Polscy nurkowie odkryli to w Bałtyku. Musieli działać szybko. "Kryje tajemnicę"
Kilka lat trwały poszukiwania niemieckiego parowca Baltenland. Na wrak statku biorącego udział w operacji Hannibal natrafiła polska ekspedycja nurków Baltictech. "Kryje niejedną tajemnicę" - przekonują nurkowie.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polegała operacja Hannibal.
- Gdzie znaleziono pozostałości parowca Baltenland.
- Co ciekawego odkryto we wraku statku.
Polscy nurkowie odkryli parowiec z czasów II wojny światowej
W ostatnich miesiącach II wojny światowej trwała operacja Hannibal, mająca na celu ewakuację niemieckich żołnierzy i cywili z ziem zajmowanych przez Armię Radziecką. Jednym ze statków biorących udział w akcji, który został zlokalizowany, a następnie zatopiony przez flotyllę radziecką, był parowiec Baltenland. Przez ponad 80 lat statek pozostawał nieodkryty przez badaczy.
W 2020 roku polska grupa nurków Baltictech postanowiła zlokalizować pozostałe wraki statków zatopionych podczas operacji Hannibal. W kwietniu 2020 roku ekspedycja odnalazła statek SS Karlsruhe, w 2021 roku Frankfurt, a ostatnie odkrycie statku Geritz Fritzen nastąpiło w 2023 roku. Teraz grupa Baltictech pochwaliła się znaleziskiem parowca Baltenland, na który natrafiła na północ od Ustki. "Ten parowiec to był spory statek, o długości 103 metrów i wyporności 3042 BRT, zbudowany w 1904 roku w Sunderland w Wielkiej Brytanii. Pływał regularnie na trasie Kilonia - Gdynia z zaopatrzeniem dla frontu wschodniego, zabierając w drodze powrotnej uchodźców z Prus Wschodnich" - tłumaczą nurkowie na swoim profilu na Facebooku.
W swój ostatni rejs Baltenland wypłynął w grudniu 1944 roku. Dzięki skutecznej akcji kapitana Popowa, dowódcy radzieckiego okrętu OP K-56, parowiec został zatopiony. "Okazało się, że te dwie torpedy oraz olbrzymia eksplozja przewożonej amunicji spowodowały, że wrak uległ wielkiej destrukcji. Na dnie, w zasadzie widzieliśmy tylko kłębowisko blach, spowite nieskończoną ilością sieci" - dodają.
Wrak na dnie Bałtyku skrywa wiele tajemnic
Samo zbadanie wraku statku okazało się dużym wyzwaniem. Pozostałości po parowcu spoczywają na głębokości ponad 90 m. "Wrak jest okropnie osieciowany i spowity siarkowodorem, podczas naszych nurkowań na początku lipca tego roku przejrzystość wynosiła tylko 0,5 m, stąd nasze zdjęcia miały tylko charakter identyfikacyjny" - wyjaśnia grupa Baltictech.
Nurkowie mogli przebywać na dnie jedynie ok. 20 minut. W tym czasie natrafili na takie przedmioty, jak m.in. sprzęt wojskowy, amunicję, ubrania, opony czy śmigła samolotów. Nurkowie są przekonani, że statek ma jeszcze wiele do zaoferowania. "Szkoda, że wrak jest tak daleko i głęboko, bo pewnie kryje niejedna jeszcze tajemnicę" - zaznaczają polscy badacze.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET