Protest nauczycieli w nietypowej odsłonie. Będą stawiać tylko… dobre oceny
Społeczne niezadowolenie we Francji rośnie. Po głośnych protestach ruchu „żółtych kamizelek”, w stanie gotowości są służby publiczne, w tym policja, pracownicy szpitali i oświaty. Ci ostatni planują protestować dość nietypowo. Zamierzają stawiać uczniom wyłącznie… dobre oceny.
Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku
„Czerwone długopisy” to ruch niezadowolonych, a nawet - jak o sobie mówią - „wściekłych” nauczycieli. Organizują się w mediach społecznościowych. Na Facebooku stworzyli zamkniętą grupę, do której w poniedziałek 7 stycznia należało już 57 tysięcy osób. A popularność ruchu wciąż rośnie.
Nauczyciele i inni pracownicy oświaty żądają podniesienia płac, lepszych warunków pracy, zwiększenia liczby stanowisk dydaktycznych i „większej życzliwości państwa” wobec ich zawodu. Jak mówią, ich też dotykają podatki i podwyżki cen.
By ich głos został usłyszany, zamierzają m.in. stawiać swoim uczniom… wyłącznie dobre oceny, co - jak zauważają obserwatorzy - z pewnością nie spotka się z dezaprobatą.
Ale „czerwone długopisy” („stylos rouges”) to niejedyna grupa zawodowa, która zamierza walczyć o swoje. Po protestach „żółtych kamizelek” („gilets jaunes”) w gotowości są też policjanci, czyli „niebieskie światła” („gyros bleus”) i personel szpitali, czyli „białe fartuchy” („blouses blanches”).
Reakcja na protesty
Niezadowolenie społeczne we Francji rośnie, tymczasem w poniedziałkowym wystąpieniu w telewizji TF1 premier Francji Edouard Philippe zapowiedział wprowadzenie sankcji wobec wandali biorących udział w ruchu „żółtych kamizelek”. Poinformował, że od początku tych protestów we Francji zatrzymano około 5,6 tys. osób.
- Blisko tysiąc spośród zatrzymanych zostało skazanych - dodał premier.
Zapowiedział też, że rząd będzie zabiegał o przyjęcie nowej ustawy, dzięki której wzmocnione zostaną środki represyjne wobec osób, które zostały zidentyfikowane jako sprawcy zniszczeń i napaści. Według nowych przepisów nie będą one mogły brać udziału w manifestacjach.
Philippe zamierza również zakazać protestów, które nie zostały wcześniej zgłoszone.
Podczas ostatnich sobotnich demonstracji w całej Francji protestowało około 50 tys. ludzi. Demonstrujący od półtora miesiąca ruch „żółtych kamizelek” oprócz rezygnacji z planowanej podwyżki podatków od paliwa, z której rząd już się wycofał, domaga się podniesienia płac, emerytur i zasiłków dla bezrobotnych. Zgłasza też żądania polityczne, w tym dymisji prezydenta Francji Emmanuela Macrona i - jak napisał dziennik „Liberation”, prowadzi wojnę z mediami
RadioZET.pl/cnews.fr/newstatesman.com/PAP/JŚ
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET