON/ Polskie Radio

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET