`

Zabytkowy kuter i gigantyczne opłaty. "Trafiłem na jakiś paragraf 22"

3 min. czytania
02.08.2023 13:30
Obserwuj nas na Google

Plan jest konkretny: wyremontować i przywrócić do pracy na morzu mający już blisko 80 lat kuter, jedną z dwóch tego typu jednostek na świecie. Na jego pokładzie miałoby powstać małe muzeum szabel morskich. Ale na drodze nowego właściciela kutra Dr Słowik pojawił się problem, którego się nie spodziewał. To gigantyczny wzrost opłat portowych - uwaga - o 500 procent.

Statek Dr Słowik
fot. Maciej Bąk

Tomasz Łosiewicz nabył kuter Dr Słowik na początku 2020 roku. Jednostka to jeden z dwóch istniejących jeszcze egzemplarzy 21-metrowych trawlerów rybackich, jakie powstały po II wojnie światowej w niemieckiej stoczni Elshorm. Kuter ma w sobie wiele wyjątkowych elementów, między innymi unikatowy, nitowany kadłub. Ale też, co jest niespotykane w fachu rybackim, jest na jego pokładzie maszt do rozwinięcia żagli.

- W tamtych czasach Niemcy musieli oszczędzać na wszystkim. Uznali więc, że zrobią kuter, w którym na pełnym morzu będzie można wyłączać silnik - opowiada pan Tomasz, z którym spotykamy się na nabrzeżu portu w Łebie. To tam przez dekady Dr Słowik pracował, ostatnie lata spędzając jako jednostka służąca do organizacji rejsów wędkarstwa rekreacyjnego. Około 2016 roku kuter przestał nadawać się do wypływania na Bałtyk i jego właściciel postanowił się go pozbyć. Wtedy pojawił się pan Tomasz ze swoją wizją.

Redakcja poleca

Łeba. Zabytkowy kuter i gigantyczne opłaty

Pomysł Łosiewicza jest dwojaki. Po pierwsze: uratować Dr Słowika i przywrócić mu podstawowe funkcje, dzięki czemu będzie można ponownie wypływać nim w morze. Oczywiście nie na typowe rejsy rybackie (wędkarstwo rekreacyjne też odpada z racji zakazu połowu dorsza), bardziej na wycieczki dla turystów. Po drugie: zbudować na pokładzie małą mesę, gdzie znalazłoby się miejsce na wyeksponowanie kolekcji szabli morskich.

- Mam na ich punkcie bzika. Moja kolekcja liczy łącznie 300 szabli, z czego kilkadziesiąt było używanych na morzu. Chociażby mam szablę z czasów potopu szwedzkiego. Żal tego ludziom nie pokazać, a i żona by się ucieszyła, że zabiorę w końcu część tych klamotów z domu – śmieje się Tomasz Łosiewicz. Wizja szybko jednak została skonfrontowana z rzeczywistością. Urząd Morski w Gdyni zdecydował o podniesieniu opłat za przebywanie Dr Słowika na nabrzeżu portu w Łebie. Wzrost o 500 procent do wysokości ponad 32 tysięcy złotych rocznie.

Fot.

- W takim układzie wszystko, co chciałem przeznaczyć na remont kutra, będę musiał włożyć w opłacenie jego postoju w porcie. I to pomimo tego, że jest przepis pozwalający w uzasadnionych przypadkach na obniżenie tych opłat. Trafiłem w jakiś paragraf 22 i kompletnie w nim utknąłem – mówi Tomasz Łosiewicz.

Skąd takie stanowisko urzędu? - W swojej decyzji z sierpnia 2021 roku Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni poprosił o przedstawienie postępu prac przy remoncie jednostki Dr Słowik i planu dalszej pracy. We wrześniu 2021 roku Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni zgodził się z opinią Kapitanatu, aby poczekać z ewentualnym obniżeniem opłat portowych na przedstawienie przez Pana Łosiewicza postępu prac na jednostce Dr Słowik – przekazuje Radiu ZET Agnieszka Robakowska z urzędu.

Zaznacza, że ocena kapitanatu w Łebie jest taka, że „od sierpnia-września 2021 roku do dnia obecnego nie nastąpiła żadna istotna zmiana (szczególnie w postępie prac przy remoncie jednostki Dr Słowik), która dałaby podstawy do zmiany stanowiska Dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni odnośnie obniżenia opłat portowych”.

Redakcja poleca

Właściciel statku nie traci nadziei

Tomasz Łosiewicz przekonuje, że na swoim kutrze cały czas prowadzi prace renowacyjne. Głównie dzieje się to jednak w maszynowni, stąd efektów nie widać patrząc na jednostkę z zewnątrz. Przyznaje też, że do wszelkich poważniejszych prac będzie w stanie przystąpić, wiedząc, że nie jest obciążony tak wysokimi opłatami, jakich nie spodziewał się dostać w dniu, kiedy wchodził w posiadanie Dr Słowika.

Fot.

Łosiewicz szacuje, że na przywrócenie kutra do funkcjonalności potrzebuje „roku, może półtora”. Jeśli jednak przez ten czas będzie musiał płacić te ponad 30 tysięcy złotych rocznie, blisko 80-letnia jednostka będzie musiała po prostu trafić na złom. Czy to oznacza, że sprawa jest beznadziejna?

Odpowiedź Urzędu Morskiego w Gdyni może dawać iskierkę nadziei. - Oczywiście, nie jest to ostateczne stanowisko i w razie pojawienia się innych okoliczności, umożliwiających podjęcie decyzji o obniżeniu lub zwolnieniu z opłat portowych, Dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni takową rozważy – pisze Agnieszka Robakowska. Jeśli tak by się stało, przy polskim wybrzeżu Bałtyku kuter Dr Słowik wkrótce mógłby wreszcie rozwinąć swoje żagle, a Łeba zyskałaby nową atrakcję turystyczną.

RadioZET.pl

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET