Rok szkolny w pełni, uczyć nie ma kto. „Na lekcje trzeba posyłać woźną”
Na koniec lutego na kuratoryjnych stronach z ofertami pracy dla nauczycieli widnieje ponad 5 tys. ogłoszeń. Na biurkach dyrektorów ani jednego CV. Brakuje tak naprawdę wszystkich: anglistów, matematyków, a przede wszystkim psychologów. A to dopiero początek. Liczba wakatów z każdym miesiącem będzie rosnąć.
Ta historia ciągnie się już dobrych kilka miesięcy. W wakacje dyrektorka Zespołu Szkół Ekonomicznych w Nowym Targu intensywnie poszukiwała psychologa do szkoły. Udało się połowicznie. We wrześniu zgłosiła się kandydatka jeszcze w trakcie nauki, bez pełnych kwalifikacji. Kuratorium wyraziło zgodę na jej zatrudnienie. Psycholożka przepracowała jednak trzy miesiące i zrezygnowała.
Dyrektorka uprosiła inną psycholożkę, z pełnymi kwalifikacjami, by wzięła chociaż część wolnych godzin. Zgodziła się na pięć z 14 możliwych. Jednocześnie szkoła cały czas szukała kolejnego psychologa. - Do dziś nie ma w ogóle chętnych. Ani jedno CV nie wpłynęło – rozkłada ręce Marzena Waksmundzka, dyrektorka Zespołu Szkół Ekonomicznych.
Ponad 5 tys. ofert pracy dla nauczycieli
Podobne niekończące się historie przerabiają setki szkół i przedszkoli. Za miesiąc dyrektorzy będą tworzyć organizację kolejnego roku szkolnego (czyli ustalać, kto i ile będzie miał godzin, ile będzie wakatów), a wciąż nie uporali się z zatrudnieniem kadry tu i teraz.
Na koniec lutego w kuratoryjnych bankach ofert pracy widnieje 5309 ogłoszeń. Tylko w lutym dyrektorzy szkół i przedszkoli wystawili ponad 3,2 tys. ofert dla nauczycieli. To znacznie mniej niż pod koniec lipca, kiedy to zanotowano ponad 25 tys. wakatów. Mamy jednak połowę roku szkolnego, w czasie którego uczniowie normalnie powinni mieć realizowane wszystkie lekcje z pełną obsadą. Z powodu braków kadry tak nie jest.
Najwięcej ogłoszeń jest na Mazowszu - ponad 1,4 tys. Z czego połowa to wakaty w samej Warszawie. Według wyliczeń „Dealerów Wiedzy”, edukacyjnej grupy, który monitoruje m.in. ruch kadrowy w szkołach, w woj. mazowieckim braki nauczycieli sięgają już 1,3 proc. całej szkolnej kadry.
Pod względem liczby wakatów niezmiennie przodują także województwa: małopolskie (ponad 600 ofert pracy) i dolnośląskie (prawie 600 ofert). W setkach braki można liczyć też na Śląsku (500 ogłoszeń), w Wielkopolsce (ponad 400), a także w woj. pomorskim i łódzkim (blisko 300). W sumie, jak wyliczają "Dealerzy Wiedzy", nieobsadzonych jest grupo ponad 84 tys. godzin. Najbardziej niepokoi liczba brakujących psychologów i pedagogów. Łącznie w szkołach potrzeba blisko 1,5 tys. takich specjalistów.
- Duże firmy rekrutacyjne, lepsze zarobki i praca w większych miejscowościach jak Kraków. Nie mam takich kart przetargowych, nie jestem w stanie przyciągnąć do nas psychologa – mówi Marzena Waksmundzka. A od dwóch lat takich specjalistów w szkołach wymagają przepisy. Minimalny wymiar ich zatrudnienia uzależniony jest od liczby uczniów. Obecnie 1,5 etatu dla psychologa i pedagoga przypada na 100 uczniów (na każde kolejne 100 wymiar etatu powiększa się o 0,2). „A przypomnę, że za sześć miesięcy kończy się okres przejściowy i specjalistów będzie trzeba jeszcze więcej niż dziś” – dodaje Robert Górniak, nauczyciel, autor strony „Dealerzy Wiedzy”.
Nauczyciel do przedszkola pilnie poszukiwany
To nie jedyny problem szkół. Nie ma też nauczycieli współorganizujących kształcenie, którzy wspomagają uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi (ponad 600 ofert pracy) i nauczycieli wychowania przedszkolnego (prawie 600 ofert). - Ogłoszenie sobie wisi cały czas, a my musimy sobie radzić – stwierdza dyrektorka przedszkola „Planeta dzieci” we Wrocławiu. Radzić, czyli wyznaczać zastępstwa i godziny ponadwymiarowe. Biurko, na którym wcześniej leżały CV, wciąż jest puste.
- Pod koniec roku szkolnego i w wakacje, gdy jest ruch kadrowy, jest trochę łatwiej – mówi dyrektorka wrocławskiego przedszkola i liczy, że w maju zainteresowanie, minimalnie, ale się zwiększy. - Kilka lat temu zmieniły się przepisy, które zamknęły możliwość robienia studiów podyplomowych z edukacji przedszkolnej. W tym roku pierwsi absolwenci po pełnych studiach, którzy już idą tą reformą, powinni przyjść do pracy – ma nadzieję dyrektorka.
Przedszkola są o tyle w trudnej sytuacji, że są placówkami nieferyjnymi, tzn. pracują również w wakacje, ferie itd. Dlatego nauczyciele wychowania przedszkolnego jeśli mają wybór – bo uprawnienia na to pozwalają - wolą uczyć w podstawówkach. Chociaż szkoły również mierzą się z kłopotami w obsadzeniu kadry.
Brakuje tak naprawdę wszystkich – anglistów (prawie 300 ofert pracy), polonistów (200 ofert), a przede wszystkim matematyków (ponad 200 ofert). Kilka dni temu głośno było o IV LO w Łodzi, w którym aż pięć klas od listopada nie ma lekcji matematyki. Nauczycielka jest na dłuższym zwolnieniu, inni matematycy nie są w stanie wziąć kolejnych godzin. Dyrekcja z pomocą rodziców szuka kogoś na zastępstwo nawet wśród emerytów czy studentów, ale chętnych zero.
Ile lekcji przepada? Nikt już nie liczy
„Kiedy zaczęliśmy rozmawiać o tym w mojej szkole, ludzie rzucili jeszcze bardziej kuriozalnymi przykładami ze swojej drugiej pracy, np. tym, że na lekcje trzeba posyłać woźną, gdyż nauczycieli brak. To nie jest problem tylko jednego liceum” – stwierdza na swoim BelferBlogu Dariusz Chętkowski, polonista z XXI LO w Łodzi. I kwituje: „Nikt już nie liczy, ile lekcji przepada. Klasy tygodniami nie mają jakiegoś przedmiotu, ale dopóki nauczyciel jest na stanie, problemu nie ma. Przecież jak się wychoruje, to wróci i zacznie uczyć. Lepszy nauczyciel, którego wciąż nie ma, niż żaden.”
Zdaniem "Dealerów Wiedzy" liczba ogłoszeń z pracą dla nauczycieli powoli, ale konsekwentnie rośnie i będzie rosnąć. Aż w maju wystrzeli. Wtedy dyrektorzy skończą arkusze organizacji pracy na nowy rok szkolny i będzie wiadomo, ilu nauczycieli i emerytów powie "dość" i nie będzie już brało dodatkowych godzin.
Dlatego dyrektorka przedszkola z Wrocławia starając się wyprzedzić sytuację, wpadła na jeszcze inny pomysł. Panie, które pracują jako pomoc nauczyciela, doszkalają się tak, by mogły być niedługo samodzielnymi nauczycielkami. Dyrektorka Zespołu Szkół Ekonomicznych w Nowym Targu codziennie stara się przekonać obecną psycholożkę, by została w szkole i wzięła więcej godzin. Jednocześnie rozgląda się za matematykiem, chociaż na pół etatu.
Źródło: Radio ZET
- Smutne i samotne. Co się dzieje z ukraińskimi dziećmi w Polsce?
- Zmiany w szkołach. Lekcje od godz. 9, na biologii nauka o zdrowiu psychicznym
- Polonista o kanonie lektur: Może być obszerny, gdyby uczeń z niego wybierał jak z pudełka czekoladek
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET