Tragiczny finał randki. 34-latek pożyczył samochód od kolegi
Auto zjechało nagle na przeciwległy pas ruchu i bez hamowania uderzyło w drzewo. W wypadku, do którego doszło w niedzielę w Słupnie pod Radzyminem (woj. mazowieckie), zginęła 26-letnia kobieta. Niestety, według najnowszych doniesień zmarła także kolejna osoba, która trafiła do szpitala. Tragicznie miała się zakończyć randka kierowcy i pasażerki.
Nowe fakty ws. tragedii między Nieporętem a Markami. W niedzielę wieczorem doszło do wypadku z udziałem samochodu marki Range Rover. Po uderzeniu w drzewo auto stanęło w płomieniach.
– Na miejsce zadysponowano pięć zastępów straży pożarnej z terenu powiatu wołomińskiego i legionowskiego, pogotowie, policję i załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – poinformował wówczas "Gazetę Powiatową" asp. Jan Sobków, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wołominie.
Młodego mężczyznę w stanie krytycznym przetransportowano śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do szpitala. Po długiej reanimacji trafiła tam także na pokładzie karetki pasażerka auta. Niestety, zmarła w szpitalu.
Wypadek w Słupnie. Auto pędziło i uderzyło w drzewo. Nie żyje kierowca
Dwa dni później doszło do kolejnej tragedii. Zmarł kierowca, który w ciężkim stanie trafił do szpitala. - Niestety, on również nie przeżył. Kierowca samochodu zmarł w szpitalu – potwierdziła w rozmowie z „Super Expressem” Katarzyna Skrzeczkowska z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga.
"O życie mężczyzny lekarze z Wojskowego Instytutu Medycznego przy ulicy Szaserów próbowali walczyć dwa dni dłużej. Jednak i jego nie udało się uratować. Przyczyną śmierci był między innymi bardzo rozległy uraz mózgowo-czaszkowy spowodowany obrażeniami powypadkowymi" - przekazał portal wwl112.pl.
Jak poinformował Miejski Reporter, zmarły to 34-letni obywatel Białorusi. Jechała z nim jego 26-letnia dziewczyna, Ukrainka. Gdy doszło do tragedii, wracali z randki. Nieoficjalnie reporterzy serwisu wwl112.pl ustalili, że kierowca miał pożyczyć auto od swojego kolegi, aby zabrać znajomą nad Zalew Zegrzyński. Licznik prędkościomierza miał zatrzymać się na 220 km/h.
RadioZET.pl/se.pl/wwl112.pl/"Gazeta Powiatowa"
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET