Alarm w Oknie Życia. Chłopczyk dostał nowe imię. "To nie noworodek"
Siostry Boromeuszki z Wrocławia po raz dziewiętnasty usłyszały dzwonek alarmowy, który skończył się realną interwencją i odebraniem z Okna Życia małego dziecka. Tym razem to ok. 4-5. miesięczny chłopiec. Dostał już nowe imię.
Okno Życia działa we Wrocławiu od 2009 r. i do tej pory zakonnice odebrały za jego pomocą dziewiętnaścioro dzieci. Ostatnie w późny, wtorkowy wieczór 25 kwietnia. Jak relacjonuje portal gazetawroclawska.pl tym razem to nie noworodek. Chłopiec ma ok. 4-5 miesięcy i otrzymał nowe imię - Marek.
Okno Życia we Wrocławiu znowu pełne. "Leżała przy nim butelka z mlekiem"
Jak relacjonują cytowane przez portal siostry Boromeuszki, dziecko było czyste i zadbane. - Leżała przy nim butelka z mlekiem. Nadaliśmy chłopcu imię Marek, ze względu na wspomnienie św. Marka apostoła, które przypada właśnie 25 kwietnia - tłumaczy s. Macieja, która tamtego wieczora pełniła okienny dyżur. Dziecko, zgodnie z procedurami, trafiło do szpitala, przetransportowane przez pogotowie ratunkowe, gdzie przeprowadzono wstępne badania.
Zakonnica zwróciła uwagę, że w Oknie Życia wciąż zdażają się fałszywe alarmy, głównie motywowane głupimi żartami. Niemniej, każdorazowo pełniąca dyżur siostra zobligowana jest sprawdzić, czy o pomoc nie woła jakiś maluch.
Przypomnijmy, że Okno Życia jest alternatywą dla matek, które z różnych powodów nie mogą wychować swojego dziecka. Kobiety, które decydują się na taki krok, nie są z niego w żaden sposób rozliczane ani poszukiwane. Po badaniach dzieci są kierowane do adopcji. W tym miejscu siostry z Wrocławia zaznaczają, że nie jest to procedura prosta - bo dziecko jest anonimowe. "Dlatego pragniemy w tym miejscu przypomnieć, że matki mają możliwość pozostawienia dziecka w szpitalu, zaraz po porodzie, co usprawnia procedury adopcyjne" - czytamy.
RadioZET.pl/GazetaWrocławska
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET