Tak Żulczyk podsumował prezydenturę Dudy. W sieci zawrzało
Słynny polski pisarz Jakub Żulczyk we wpisie na Facebooku pożegnał ustępującego prezydenta Andrzeja Dudę. "Bezwstydnie, acz dzielnie walczył pan z językiem angielskim, i zawsze przegrywał. Strasznej pan narobił siary, i to nie raz i nie trzy" - czytamy we wpisie. "Koniec pańskiej prezydentury to dla mnie duża ulga" - podsumowuje Żulczyk.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Jakub Żulczyk ocenia prezydenturę Andrzeja Dudy.
- Dlaczego Żulczyk żałuje nazwania Dudy "debilem".
- Które działania Dudy Żulczyk uznaje za pozytywne.
- Co "Kandydat" Żulczyka ma wspólnego z Dudą.
Żulczyk: gdybym mógł cofnąć czas, nie nazwałabym pana debilem
W listopadzie 2020 r. Jakub Żulczyk w kontrowersyjnym wpisie w mediach społecznościowych nazwał Andrzeja Dudę "debilem". Miało to związek ze zwlekaniem prezydenta z gratulacjami dla Joego Bidena po wygranych wyborach prezydenckich w USA. Chociaż sprawa trafiła do sądu, Żulczyk ostatecznie został uniewinniony.
"No to się żegnamy, panie Prezydencie. Los splótł nas ze sobą w komiczny w sumie sposób. Gdybym mógł cofnąć czas, nie nazywałbym pana debilem. Miałem z tego same uciążliwości i nieprzyjemności. Panu też nie było miło, jak mniemam. W wywiadzie dla Interii potwornie się pan wkurzył. No ale, panie Prezydencie - nie składając wtedy Bidenowi gratulacji zachował się pan, no nie przymierzając, no wiadomo jak" - czytamy we wpisie na Facebooku Jakuba Żulczyka, który podsumował prezydenturę ustępującego Andrzeja Dudy.
Żulczyk wymienia osiągnięcia Dudy. "To trzeba pochwalić"
"Odrobił pan to później, przecież to nie jest tak, że pan tylko robił miny i rapował, a teraz sprzedaje za prawie 200 zł swoje napisane przez ghostwritera wspominki z autografem. To nie jest jedyne dziedzictwo pana prezydentury. Wyczuł pan, że Biden prezydentem został fartem, że pomógł mu Covid i że jego prezydentura to tylko antrakt w wielkim populistycznym zwrocie w USA. Grał pan w relacjach z Amerykanami na polski interes narodowy, dobrze robił, próbując ze wszystkich stron zadzierzgnąć relacje z Trumpem. Od początku bezwarunkowo wspierał pan Ukrainę, nie dopuścił do ogromnej draki, jaką byłoby wywłaszczenie TVN. Chciał pomagać seniorom i niepełnosprawnym. To wszystko trzeba pochwalić" - czytamy we wpisie.
Pisarz uderza w prezydenta. "Strasznej pan narobił siary"
"No ale okropieństwa gadał pan o ludziach LGBT, straszne. Bredził o węglu, który nie szkodzi klimatowi. Ułaskawiał szuje, chociaż to akurat może sobie przypisać każdy polski prezydent. No dobra, ale tylko pan chował ich w pałacu. Dawał się wkręcić ruskim trollom. Bezwstydnie, acz dzielnie walczył pan z językiem angielskim, i zawsze przegrywał. Strasznej pan narobił siary, i to nie raz i nie trzy" - czytamy dalej we wpisie Żulczyka na Facebooku.
Czy "Kandydat" Żulczyka jest o Dudzie? "Stał się pan surowcem do tej postaci"
Jakub Żulczyk jest autorem thrillera politycznego pt. "Kandydat", którego akcja rozgrywa się w dzień drugiej tury wyborów prezydenckich. "»Kandydat« nie jest o panu. To oczywiste, że nie narobił pan świństw, których narobił bohater mojej książki. Stał się pan surowcem do tej postaci, jest ona w dużej części satyrą na pana osobę publiczną" - napisał autor książki we wpisie.
"Wiele osób pytało mnie, czy chciałbym, aby pan tę książkę przeczytał. No pewnie, żebym chciał" - dodał.
Żulczyk podsumowuje prezydenturę Dudy: to dla mnie duża ulga
"Koniec pańskiej prezydentury to dla mnie duża ulga. Moje nazwisko przestanie być w końcu traktowane jako szyfr do obrażania prezydenta. Mi tam się nie chce już pana obrażać. Pańskiego następcy również, chyba że na wejściu pana przelicytuje, niestety są szanse" - czytamy we wpisie Żulczyka.
"Życzę panu wszystkiego dobrego na nowej drodze życia. Wciąż młody z pana facet. Może pan jeszcze zrobić dużo dobrego. Wystarczy pomyśleć" - podsumował autor.
Źródło: Radio ZET/Facebook
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET