Samosąd w Wierzchucinie. Ujawniamy: "Podawała się za funkcjonariusza"

2 min. czytania
29.05.2023 19:26
Obserwuj nas na Google

Interwencja policjantów z pomorskiej komendy z Krokowej wciąż przedmiotem analizy Prokuratury Rejonowej w Pucku i Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Po tym, jak sieć obiegły nagrania i zdjęcia policjanta wymachującego bronią w powietrzu, mężczyzna miał złożyć zawiadomienie o kierowaniu wobec niego i jego najbliższych gróźb karalnych. Tymczasem komenda wojewódzka zatrzymała kolejną osobę: to 42-letnia kobieta.

Afera po interwencji policji w Wierzchucinie
fot. Google Maps/Screen

Wierzchucin, niewielka miejscowość na północ od Gdyni, tuż przy Jeziorze Żarnowieckim i popularnych Dębkach, sobotni wieczór z 20-21 maja. Patrol z komendy w Krokowej interweniuje wobec 20-letniego mężczyzny, który pod wpływem alkoholu miał porzucić na poboczu rower lub motorower. Wkoło dwójki funkcjonariuszy - kobiety i mężczyzny - nagle wyrasta tłum ludzi. Grupa imprezująca dotąd w budynku obok usiłuje przerwać interwencję.

Policjant szarpie się z młodym chłopakiem, przekonuje tłum, że chce doprowadzić go do komendy i wylegitymować. Ten skutecznie oponuje, nie chce wsiąść do radiowozu. Atmosfera gęstnieje, a tłum domaga się samosądu. Mundurowy sięga po gaz, ale ten jedynie rozwściecza tłum. W końcu celuje bronią w powietrze. Na miejscu zjawiają się posiłki z Pucka, grupa się rozchodzi, sprawę przejmuje prokuratura. Brutalne sceny w trakcie interwencji policjantów obiegają sieć.

Afera po interwencji w Wierzchucinie. Policjant zastraszony. Ujawniamy kolejne zatrzymanie

Na wideo wyraźnie widać twarz interweniującego policjanta. Po tym, jak wyciągnął służbową broń, w sieci roi się od wulgarnych komentarzy. Nieoficjalnie wiadomo, że mężczyzna - przestraszony groźbami, wymierzonymi także w bliskich - złożył zawiadomienie o możliwości popełnienie przestępstwa. To osobne postępowanie w tej sprawie.

W tym czasie sprawa interwencji, jej przebiegu i konsekwencji, trafiła na komendę policji w Pucku, a stamtąd do Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Na początku zatrzymano dwie osoby: 27 i 35-letniego mężczyznę. Przyznali się do zarzutów (kierowania gróźb wobec funkcjonariusza) i chcieli dobrowolnie poddać karze.

Jak ustala portal RadioZET.pl tak się jednak nie stało. Prokurator zdecydował o objęciu ich policyjnym dozorem, poza tym wobec obu zastosowano poręczenie majątkowe o niesprecyzowanej wartości, więc na razie uniknęli aresztu.

"Podawała się za funkcjonariusza"

W miniony piątek (26 maja) doszło do kolejnego zatrzymania. Jak ustalamy, to 42- letnia mieszkanka Wierzchucina, która usłyszała zarzut podawania się za funkcjonariusza publicznego. W biurze prasowym KWP ustalamy, że w ten sposób "wyzyskała błędne przeświadczenie policjanta, który wykonywał czynność (służbową - red.)". Drugi zarzut to formułowanie gróźb karalnych. Wobec 42-latki także zastosowano poręczenie majątkowe.

Główną kontrowersją przy sprawie interwencji z Wierzchucina jest kwestia sięgnięcia po broń. Zapytaliśmy i o to. "W Komendzie Powiatowej Policji w Pucku toczy się również postępowanie wyjaśniające dotyczące przebiegu interwencji. Na tę chwilę wszystko wskazuje na to, że policjanci zastosowali adekwatne środki do zaistniałej sytuacji.  Filmy zabezpieczone od podejrzanych jak i te zabezpieczone w sieci, są analizowane i stanowią materiał dowodowy w prowadzonym przez Prokuraturę Rejonową w Pucku dochodzeniu" - czytamy w odpowiedzi KWP z Gdańska.

Redakcja poleca

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET