Rosyjska rakieta naruszyła przestrzeń powietrzną Polski? "Sprawa jest poważna"
Tajemniczy obiekt znaleziony 22 kwietnia w lesie pod Bydgoszczą to może być rosyjska rakieta Ch-55, wystrzelona w grudniu ubiegłego roku z samolotu lecącego nad Białorusią. Jak podał Onet, taką hipotezę za najbardziej prawdopodobną uznają śledczy. Rozmówcy portalu z kręgów wojskowych i ministerialnych zaznaczają jednak, że o szczegółach "wie tylko kilka osób w państwie". - Sprawa jest na tyle poważna, że może mieć konsekwencje międzynarodowe - przyznał jeden z nich.
W czwartek 28 kwietnia Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że w okolicach miejscowości Zamość, ok. 15 km od Bydgoszczy, znaleziono szczątki niezidentyfikowanego obiektu wojskowego. Taką samą informację podał wówczas minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.
Tajemniczy obiekt pod Bydgoszczą. To rosyjska rakieta?
W komunikacie podkreślono, że sytuacja nie zagraża bezpieczeństwu mieszkańców. "Miejsce znaleziska badają policjanci, żandarmi i saperzy" - informował wówczas resort. Prokuratura Okręgowa w Gdańsku wszczęła natomiast śledztwo w tej sprawie.
Odkrycia dokonał 6 dni wcześniej - w sobotę 22 kwietnia - człowiek jadący konno przez las. Natychmiast zawiadomił policję, ale funkcjonariusze dotarli na miejsce dopiero 24 kwietnia. Dzień później na miejscu jest już wojsko. Pojawiły się pierwsze teorie, że znalezisko może być rosyjskim pociskiem z czasów II wojny światowej lub okresu PRL, gdy radzieckie wojska stacjonowały w Polsce. To jednak dopiero początek.
- W lesie pod Bydgoszczą najprawdopodobniej znaleziono rosyjską rakietę, która została wystrzelona z ich samolotu z terenu Białorusi. Nie mamy jeszcze stuprocentowego potwierdzenia tego faktu, ale wiele wskazuje na to, że chodzi o sytuację sprzed kilku miesięcy. Nasze radary Centrum Operacji Powietrznej śledziły wówczas lot tej rakiety, ale w pewnym momencie ją zgubiły - przekonywał informator Onetu, wysoko postawiony oficer Wojska Polskiego.
"Sprawa jest poważna, może mieć konsekwencje międzynarodowe"
Oficer w rozmowie z portalem odmówił jednak podania dalszych szczegółów. - Nawet gdybym wiedział i tak niczego nie mogę powiedzieć. Sprawa jest delikatna i ma najwyższe klauzule - odparł. Inny z informatorów Onetu także nabrał wody w usta. - Nic nie mogę powiedzieć. Sprawa jest na tyle poważna, że może mieć konsekwencje międzynarodowe - oznajmił.
Jeden z rozmówców zasugerował jednak, że rakieta mogła przeleżeć w podbydgoskim lesie znacznie dłużej niż tydzień. Tej hipotezy nie sposób jednak w tym momencie zweryfikować. Onet zapytał o to jednego z urzędników MON, który jednoznacznie podkreślił, że na tę sprawę zostało nałożone "embargo informacyjne". - O szczegółach wie tylko kilka osób w państwie - dodał.
Co ciekawe, jak podał Onet, w przestrzeni medialnej pojawiła się również hipoteza, jakoby pocisk należał do polskiego lub sojuszniczego wojska. Zdaniem jednego z informatorów, ta teoria "była brana pod uwagę, ale szybko została zweryfikowana i upadła".
Rosyjska rakieta Ch-55 pod Bydgoszczą? Morawiecki zabrał głos
Do sprawy odniósł się w piątek na briefingu prasowym Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych. - W tej chwili trwają intensywne dochodzenia, sprawdzenia, intensywny dialog między różnymi instytucjami - powiedział gen. Tomasz Piotrowski, dodając, że chodzi o ustalenie, skąd sprzęt mógł się tam znaleźć i jakie jest jego pochodzenie.
Dzięki temu, że dokładnie śledzimy to, co dzieje się w polskiej przestrzeni powietrznej, powstały pewne hipotezy i mamy pewne wątki, które można byłoby powiązać z tym zdarzeniem w Zamościu pod Bydgoszczą. Chciałbym uspokoić, że panujemy nad tym, co się dzieje, i w porozumieniu z prokuraturą na pewno wyjaśnimy całą sytuację
Głos zabrał także premier Mateusz Morawiecki. - Istnieją przesłanki, [...] by połączyć to znalezisko [...] z informacją, którą powzięły nasze służby już w grudniu zeszłego roku, a co do której również byliśmy w stałym kontakcie z naszymi sojusznikami - podkreślił. Jak dodał „w trakcie tego incydentu samoloty F-35 i nasze własne zostały poderwane, aby śledzić trajektorię tego sprzętu, tej rakiety, która znalazła się nad terytorium Rzeczypospolitej Polskiej".
Szefowi rządu chodziło o rosyjską rakietę Ch-55, wystrzeloną 16 grudnia 2022 roku z rosyjskiego samolotu lecącego nad terytorium Białorusi. Jeden z rozmówców Onetu ostatecznie przyznał w tym kontekście - po słowach Morawieckiego - że pocisk znaleziony pod Bydgoszczą "to najprawdopodobniej rosyjska rakieta". - W tej chwili jest to najpoważniejsza hipoteza brana pod uwagę przez śledczych, którzy badają zdarzenie - powiedział.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET