Zakaz używania telefonów w szkołach. Którą drogą pójdzie Polska?
Francja, Holandia czy Grecja - te kraje zakazały już używania smartfonów w szkołach, argumentując to pogarszającą się koncentracją uczniów. Czy Polska pójdzie za trendem europejskim i również wprowadzi zakaz korzystania z telefonów wśród uczniów? Jak zauważają nauczyciele, o wprowadzenie takich restrykcji coraz częściej proszą rodzice.
- Francja, Holandia czy Portugalia całkowicie zakazały korzystania ze smartfonów w szkołach. Podobną drogą planuje iść Dania.
- W Polsce odgórnych przepisów dotyczących używania komórek przez uczniów nie ma, ale szkoły w ustalaniu zasad w tej kwestii są coraz bardziej restrykcyjne.
- Według fundacji GrowSPACE zakaz korzystania z telefonów nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów związanych z uzależnieniem i uwikłaniem młodych ludzi w świat cyfrowy.
Ze smartfonami w szkołach od lat walczy Francja. Najpierw wprowadzono tu zakaz korzystania z telefonów, ale dzieci mogły je mieć przy sobie. Teraz nie wolno nawet i tego – uczniowie urządzenia muszą zostawiać w depozytach. Całkowity zakaz korzystania z telefonów i tabletów obowiązuje także w szkołach w Holandii.
Podobną drogą poszła Portugalia i Grecja - w tym drugim kraju za wyjęcie telefonu i używanie go grozi zawieszenie w prawach ucznia. Tablety, ekrany, komputery ze szkół wycofuje również Szwecja, uważana za wzór cyfryzacji. Zakaz przynoszenia telefonów do szkół planuje także Dania. Wszyscy zmianę zasad argumentują podobnie – cyfrowe urządzenia pogarszają koncentrację uczniów, negatywnie wpływają na wyniki uczenia się i nasilają cyberprzemoc rówieśniczą. Którą drogą pójdzie Polska?
Zakazy telefonów w szkołach wracają
Obecnie szkoły wewnętrznie swoimi statutami regulują zasady używania telefonów przez uczniów. Po pandemii niektóre zdecydowały się złagodzić przepisy i pozwalały dzieciom na korzystanie z nich na przerwach. Efekt? Cisza na korytarzu i całe rzędy pochylonych głów. Stąd np. w Zespole Szkolno-Przedszkolnym nr 2 w Legionowie zaledwie po dwóch miesiącach powrócono do zakazu korzystania ze smartfonów między lekcjami (na zajęciach zazwyczaj można je wyciągnąć, ale tylko na wyraźną prośbę nauczyciela).
W SP nr 12 w Krakowie jeszcze w ubiegłym roku szkolnym dzieci mogły wyjmować telefony na jednej 20-minutowej przerwie. - Zupełnie nam się to nie sprawdziło. Uczniowie z trudem wracali potem do rzeczywistości, spóźniali się na lekcje, nie mogli się oderwać od smartfonów – wspomina Magdalena Mazur, dyrektorka szkoły. Stąd teraz z telefonów na przerwach w ogóle nie można korzystać, na lekcjach wyłącznie za zgodą nauczyciela. Oczywiście nie poszło z tym tak gładko. W SP nr 12 udostępniono dzieciom gry planszowe, szachy, w ZSP nr 2 w Legionowie organizowano zajęcia sportowe, by uczniowie łatwiej zapomnieli o telefonach.
Według danych zebranych przez Fundację GrowSPACE w listopadzie 2024 roku prawie 52 proc. przebadanych szkół w Polsce wprowadziło zakaz korzystania z telefonów komórkowych przez uczniów na swoim terenie i w czasie zajęć. Najwyższy odsetek szkół, w których funkcjonuje taki zakaz, jest w województwach: lubuskim i świętokrzyskim (odpowiednio 80 i 71 proc.). Najmniej restrykcyjnie do tematu podeszły szkoły w województwie zachodniopomorskim, gdzie telefony są zakazane w 37,5 proc. szkół. Biorąc pod uwagę już wszystkie regiony, w 15 proc. placówek funkcjonuje depozyt, do którego należy odłożyć komórki po wejściu do budynku. Najwięcej szkół, które zdecydowały się na takie rozwiązanie, jest w woj. lubuskim (40 proc.), najmniej w woj. dolnośląskim (4 proc.).
Tendencja, jak zauważają przedstawiciele fundacji GrowSPACE, "jest jednak coraz bardziej restrykcyjna". Wydaje się, że dzieje się tak za sprawą rodziców. Jak opowiadają nauczyciele, to często właśnie od nich wychodzi propozycja, by zakazać używania telefonów dzieciom.
Rodzice proszą o zakaz telefonów
- Nauczyciele lubili robić podsumowania w formie quizów na różnych platformach, ale odezwała się część rodziców, która nie kupiła jeszcze dziecku telefonu, albo nie pozwalała nosić synowi czy córce smartfona do szkoły. Prosili, by zrezygnować z takich zadań, bo to narażało ich dzieci na pewien ostracyzm, wykluczenie, bo bez telefonu nie mogły one uczestniczyć w pełni w lekcji. Nauczyciele musieli więc z tego zrezygnować – opowiada Michał Różański, dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 4 w Łodzi.
Inni nieraz wprost przyznawali, że nie mogą sobie poradzić z synem czy córką w kwestii smartfonów. - Siedzi do godz. 2,3 przy komputerze, z telefonem, potem nie da się go dobudzić na rano do szkoły. Jak każę mu iść się wykąpać i spać, to zamyka się w łazience z telefonem i siedzi tak, dopóki znowu nie zacznę go ścigać. Na ferie, wakacje też nie chce z nami jeździć, bo jak sam zostanie w domu, to ma nieograniczony dostęp do telefonu, internetu – opowiada Joanna z Kielc, mama 16-latka, która popiera całkowity zakaz telefonów w szkołach. - Chociaż w szkole miałby detoks - stwierdza.
Także nauczyciele, zwłaszcza w liceach i technikach, gdzie raczej nie ma większych ograniczeń w kwestii korzystania ze smartfonów, nieraz mają z tym problem. - Wyjmują pod pretekstem sprawdzenia godziny, albo – co gorsza – celowo wpatrują się w telefony, pokazując, jak lekcjach ich nie interesuje, lekceważąc przy tym nauczyciela – opowiada Marcin, nauczyciel chemii z Poznania. Gdy zwraca uwagę młodzieży i stara się postraszyć konfiskatą komórki, uczniowie odbijają piłeczkę i sięgają do prawa oświatowego, czy prawa własności, z którego wynika, że szkoła nie może zakazać przynoszenia telefonu, ani go konfiskować.
Dlatego, jak stwierdziła w rozmowie z RadioZET.pl Małopolska Kurator Oświaty Gabriela Olszowska, dobrze by było, gdyby przepisy wzorem np. Francji wsparły szkoły w trudnym zadaniu odseparowywania dziecka od telefonu i zarazem od rodzica, bo nie brakuje też takich, którzy nie wyobrażają sobie, by ich dziecko nie miało telefonu i stałego kontaktu z mamą czy z tatą. - Często rodzice tłumaczą, że chcą mieć kontakt z dzieckiem, ale wcale nie muszą go mieć tu i teraz, natychmiast - tłumaczyła w rozmowie z RadioZET.pl, nie ukrywając, że mocno ograniczyłaby możliwość korzystania z telefonów w szkołach. Np. od godz. 8.00 do 15.00 mogłyby być one wyłączone albo zdeponowane na ławce.
- Potrzebujemy włączać metody, które stopują nadmiarowy kontakt z tymi urządzeniami. To tzw. zacofanie szkoły sprowadzane do czytania karty tekstu z książki, z podręcznika i pracy na zwykłej papierowej karcie pracy staje się szansą na przywracanie naturalnych zasad uczenia się, tych do których nasze mózgi przyzwyczajały się setki lat – mówiła Olszowska, przewidując, że szybciej niż nam się wydaje pójdziemy właśnie drogą Szwecji. - Jeżeli tak nie powiemy, to będziemy mieli dzieci – już są takie - które będą się porozumiewać monosylabami - „no, aha, ehe”. Płynne mówienie pełnymi zdaniami zanika – zwracała uwagę kuratorka oświaty.
Co telefony robią dzieciom?
O tym samym niejednokrotnie opowiadali nam poloniści. - Ogromna większość dzisiejszych nastolatków nie jest w stanie skonstruować kilkuminutowej wypowiedzi bez stosu błędów, powtórzeń. Regres umiejętności mówienia jest porażający. Jeśli czytają w internecie, to często po angielsku i to może potęgować problem, o którym mówimy – opowiadała Aleksandra Korczak, polonistka z Warszawy. - Coraz mniejszy zasób słownictwa, brak precyzji, używanie luźnych haseł, które się nie łączą, albo kończenie zdania sformułowaniem: „no wie pani” – wyliczała podstawowe błędy, nad jakimi pracuje z uczniami Karolina Szymczyk, polonistka z Poznania.
- Duży problem z czytaniem dłuższych tekstów, ze zrozumieniem całości tekstu. Streszczenie przychodzi im z trudem. Mówi się, że dzieci nie czytają. Czytają, tylko pojedyncze zdania, albo hasła lub emotikony – to z kolei spostrzeżenia z ostatnich miesięcy Doroty Kuchty, dyrektorki ZSP nr 2 w Legionowie. - Proszę zobaczyć cośmy zrobili dzieciom. Pisanie, mówienie, chodzenie - takie rzeczy zaczynamy gubić. Braki cywilizacyjne wymuszały kiedyś naturalną naukę – dodawała Gabriela Olszowska.
Według fundacji GrowSPACE zakaz korzystania z telefonów nie rozwiązuje jednak wszystkich problemów związanych z uzależnieniem i uwikłaniem młodych ludzi w świat cyfrowy. Co prawda, jak wylicza fundacja, 93 proc. szkół w ciągu ostatniego roku prowadziła działania związane z edukacją cyfrową, ale jest to zdaniem organizacji niewystarczające. - U nas na lekcjach i na przerwach jest zakaz korzystania z komórek, tylko co z tego, jak dzieci wychodzą ze szkoły i już mają w ręce telefon. Nie patrzą, czy deszcz, czy śnieg, stoją na dworze jak zaczarowane – opowiada Dorota, matematyczka z Warszawy.
Czy będzie odgórny zakaz telefonów w szkołach?
GrowSPACE proponuje, by wśród rozwiązań ukierunkowanych na profilaktykę uzależnień cyfrowych znalazło się m.in. budowanie zintegrowanych platform internetowych z wartościowymi treściami dla młodych ludzi. Ważne jest też finansowanie projektów kładących nacisk na edukację cyfrową i emocjonalną dzieci i młodzieży oraz promowanie spędzania czasu przez młode osoby "w realu". Małopolskie Kuratorium Oświaty zbiera z kolei tzw. dobre praktyki, czyli przykłady szkół, w których rodzice zdecydowali się odciąć „elektroniczną pępowinę”.
- Na pewno musimy zrobić z tym pewien porządek. Od mediów, komórek nie da się uciec. Samo narzędzie nie jest złe. Złe może być jego nadmiarowe używanie. Technologia nie zawsze jest potrzebna i konieczna. Lubię pokazywać filmiki edukacyjne, ale i czytać na głos różnymi technikami. Rysować notatki, ale i pisać ręcznie – mówiła Olszowska w rozmowie z RadioZET.pl.
Michałowi Różańskiemu trudno przewidzieć, w którą stronę pójdą polskie szkoły, jeśli chodzi o telefony, ale jest przekonany, że liczy się przede wszystkim porozumienie z rodzicami. - Jesteśmy zgodni z rodzicami i dzięki temu nasz system działa. Dzieci nie mogą korzystać na przerwach z telefonów. Jeśli mają potrzebę zadzwonić do rodzica, to idą do sekretariatu. Przestrzegają tego – mówi.
Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w połowie ubiegłego roku mówił w Radiu ZET, że jest przeciwny wprowadzeniu całkowitego zakazu smartfonów w szkołach. - Cyfrowy uczeń XXI wieku ma pokazywać, że smartfon czy aplikacje dają szansę na rozwój, a nie tylko uzależniają - przekonywał. Przedstawicielki ministerstwa edukacji pytane co jakiś czas o kwestię smartfonów w szkołach zazwyczaj wspominają o potrzebie dyskusji na temat cyfryzacji i badaniach dotyczących wpływu używania smartfonów na wyniki edukacyjne. O odgórnych regulacjach tej kwestii nie ma jednak na razie mowy.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET