Sąd podjął decyzję ws. Sebastiana M. Nowe informacje
Katowicki sąd podjął w piątek decyzję o przedłużeniu aresztu tymczasowego wobec Sebastiana M., podejrzanego o spowodowanie w 2023 r. wypadku na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Wcześniej prokuratura wymieniła trzy przesłanki, dotyczące stosowania tego środka zapobiegawczego.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak odrzucenie zażalenia na areszt Sebastiana M. argumentował sąd w Piotrkowie Trybunalskim.
- Co o wyjaśnieniach M. mówiła prokuratura.
- W jakich okolicznościach doszło do sprowadzenia 34-latka do Polski.
Co z aresztem Sebastiana M.? Jest decyzja sądu
Areszt wobec Sebastiana M. został przedłużony o dwa miesiące. O decyzji sądu poinformowała w piątek PAP prokurator Izabela Knapik z zespołu prasowego prowadzącej śledztwo Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Wcześniej, 27 maja, Sąd w Piotrkowie Trybunalskim utrzymał stosowanie tymczasowego aresztu, który został orzeczony wraz z wydaniem za Sebastianem M. listu gończego i obowiązuje przez 30 dni od wydania stronie polskiej.
13 czerwca piotrkowski sąd odrzucił zażalenie na areszt wobec 34-latka uznając, że zachodzi obawa, że mężczyzna może ukrywać się na wolności. Jako szczególne przesłanki stosowania tego środka zapobiegawczego prokuratura wymieniła obawę ponownej ucieczki podejrzanego, bezprawne utrudnianie postępowania, jak również grożącą mu surową karę. Pod koniec maja mężczyzna został sprowadzony do Polski ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Tragedia na A1. Sąd przedłużył areszt dla Sebastiana M.
Sebastian M. uciekł po wypadku do ZEA, skąd został sprowadzony 26 maja br. do Polski. Do tragedii - w której według ustaleń prokuratury miał on udział - doszło we wrześniu 2023 r. w Sierosławiu niedaleko Piotrkowa Trybunalskiego (woj. łódzkie). W samochodzie kia zginęli rodzice i ich pięcioletni syn. Podejrzany o spowodowanie wypadku Sebastian M. siedział za kierownicą bmw.
27 maja M. został doprowadzony do prokuratury w Katowicach, gdzie został postawiony mu zarzut na podstawie art. 177 par. 2 kk, czyli spowodowania śmiertelnego wypadku. Za ten czyn grozi mu do 8 lat więzienia. 34-latek nie przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia, których treści nie zdradziła prokuratura. Tłumaczono to dobrem postępowania, jednak - jak podkreślono - materiały sprawy tragicznego w skutkach wypadku wskazują na wyłączną winę kierującego bmw Sebastiana M.
Sebastian M. usłyszał zarzuty, nie przyznał się do winy
M. nie został zatrzymany bezpośrednio po wypadku i uciekł z Europy. Na polecenie ówczesnego prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry wydano za nim list gończy. Mężczyzna był też poszukiwany na podstawie czerwonej noty Interpolu. Policja w ZEA wspierana przez polską Specjalną Grupę Poszukiwawczą zatrzymała go w Dubaju. Został on jednak wypuszczony z aresztu za kaucją, a według doniesień mediów otrzymał tzw. złotą wizę, dającą mu status rezydenta.
Polska prokuratura, w ramach procedury ekstradycyjnej, wnioskowała o wydanie Sebastiana M. do Polski. W styczniu sąd w Dubaju, orzekając jako sąd pierwszej instancji, stwierdził "nieprawomocnie prawną dopuszczalność ekstradycji Sebastian M. do Polski". Orzeczenie to zostało w lutym zaskarżone przez mężczyznę, a na początku maja Sąd Najwyższy ZEA ostatecznie uznał ekstradycję za dopuszczalną.
Źródło: Radio ZET/PAP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET