`

Od września nowy przedmiot w szkołach. Jak idą przygotowania? "Nie wdrażam się, bo może nie wejdzie"

5 min. czytania
31.01.2025 10:17
Obserwuj nas na Google

Podręczniki „z grubsza gotowe”, podstawy programowe wciąż niepodpisane, a materiały dla nauczycieli - mają być, ale jeszcze ich nie ma. Tak wyglądają przygotowania do wprowadzenia edukacji obywatelskiej w szkołach od września 2025 roku. - Na razie ten przedmiot istnieje w sferze medialnej. Gdybyśmy nie słyszeli o nim z mediów, to nie wiedzielibyśmy, że mamy uczyć czegoś nowego - komentują w rozmowie z RadioZET.pl nauczyciele.

Szkoła
fot. Piotr Hukalo/East News
  • Od września 2025 roku do szkół ponadpodstawowych ma wejść nowy przedmiot - edukacja obywatelska. Nauczyciele twierdzą, że na razie nie mają wystarczających informacji na temat tego, jak nowy przedmiot ma wyglądać.
  • - Widziałem tylko projekt podstawy, ale nie wdrażałem się szczegółowo, bo nie wiem, czy w ogóle wprowadzenie tego przedmiotu jest pewne - komentuje nauczyciel historii, WOS-u i HiT-u.
  • Zdaniem kolejnej nauczycielki łatwo można byłoby przygotować kadrę, tylko trzeba dać prawo do przeprowadzenia szkoleń organizacjom pozarządowym.

Niespełna rok temu, w marcu 2024 roku, Ministerstwo Edukacji Narodowej ogłosiło, że historię i teraźniejszość w szkołach ponadpodstawowych zastąpi edukacja obywatelska. Na nowym przedmiocie uczniowie mają się uczyć m.in. o prawach człowieka, zasadach demokracji i partycypacji społecznej. Edukacja obywatelska wejdzie do szkół od września 2025 r. Po niespełna roku od tych informacji wiadomo niewiele więcej.

- Nie mamy żadnych wiadomości na temat nowego przedmiotu. Tylko ewentualnie z mediów dowiadujemy się, jak może być. Na razie ten przedmiot istnieje w sferze medialnej – komentuje Marcin z Poznania, nauczyciel historii, wiedzy o społeczeństwie, historii i teraźniejszości i być może za chwilę edukacji obywatelskiej.

Edukacja obywatelska. Jak idą przygotowania?

Podstawa programowa nowego przedmiotu została przedstawiona w październiku zeszłego roku, ale jak zaznaczają nauczyciele, jest to na razie projekt podstawy. Obecnie MEN odnosi się do uwag zgłoszonych w trakcie konsultacji. Nie wiadomo więc, jakie zmiany jeszcze zostaną w niej wprowadzone. - Widziałem podstawę, czytałem ją, ale nie wdrażałem się szczegółowo, bo nie wiem, czy w ogóle wprowadzenie tego przedmiotu jest pewne – stwierdza historyk i wraca tu do edukacji zdrowotnej - drugiego nowego przedmiotu, który również ma wejść do szkół od nowego roku szkolnego. Początkowo MEN zapowiadało, że będzie on obowiązkowy, na początku stycznia ministerstwo zmieniło jednak decyzję i ogłosiło, że uczestnictwo w nim będzie dobrowolne.

Dlatego nauczyciele oczekują przede wszystkim stabilności i pewności, że edukacja obywatelska wejdzie do szkół. - I że będzie w takim modelu, w jakim MEN to przedstawiło, bo nie wiem, czy pewnych kwestii władze nie zaczną zmieniać pod wpływem wyborów prezydenckich – tu też Marcin nawiązuje do historii edukacji zdrowotnej. Nauczyciele uważają, że jej nagła fakultatywność spowodowana jest tym, by przed wyborami prezydenckimi nie denerwować części elektoratu, który sprzeciwia się edukacji zdrowotnej, a raczej jej rozdziałowi dotyczącemu edukacji seksualnej.

Redakcja poleca

Kolejna sprawa to podręczniki. Wiceminister edukacji Katarzyna Lubnauer w czasie styczniowego posiedzenia komisji edukacji zapytana o nie zapewniała, że są „z grubsza gotowe”, chociaż podstawy programowe wciąż nie mają ostatecznej wersji. - Zadbaliśmy o to, żeby od pierwszego dnia tworzenia podstaw programowych nie tylko prekonsultować podstawy programowe, (...) ale żeby były również od razu dostępne dla wydawców. Dzięki temu większość wydawców już ma przygotowane z grubsza podręczniki i czeka tak naprawdę na ostateczną, zatwierdzoną formalnie podstawę programową, podpisane rozporządzenie, żeby móc dać te podręczniki do recenzji – uspokajała Lubnauer.

Nauczycieli nie przekonuje takie tłumaczenie, bo mają już za sobą chociażby niedawne doświadczenie z historią i teraźniejszością. - Na szybko wprowadzono jeden podręcznik prof. Roszkowskiego, wiadomo z jakimi treściami. Część wydawnictw nawet nie przygotowała podręcznika – wspomina Marcin. Teraz spodziewa się podobnej sytuacji. - Nie jestem przekonany, czy wydawnictwa będą chciały podejmować się wydawania podręczników, skoro za rok planowana jest reforma edukacji, a za dwa lata będą wybory parlamentarne, po których nie wiadomo jaka będzie władza i czy zostawi nowy przedmiot – mówi.

Przypomina, że przy wydawaniu podręcznika trzeba opłacić autorów, którzy przygotują taką publikację, wydrukować książki – są to spore koszty. - Zmiany mamy co chwila. Np. podstawa z historii obowiązywała dwa lata, teraz MEN ją zmieniło, okroiło, a za rok znów będzie zmiana w związku z zapowiadaną reformą – podaje kolejny przykład nauczyciel.

Kto będzie uczył edukacji obywatelskiej?

Zgodnie z zapowiedziami MEN edukacji obywatelskiej mają uczyć osoby uczące dotychczas WOS-u i historii. - I pewnie tak to będzie się odbywać w szkołach, tylko nie o to chodzi. W moim przekonaniu nie ma kto uczyć edukacji obywatelskiej i tutaj MEN daje ciała – komentuje Aleksandra, nauczycielka wiedzy o społeczeństwie z Łodzi.

Założeniem edukacji obywatelskiej miały być elementy praktyczne, ale by przekazać je uczniom, samemu trzeba zdobyć takie umiejętności. - Element praktyczny wprowadzono np. przy temacie UE i możliwościach własnego rozwoju przy wsparciu organów unii. Tylko jeśli mielibyśmy nauczyć dzieci np. pisaniu wniosków do UE, to nie sądzę, by ktoś z nauczycieli potrafił to robić. Sam też nie potrafię. Zajmują się tym całe, specjalnie dedykowane temu firmy – mówił Piotr Szlązak, nauczyciel historii i wiedzy o społeczeństwie, w rozmowie z RadioZET.pl, omawiając projekt podstawy programowej edukacji obywatelskiej.

Jak zapewniała Lubnauer, ośrodki doskonalenia nauczycieli mogą realizować szkolenia, a Instytut Badań Edukacyjnych ma też przygotować materiały dydaktyczne i metodyczne dla nauczycieli. Ale po pierwsze wciąż jest to czas przyszły, a po drugie nauczyciele mają wątpliwość, czy to coś pomoże przy tak praktycznych zagadnieniach. Zdaniem Aleksandry łatwo byłoby przygotować nauczycieli do nowego przedmiotu, tylko trzeba dać takie prawo organizacjom pozarządowym, które robią programy obywatelskie i wspierają społeczności lokalne.

Redakcja poleca

- Taki nauczyciel dostawałby „wypisówkę” jak na studiach, która pokazywałaby: masz do zaliczenia temat, jak działa samorząd i idziesz na krótkie szkolenia do organizacji specjalizującej się w danym temacie. W ten sposób szkolisz się z kolejnych zagadnień – wyjaśnia. - W takich organizacjach są fachowcy, oni siedzą w tym od lat, więc mają kompetencje do tego – dodaje. Przypomina też, że NGO-sy mogłyby dzięki temu zarobić pieniądze, które zostawałyby w lokalnych społecznościach, a nauczyciel nie musiałby płacić szkołom wyższym, które proponują wątpliwej jakości studia podyplomowe polegające nieraz na odtwarzaniu nagrań albo dawaniu zestawu testów, które trzeba rozwiązać.

Edukacja obywatelska tak, ale za rok

- Mamy know-how, tylko trzeba z tego skorzystać. Żeby nauczyciel był przygotowany, to powinien dotknąć tych tematów, a przecież mamy organizacje, które ciągnęły edukację obywatelską czy seksualną od lat – podkreśla Aleksandra. Jest to tym bardziej ważne, że edukacja obywatelska, jej zdaniem, jest szalenie ważnym przedmiotem, dlatego powinniśmy włożyć ogromną pracę w to, by było to naprawdę dobrze zrobione. – WOS jest trudny, mało atrakcyjny, HiT był zrobiony politycznie, a my musimy młodych ludzi przygotować do życia w świecie, uczestniczenia w życiu społecznym, do bycia aktywnym obywatelem, do tego by brali sprawy w swoje ręce – zaznacza Aleksandra.

Według niej potrzebujemy do tego jeszcze roku, bo na razie jest to robione po łebkach. - Mamy pomysł, projekt podstawy, teraz powinien być pilotaż przez rok w wybranych szkołach, tylko sensownie wybranych, a nie w kilku warszawskich. Przez najbliższy rok szkolimy nauczycieli, a wydawnictwa zyskują czas na przygotowanie podręczników i za rok ruszamy – mówi, jak jej zdaniem powinno to wyglądać. - Żeby spokojnie się przygotować, już od września 2024 powinniśmy mieć wszystkie informacje – uważa podobnie Marcin.

Edukację obywatelską przewidziano dla klas II (2 godziny) i III (1 jedna godzina) w liceach, a także w klasach II–IV w technikach (po 1 godzinie tygodniowo w każdej klasie) oraz w klasach II i III branżowej szkoły I stopnia (po 1 godzinie tygodniowo).

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET