Śmierć Polki w Wielkiej Brytanii. Z mieszkania dochodził płacz jej córki
Tragedia w Wielkiej Brytanii. Ciało 23-letniej Polki znaleziono w jej mieszkaniu w Runcorn w hrabstwie Cheshire. Brytyjska policja prowadzi dochodzenie mające wyjaśnić okoliczności śmierci.
23-letnia Agnieszka została znaleziona martwa w swoim mieszkaniu w miejscowości Runcorn w hrabstwie Cheshire. Jej ciało odkryli robotnicy, którzy przyszli, aby naprawić usterkę w mieszkaniu. W mieszkaniu znajdowała się też 3-letnia córka kobiety, która głośno płakała.
Śmierć Polki w Wielkiej Brytanii
Felernego dnia Agnieszka miała wybrać się na koncert ze swoi partnerem Markiem. Ostatecznie mężczyzna wybrał się na to wydarzenie bez 23-latki. Kobieta miała podejrzewać, że partner na koncert nie wybiera się z kolegami, a ze swoją kochanką. Para wymieniła ze sobą kilka wiadomości tekstowych, z których wynika, że posprzeczali się o to wyjście. Agnieszka miała domagać się, aby Marek wrócił do domu. Ten zdecydował, że noc spędzi u kolegi.
Znaleziono martwą Polkę zaginioną w Bułgarii. Ujawniono przyczyny śmierciJak podaje portal "Polish Express" następnego dnia kobieta została znaleziona powieszona w sowim mieszkaniu. Kobietę znaleźli robotnicy, którzy mieli naprawić w mieszkaniu drzwi balkonowe. Zaniepokoił ich głośny płacz dziecka. Dziewczynka powiedziała tylko "Tatuś jest w domu", kiedy robotnicy szukali wołali imię kobiety.
Mężczyźni postanowili poszukać kobiety w sypialni. Nie chcieli jednak otwierać drzwi, gdyż bali się, że kobieta może być nieubrana. - Zadzwonili do wspólnego znajomego, który był Polakiem. Kiedy przyjechał, to wszedł do sypialni i wtedy odkryli, że Agnieszka jest martwa - powiedział sierżant David Wood z policji hrabstwa Cheshire cytowany przez portal "Polish Express".
Raport toksykologiczny wykazał, że kobieta miała dwukrotnie przekroczony limit alkoholu we krwi. Asystentka koronera Jane Napret wyznała, że nie wierzy, że 23-latka chciała się zabić. Jej śmierć mogła być następstwem nieszczęśliwego wypadku. Śledczy badają sprawę.
- Agnieszka chciała iść na ten koncert, ale reszta moich znajomym nie brała swoich partnerek więc powiedziałem jej, że sam pójdę. Mogła pomyśleć, że ją zdradzam i zadzwoniła do mnie, ale w tym samym momencie mój telefon się rozładował. Wypiłem 6 napojów energetycznych i wyszedłem z koncertu kierując się do domu mojego kolegi, gdzie zasnąłem - powiedział mężczyzna cytowany przez portal "Polish Express".
Para prowadziła firmę w Wielkiej Brytanii. Byli ze sobą 3 lata i mają 3-letnią córeczkę.
RadioZET.pl/Polish Express/KM
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET