Ziobro z bronią za paskiem. Czy zgodnie z prawem może strzelić do zamachowca?
Polscy internauci z pasją dyskutują o wizycie Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości i lidera Solidarnej Polski, podczas której zza paska sterczał mu pistolet Glock. W naszym podcaście „Podejrzani Politycy Extra” Radosława Gruca zapytał redakcyjnego eksperta Jacka Czarneckiego z Radia ZET o to, jak na przestrzeni lat zmieniał się stosunek polityków do broni.
- W latach 90. to była wolna amerykanka. Dużo polityków miało broń do ochrony osobistej, co z mojego punktu widzenia jest trochę dziwne – mówi reporter Radia ZET.- W dzisiejszych standardach jest to trochę dziwne. Wtedy się z tym nie kryli - dodaje Czarnecki, który sam nazywa się "broniolubem". W rozmowie nasi dziennikarze zastanawiają się też, skąd mogą brać się rozbieżności w mediach dotyczących rodzaju pozwolenia na broń palną, jakie ma minister. Przypomnijmy, że jeszcze w poniedziałek sam lider Solidarnej Polski, komentując na gorąco poruszenie, jakie wywołał, mówił o tym, że od lat uprawia strzelectwo i sam do tego zachęca. Tymczasem Jakub Szczepański z Interii, przypominał, że Ziobro w przeszłości miał znaleźć się na celowniku Jana S. zwanego "królem dopalaczy". To właśnie miało skłonić Prokuratora Generalnego do wystąpienia o prawo do posiadania broni do obrony. We wtorek minister pytany o tę kwestię na konferencji potwierdził ustalenia dziennikarza i wyrażał zdziwienie, że tak wiele jest wokół tego dyskusji. Podkreślał, że strzela sportowo od 20 lat i tylko przypadek zrządził, że miał broń przy sobie. Zdaniem Czarneckiego trudno stawiać jakiekolwiek zarzuty złamania przepisów, ale raczej temat i tak będzie żył w kolejnych dniach. Powód? W międzyczasie opozycja zwietrzyła polityczną krew i ruszyła z serią pytań o to, czy Ziobro nosi broń regularnie m,in w Sejmie i podczas narad Rady Ministrów.
Obserwując emocjonalną dyskusję internautów, Gruca nie mógł nie zadać pytania, o to, jak w świetle prawa można ocenić hipotetyczną sytuację, w której to Ziobro sięgnąłby po broń, broniąc się przed atakiem. Czy gdyby strzelił, musiałby odpowiadać przed sądem? Nasz gość specjalny, który wyjątkowo uchylił rąbka tajemnicy i opowiedział o swoich doświadczeniach z bronią palną. Jego odpowiedź z pewnością wielu zaintryguje, bo po wybuchu wojny liczba Polaków, którzy planują o wystąpienia na pozwolenia znacząco wzrosła.
Zmiana prawa o broni?
Jak ustaliło RadioZET.pl, według naszych rozmówców w sejmie kierownictwo partii rządzącej zalecało swoim członkom, by unikali wypowiedzi o ewentualnych zmianach w zakresie prawa regulującego dostęp do broni.
- Temat jest kontrowersyjny, a nie damy rady przelicytować w postulatach liberalizacji prawa o broni Konfederacji - mówi nam jeden z entuzjastów strzelectwa sportowego z PiS. Takie zastrzeżenia nie obowiązują jednak polityków innych partii koalicyjnych w Zjednoczonej Prawicy. Widać to nie tylko po ustawkach z tabloidami, które publikowały zdjęcia z popisów strzeleckich Zbigniewa Ziobro. Swoje trzy grosze do dyskusji próbowali wrzucić też członkowie Partii Republikańskiej. Do wspólnego zdjęcia po sesji strzelania stanęli m.in Kamil Bortniczuk, minister sportu i Adam Bielan, szef partii i eurodeputowany PiS.
Czyżby w ten sposób chciał zachęcić do przeniesienia sympatii wyborców z Konfederacji na Solidarną Polskę? Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu w naszym podcaście ujawniliśmy, że po cichu w sejmie zgłoszono kontrowersyjną poprawkę. Dzięki niej łatwiejszy dostęp do pozwoleń mieliby żołnierze z formacji stworzonej przez Antoniego Macierewicza, jako szefa MON w rządzie premier Beaty Szydło czyli tzw. "terytorialsi" z Wojsk Obrony Terytorialnej.
Co ciekawe i zastanawiające, po tym, jak posłowie zaczęli dociekać, kto był autorem poprawki i jakie jest jej uzasadnienie. pracę nad zmianą odłożono na kwiecień.
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET