Sąd chciał im odebrać dziecko. Nicole i Jasper z Holandii znaleźli dom pod Krakowem

3 min. czytania
24.01.2024 16:37
Obserwuj nas na Google

Historia rodziny z Holandii wydaje się nieprawdopodobna. Nicole i Jasper z córką Olivią przyjechali do Polski, bo w Holandii sąd chciał im odebrać dziecko. Wszystko zaczęło się niewinnie, od niewielkiej dolegliwości dziewczynki, a skończyło oskarżeniem o porwanie i nakazem aresztowania.

Rodzina z Holandii w Myślenicach
fot. Krzysztof Karolczyk/Agencja Wyborcza.pl/facebook.com/Gazeta.Krakowska

Rodzina z Holandii przyjechała do Polski po pomoc i faktycznie ją tu znalazła. Krakowski sąd właśnie nie zgodził się na wydanie rodziny. Małżeństwo jest ścigane przez holenderski wymiar sprawiedliwości Europejskim Nakazem Aresztowania, a ich córka Olivia została wpisana do systemu SIS, informującego o porwanych dzieciach.

Sąd w Krakowie uznał, że nie ma żadnych przesłanek przemawiających za wydaniem rodziców władzom holenderskim. "Rodzice i ich córeczka w końcu mogą bezpiecznie urządzić się w naszym kraju" - mówi mec. Monika Brzozowska-Pasieka, pełnomocniczka Holendrów, cytowana przez "Gazetę Krakowską".

Redakcja poleca

Nicole i Jasper zostaną w Polsce. W rodzinnej Holandii chciano im odebrać córkę

Jak opisuje "Gazeta Krakowska", dramat rodziny zaczął się kilka miesięcy temu. Dziewczynka cierpiała na zatwardzenie, więc rodzice zgłosili się z nią do lekarza, a następnie na konsultacje specjalisty. Ten potwierdził sposób leczenia dziewczynki, ale wkrótce kurację przejęła inna lekarka, która podważyła poprzednie zalecenia lekarskie. Matka Olivii zdecydowała się na pierwszy sposób kuracji, bo widziała poprawę u dziecka. To nie spodobało się nowej lekarce, a jak się okazało, miała kontakty z organizacjami socjalnymi, zajmującymi się śledzeniem nadużyć wobec dzieci, m.in. Veilig Thuis.

Zdaniem Nicole i Jaspera lekarka wykorzystała swoje kontakty, bo niedługo potem padły pierwsze oskarżenia. Powstała teza, że Nicole jest obciążona tzw. przeniesionym zespołem Münchausena, czyli zaburzeniami osobowości, które mogą prowadzić do podtruwania lub wmawiania swojemu dziecku choroby.

Wkrótce przedstawiciele Veilig Thuis odwiedzili mieszkanie Nicole i Jaspera. Delegacja składała się z lekarza, pielęgniarki i pracownika socjalnego, którzy zaproponowali badania w Amsterdamie. Propozycja szybko przerodziła się w żądanie, bo w międzyczasie pracownicy VT uznali, że dokumentacja medyczna Nicole budzi podejrzenia. Chodziło o częste wizyty kobiety u lekarza w młodości, które ta tłumaczy rodzinną chorobą genetyczną płuc.

Tragedia Holendrów i ucieczka do Polski

Wizyta w szpitalu w Amsterdamie przelała czarę goryczy. Kobieta była pod stałą obserwacją otaczających ją osób, a jej kontakty z Olivią były ograniczane. Niedługo potem, po kolejnych interwencjach VT i próbach ograniczania ich praw, zdecydowali o wyjeździe z Holandii.

Rodzina udała się do Wielkiej Brytanii, bo chciała wydostać się z Unii Europejskiej. Okazało się jednak, że stamtąd szybko zostaną odesłani do Holandii. Przyjechali do Polski z nadzieją na uzyskanie azylu. "Staramy się o azyl, ponieważ nie zrobiliśmy nic, za co można by nas oskarżać. Ta choroba dziecka nie świadczy o tym, że nie jesteśmy dobrymi rodzicami. Przecież polscy lekarze przyznają, że Olivia jest w świetnej kondycji, widzą, że jest wesoła, wszystkie badania krwi ma w normie" - mówi Nicole.

Dołącz do grupy "Radio ZET - wiadomości z Krakowa" na Facebooku

Źródło: Radio ZET/"Gazeta Krakowska"

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET