`

Przełom ws. zabójstwa sprzed lat. Akcja na Okęciu. "Kochanie, idę do więzienia"

3 min. czytania
13.03.2024 20:30
Obserwuj nas na Google

Policjanci z Archiwum X zatrzymali 61-latka podejrzanego o zabójstwo sprzed blisko 30 lat w Lublinie. Według ustaleń zwabił on ofiarę do mieszkania, uderzył 37-latka w głowę, a następnie związał i ukradł mu pieniądze. Ustalenie sprawcy możliwe było dzięki ponownym badaniom śladów z miejsca zbrodni. Podejrzany został ujęty przez służby w środę na lotnisku na warszawskim Okęciu.

Lublin
fot. Damian Klamka/East News, KWP Lublin

O zatrzymaniu poinformował w środę rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie nadkom. Andrzej Fijołek. Z ustaleń śledczych wynika, że sprawca, posługując się fałszywym dowodem osobistym, w maju 1995 roku wynajął mieszkanie przy ul. Kossaka w Lublinie. Podając się za mieszkańca ówczesnego województwa radomskiego zamieścił w „Dzienniku Lubelskim” i „Anonsach” ogłoszenie z ofertą zorganizowania wyjazdu do Szwajcarii po zakup samochodów.

„Na podstawie zeznań świadków ustalono, że miał około 180 cm wzrostu, z wyglądu 30 lat, był szczupłej budowy ciała, miał ciemne i krótko ostrzyżone włosy oraz śniadą cerę. Był zawsze elegancko ubrany” - opisał rzecznik w komunikacie na stronie internetowej komendy.

Zabójstwo sprzed prawie 30 lat. Co się wydarzyło w Lublinie w 1995 roku?

Jedną z osób, które odpowiedziały na tę ofertę, był 37-latek, który wraz ze swoją znajomą przyjechał po rozmowie telefonicznej do rzekomego sprzedawcy. Zainteresowany dowiedział się, że wyjazd po samochód odbędzie się następnego dnia, tj. 19 czerwca. Zgodnie z ustaleniami mężczyzna przyjechał wtedy taksówką na ul. Kossaka, posiadał przy sobie ok. 6,8 tys. dolarów i 300 funtów.

Redakcja poleca

Zwłoki 37-latka odkryto 19 czerwca 1995 roku w wynajmowanym domu. Ofiara miała skrępowane zarówno ręce, jak i nogi oraz założony knebel z krawata. Przeprowadzone badanie podczas sekcji zwłok wskazało jako przyczynę śmierci cios w potylicę twardym i tępym narzędziem. Na miejscu znaleziono mnóstwo śladów, w tym ślady linii papilarnych pozostawionych na paczce papierosów oraz butelce po piwie. Zabezpieczono też ślady biologiczne, osmologiczne, odręczne zapiski naniesione na prasie o tematyce motoryzacyjnej.

Jednym z zabezpieczonych przedmiotów był również skórzany portfel ze zdjęciem legitymacyjnym, które nie przedstawiało ofiary. Świadkowie rozpoznali na nim mężczyznę, który wynajmował dom oraz podawał się za mieszkańca województwa radomskiego. Jak ustalili śledczy, sprawca przed wykonaniem zdjęcia do fałszywego dowodu ucharakteryzował się, doklejając wąsy oraz zmieniając długość włosów i sposób uczesania. Po publikacji wizerunku mężczyzny policja otrzymała wiele informacji, ale żadne się nie potwierdziły.

"Kochanie, idę do więzienia". 61-latek zatrzymany na Okęciu

Wobec niewykrycia sprawcy śledztwo zostało umorzone we wrześniu 1996 r. Jak przekazał rzecznik, po latach do sprawy powrócili policjanci z lubelskiego Archiwum X, którzy ponownie zweryfikowali wszystkie wątki śledztwa. Eksperci wykonali szereg nowoczesnych badań kryminalistycznych w tym m.in. badania genetyczne, daktyloskopijne, dokonano progresji wiekowej osoby widniejącej na fotografii. Kluczowa była również współpraca międzynarodowa.

Wykonane czynności dały pozytywny efekt. W tym przypadku nie potwierdziła się niepisana zasada, że sprawca zabójstwa jest w pierwszym tomie akt. Jak się okazało, wytypowana osoba nigdy nie przewijała się w tym postępowaniu - nadkom. Andrzej Fijołek, KWP Lublin

Policjanci ustalili, że sprawcą zabójstwa jest 32-letni wówczas mieszkaniec Białegostoku. Mężczyzna przez ostatnich kilkanaście lat ukrywał się zagranicą. Rzecznik poinformował, że podejrzany został zatrzymany w ubiegłym tygodniu na lotnisku Okęcie w Warszawie. Jak przekazała Interia, gdy mężczyzna zobaczył czekających na niego funkcjonariuszy, miał powiedzieć do żony: "Kochanie, idę do więzienia".

Prokuratura Okręgowa w Lublinie przedstawiła 61-latkowi zarzut zabójstwa oraz dokonania rozboju. Mężczyzna przyznał się do winy i złożył obszerne wyjaśnienia. Zgodnie z obowiązującym wówczas kodeksem karnym grozi mu do 25 lat więzienia.

Źródło: Radio ZET/PAP/Interia/KWP Lublin

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET