Znęcał się nad żoną, gnębił studentów? Ruszył proces znanego prawnika
Prof. Andrzej K., wybitny prawnik, wykładowca UMCS w Lublinie oraz były konsul honorowy Niemiec stanął przed sądem. Będzie odpowiadał za psychiczne znęcanie się nad żoną. Na profesora poskarżyli się też studenci. Uczelnia zawiesiła wykładowcę, toczą się wobec niego postępowania dyscyplinarne.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie zarzuty prokuratura stawia prof. Andrzejowi K. w procesie sądowym.
- Dlaczego wyłączono jawność procesu profesora.
- Na co poskarżyli się studenci UMCS.
- Jakie konsekwencje mogą grozić prof. Andrzejowi K.
Proces prof. Andrzeja K. (nie zgadza się na podawanie danych oraz pokazanie wizerunku – red.) rozpoczął się we wtorek, 14 października, przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód. Sam zainteresowany stawił się w sądzie, ale nie chciał rozmawiać o zarzutach, jakie stawia mu prokuratura. Dopytywany przez dziennikarzy przekonywał, że sprawa znęcania nad żoną oraz zarzuty studentów to zorganizowana wymierzona w niego akcja. Dodawał, że nie życzy sobie cytowania żadnych wypowiedzi, ani pisania o nim artykułów.
Rozmawiać z przedstawicielami mediów, którzy licznie stawili się w lubelskim sądzie, nie chciała także żona prof. Andrzeja K. Przed rozprawą złożyła wniosek o wyłączenie jawności procesu. Sędzia Joanna Futera na to przystała. - Sąd wyłącza jawność procesu ze względu na ważny interes prywatny oskarżycielki posiłkowej - ogłosiła. I wyprosiła z sali dziennikarzy. To oznacza, że proces znanego prawnika będzie odbywał się za zamkniętymi drzwiami.
Wpływowy prawnik przed sądem. Miał znęcać się nad żoną
Prof. Andrzej K. jest jednym z najbardziej znanych prawników w Polsce. Specjalizuje się w prawie handlowym. Do niedawna był wykładowcą w Katedrze Prawa Gospodarczego i Handlowego Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W przeszłości był ekspertem komisji sejmowych, doradzał rządowi, zarządowi PZU, był członkiem rady nadzorczej KGHM oraz konsulem honorowym Republiki Federalnej Niemiec w Lublinie.
Proces, który właśnie rusza przed lubelskim sądem, dotyczy psychicznego znęcania się profesora nad żoną. Jak opisywał lokalny portal Jawny Lublin, z aktu oskarżenia wynika, że gnębienie trwało aż 20 lat. Prof. Andrzej K. miał bez powodu wszczynać awantury, podczas których obrażał, wyzywał i poniżał żonę. Miał mówić, że jest "głupia" i "nic niewarta". A do tego wyrzucał jej rzeczy przez okno i w wulgarny sposób kazał wynosić się z domu.
Później jednak, jak czytamy w artykule lokalnego portalu, profesor przepraszał, przynosił kwiaty. Obiecywał poprawę i tłumaczył żonie, że ją kocha. Gdy ta mu wybaczała, po jakimś czasie następowały kolejne awantury. Andrzej K. nie przyznał się do tych zarzutów. W prokuraturze przekonywał, że jego małżeństwo było udane, a sprzeczki, jeśli już do nich dochodziło, były łagodne. Dotyczyły głównie edukacji dzieci. Także w sądzie, przed wejściem na salę rozpraw, K. mówił, że przez lata był wzorem męża i ojca.
Żona prof. K. wyprowadziła się z domu w 2022. We wtorek spotkali się na sali rozpraw. Naukowiec i jego prawnik wcześniej próbowali namówić oskarżycielkę na mediacje, ale ta się nie zgodziła. Za psychiczne znęcanie się grozi kara do pięciu lat więzienia.
Studenci powiedzieli "dość". Rektor zawiesił wykładowcę
Sądowy proces to nie jedyny problem Andrzeja K. Czarne chmury zaczęły się zbierać nad profesorem w ubiegłym roku. Władzom UMCS na jego zachowanie poskarżyli się studenci. Wykładowca miał ich obrażać i poniżać. Miał m.in. powiedzieć, że są "kupą idiotów", kretynami, gnidami, a do studentek miał kierować seksistowskie uwagi.
Rektor UMCS prof. Radosław Dobrowolski na początku sierpnia podjął decyzję o zawieszeniu prof. Andrzeja K. na pół roku. Ma to związek z toczącymi się postępowaniami: dyscyplinarnym i karnym. "Zawieszenie może ulec przedłużeniu. W związku z decyzją o zawieszeniu Rektor - na podstawie ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym i nauce - obniżył Panu Profesorowi wynagrodzenie o 50%. Jest to maksymalna wysokość, o jaką można zmniejszyć wynagrodzenie zasadnicze nauczyciela akademickiego w okresie zawieszenia w pełnieniu obowiązków." - informuje RadioZET.pl Katarzyna Skałecka z centrum prasowego UMCS.
Prof. Radosław Dobrowolski, rektor UMCS
Pierwsza sprawa dyscyplinarna na uczelni jest w trakcie. Prowadząca ją komisja zwróciła akta sprawy do rzecznika dyscyplinarnego w celu jej uzupełnienia. Chodzi m.in. o przesłuchanie kilku dodatkowych świadków. Druga - w związku ze sprawą karną - właśnie się rozpoczyna.
Katalog kar dyscyplinarnych, w przypadku udowodnienia winy, jest bardzo szeroki. Profesorowi grozi od upomnienia, przez naganę, po obniżenie wynagrodzenia, pozbawienie prawa do wykonywania zadań promotora, recenzenta oraz członka komisji przyznającej tytuły naukowe na kilka lat, a także pozbawienie prawa pełnienia funkcji kierowniczych na uczelniach czy wydalenie z pracy na okres do pięciu lat i pozbawienie prawa do wykonywania zawodu nauczyciela akademickiego do 10 lat.
Źródło: Radio ZET/Jawny Lublin
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET