4-miesięczne dziecko pozostawione w oknie życia. "Nietypowy przypadek"
Czteromiesięczną dziewczynkę znalazły w oknie życia we Wrocławiu siostry miłosierdzia św. Karola Boromeusza. Jedna z nich przyznała później w TVN24, że nie był to typowy przypadek.
4-miesięczne dziecko trafiło do okna życia przy ulicy Rydygiera 28 lipca wczesnym popołudniem. Wtedy, zgodnie z procedurą, uruchomił się alarm, który postawił na nogi opiekunki tego miejsca.
- Dziecko było przyniesione w środku dnia, przed godziną 14. Była to dziewczynka, czteromiesięczna - powiedziała siostra Ewa z Fundacji Evangelium Vitae w rozmowie z TVN24.
Wrocław. 4-miesięczne dziecko w oknie życia
Opiekunki zastały zdrowe, zadbane niemowlę. Było owinięte w kocyk, obok niego leżały zabawki, a nawet dokumenty ze szpitala. To 20 dziecko, które trafiło do tego wrocławskiego okna życia.
- Był to nietypowy przypadek dla okna życia - stwierdziła w rozmowie z TVN24 siostra Ewa. Jak mówiła, jeżeli przy dziecku zostawione są dokumenty, to jest to traktowane jako formalny sygnał od rodziców. Nie zrzekli się bowiem prawa rodzicielskiego.
- Wtedy będą wzywani do sądu, żeby formalnie zrzekli się swoich praw rodzicielskich, choćby dlatego, żeby nie wydłużać procesu adopcyjnego – tłumaczyła telewizji siostra zakonna. Z drugiej strony może to też usprawnić procedurę, ponieważ nie trzeba dziecku np. nadawać PESEL-u.
Wrocławski „Gość Niedzielny” przypomina, że mimo znaczenia okna życia przy ul. Rydygiera wielokrotnie dochodziło w nim do „haniebnych żartów”. Chodzi o wszczynanie alarmów dla dowcipu, głównie w późnych godzinach nocnych. W ostatnich latach były nawet przypadki, że w tym oknie życia zamykani byli pijani 20-latkowie.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET