`

Ciało turysty znalezione w wąwozie po dziewięciu dniach

2 min. czytania
20.08.2019 00:28
Obserwuj nas na Google

Polemikę we Włoszech na temat sprawności działania służb ratunkowych wywołała śmierć francuskiego turysty, którego ciało znaleziono w wąwozie po dziewięciu dniach poszukiwań. Mężczyzna wzywał pogotowie, bo złamał obie nogi, ale nie ustalono, gdzie się znajduje.

fot. Shuttrstock

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Ciało 27-letniego Francuza, mieszkającego ostatnio w Rzymie, zostało znalezione w niedzielę wieczorem w trudno dostępnym wąwozie w krainie Cilento koło Salerno na południu Włoch. Wybrał się on tam na samotną wycieczkę i, jak podano, prawdopodobnie zboczył ze zwykłego szlaku.

Makabryczne odkrycie w masywie leśnym. Przechodzień znalazł zwłoki Ukraińca

Poszukiwany był od 9 sierpnia, gdy zadzwonił na numer pogotowia wzywając pomoc. Mówił wtedy, że w wyniku upadku złamał obie nogi i nie potrafił powiedzieć, gdzie dokładnie się znajduje. Potem jego telefon rozładował się i nie było z nim więcej kontaktu. Nie wiadomo, jak długo jeszcze żył od chwili wypadku.

Nora Quoirin nie żyje. Zaginiona 15-latka odnaleziona martwa w dżungli

Jak wyszło na jaw, poszukiwania podjęto dopiero po 28 godzinach, a uczestniczyła w nich także rodzina Francuza, która zarzuca służbom ratunkowym opóźnienie w rozpoczęciu operacji. Jak podkreślają jego bliscy, błędy popełniano od samego początku.

System alarmowy poważnie opóźniony, a wręcz sparaliżowany

Szef włoskiego stowarzyszenia służb pogotowia ratunkowego Mario Balzanelli przyznał w poniedziałek, że młody turysta zostałby natychmiast odnaleziony, gdyby we Włoszech w 2009 roku wprowadzono w życie unijną dyrektywę w sprawie lokalizacji telefonów, z których wybierane są numery służb ratunkowych.

Pszczoły śmiertelnie pożądliły 58-latka. Chciał ukraść miód z pasiek

"Ten przypadek wskazuje na rażący, absurdalny i niemożliwy do obrony fakt, że we Włoszech centrale pogotowia numeru 118 nadal nie mają systemu lokalizacji, choć przewiduje to dekret ministra rozwoju gospodarczego z 2009 roku" - dodał Balzanelli.

Odnotował ponadto, że mimo decyzji o wprowadzeniu w Unii Europejskiej jednolitego numeru telefonu alarmowego 112, we Włoszech stosowanie tego systemu jest nadal "poważnie opóźnione, jeśli nie wręcz sparaliżowane".

RadioZET.pl/PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET