Tragedia w zalanej jaskini w Tajlandii. Zginął ratownik

Redakcja
1 min. czytania
06.07.2018 07:31
Obserwuj nas na Google

Tajlandzki ratownik zmarł po utracie przytomności spowodowanej brakiem tlenu po wejściu do jaskini podczas przygotowywania operacji ratowania 12 chłopców i ich trenera uwięzionych wewnątrz kompleksu jaskiń w północnej Tajlandii – poinformowały tajlandzkie władze.

Tajlandia |undefined
fot. PAP/EPA

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Samarn Poonan, były członek elitarnej jednostki marynarki wojennej Tajlandii, zmarł w czwartek wieczorem po wejściu do jaskini, gdzie miały zostać umieszczone zbiorniki tlenu wzdłuż potencjalnej trasy wyjścia.

Wydostanie 12 chłopców i ich trenera z zalewanej deszczami jaskini w Tajlandii, gdzie odnaleziono ich żywych po dziewięciu dniach dramatycznych poszukiwań, może zająć miesiące i wymagać nauczenia ich nurkowania – poinformowała we wtorek tajlandzka armia.

Jest nowe nagranie pokazujące uwięzionych w jaskini [WIDEO]

12 zawodników klubu piłkarskiego w wieku 11-16 lat i ich 25-letni trener weszli w sobotę, 23 czerwca, do jaskini Tham Luang Nang Non w prowincji Chiang Rai na północy Tajlandii, gdzie zostali odcięci od świata przez ulewne deszcze. Kompleks jaskiń ciągnie się tam przez kilka kilometrów, przejścia są wąskie, a w porze deszczowej często zalewa je woda.

Grupę odnaleźli w poniedziałek wieczorem w głębi jaskini brytyjscy nurkowie.

Choć według władz wszyscy są już bezpieczni, nierozwiązana pozostaje kwestia wydostania ich z jaskini, która wciąż jest częściowo zalana wodą. Wycieńczonym chłopcom i trenerowi przekazano we wtorek wysokokaloryczne pożywienie i lekarstwa, a ratownicy przygotowują się na scenariusz, w którym będą oni musieli spędzić w środku nawet kilka miesięcy.

RadioZET.pl/PAP/DG 

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET