`

Skandal we Wrocławiu. Sutryk: "Jak można zachowywać się tak tragicznie?"

2 min. czytania
23.03.2025 12:29
Obserwuj nas na Google

W piątek uczniowie Szkoły Podstawowej nr 2, podopieczni Stowarzyszenia Bonitum, urzędnicy i mieszkańcy podwórka przy ul. Komuny Paryskiej wspólnie zamalowali ścianę szkoły zniszczoną przez wandali. Nie przetrwała nawet doby - pojawiły się na niej kolejne malunki. - Jak można zachowywać się tak tragicznie? - skomentował sytuację prezydent Wrocławia Jacek Sutryk.

Graffiti we Wrocławiu
fot. Prezydent Wrocławia Jacek Sutryk
  • W piątek w ramach Międzynarodowego Dnia Walki z Dyskryminacją Rasową usunięto obraźliwe napisy z murów przy ul. Komuny Paryskiej 36-38
  • Następnego dnia na świeżo odmalowanej ścianie pojawiły się kolejne malunki 
  • "Jak można zachowywać się tak tragicznie? Są takie momenty, że ręce opadają" - skomentował prezydent Wrocławia Jacek Sutryk

Ściana nie "przetrwała" nawet doby. "Ręce opadają"

W Międzynarodowym Dniu Walki z Dyskryminacją Rasową odbyła się czwarta edycja akcji “Mury mówią - wspólnie zamalujmy mowę nienawiści” organizowanej przez Wrocławskie Centrum Integracji we współpracy z Zarządem Zasobu Komunalnego i Wrocławską Radą ds. Równego Traktowania. W związku z tym w piątek wspólnie z uczniami, pracownikami WCI, urzędnikami oraz podopiecznymi Stowarzyszenia Bonitum odmalowano ścianę budynku Szkoły Podstawowej nr 2, która znajduje się przy ul. Komuny Paryskiej we Wrocławiu.

Okazało się jednak, że rezultat tych prac można było podziwiać tylko przez niecałą dobę. - Wczoraj (21.03) uczniowie SP nr 2 podopieczni Stowarzyszenie Bonitum, urzędnicy i mieszkańcy podwórka przy ul. Komuny Paryskiej wspólnie zamalowali ścianę szkoły zniszczoną przez wandali. Nie przetrwała nawet doby... Dziś znów Wrocławskie Centrum Integracji zamalowało graffiti i mamy nadzieję, że to koniec tej historii - stwierdził w sobotę prezydent Wrocławia Jacek Sutryk. - Jak można zachowywać się tak tragicznie? Są takie momenty, że ręce opadają - dodał. 

Internauci: "Mamy bandę wandali"

Pod wpisem pojawiło się ponad 130 komentarzy. "A może służby wzięłyby sobie na celownik te kilka grup tagujacych Wrocław. Mamy wyremontowane budynki i bandę wandali, wszechobecny monitoring i serio nie da się?" - napisała pani Dominika. "Dopóki to nie będzie sprawnie ścigane, a kary dla wandali nie będą dotkliwe, to tak będzie. Karą nie powinno być ani więzienie ani grzywna, ale uciążliwe, żmudne prace społeczne. Tak, żeby wandalom się odechciało niszczenia. Inaczej się chyba nie da" - oceniła pani Małgorzata. "Czy walka z bazgraniem po ścianach zacznie nabierać tempa? Miasto powinno udostępniać ściany dla prawdziwych graficiarzy (miasto na tym zyska) i bezwzględnie ścigać i karać tych, którzy niszczą elewacje tymi bazgrołami" - dodał pan Roman.

Odpowiedzi na ostatni komentarz udzieliło biuro prasowe Urzędu Miejskiego Wrocławia. "Miasto usuwa rocznie 2,5 tysiąca bohomazów. Proszę pamiętać też, że tylko niewielki ułamek nieruchomości w tym mieście jest miejski. Znakomita większość budynków to obiekty wspólnot mieszkaniowych, spółdzielni, prywatnych właścicieli, różnych firm, Skarbu Państwa. Za utrzymanie elewacji w nieoszpeconym stanie co do zasady odpowiada właściciel. Szybka reakcja właściciela ściany na graffiti = zwiększenie szansy, że kolejne ataki nie będą na taką skalę, bo jeśli wandal widzi już zniszczoną przez poprzednika powierzchnię, tym chętniej się dołoży" - czytamy w zamieszczonym komunikacie. 

Źródło: Radio ZET

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET