Robot wygrywa półmaraton. Czy ktoś jeszcze zdoła zatrzymać potęgę technologiczną Chin?
Robot humanoidalny Shandian (Błyskawica) wygrał półmaraton w Pekinie. Maszyna stworzona przez chińskiego giganta technologicznego firmę Honor była szybsza od człowieka o ponad 17 minut. To jeden z wielu przykładów na toczącą się wojnę technologiczną między Chinami a USA. - Europa musi wyciągnąć z tego wnioski - mówiła ekspertka ds. Chin Alice Han na konferencji Impact 26’ w Poznaniu.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaki wynik osiągnął robot w półmaratonie.
- Czym jest "tort AI".
- W jakich dziedzinach dominują Chiny i USA.
- Dlaczego Tajwan jest kluczowy w wojnie technologicznej.
19 kwietnia 2026 roku na trasie półmaratonu w Pekinie wystartowało blisko 12 tysięcy biegaczy. Wśród nich mierzący 169 cm chiński robot Shandian, który okazał się zwycięzcą biegu. Robot pokonał dystans 21,0975 km w czasie 50 minut i 26 sekund. Najszybszy mężczyzna ukończył bieg z wynikiem 1 godziny, 7 minut i 47 sekund, a najszybsza kobieta - 1 godziny, 18 minut i 6 sekund. Jeszcze rok temu triumfator półmaratonu wśród maszyn, Tiengong Ultra, potrzebował na pokonanie tego samego dystansu aż 2 godziny, 40 minut i 42 sekundy.
„Made in China”
Wyczyn Shandiana to nie przypadek, a efekt rozwoju technologicznego Państwa Środka. W 2015 roku Chiny zaczęły wprowadzać koncepcję „Made in China”. Ponad 10 lat temu chiński rząd postawił sobie za cel światową dominację w trzech technologiach, które nazwał „nowościami”. Chodzi o baterie, pojazdy elektryczne i panele słoneczne. Cel został osiągnięty. Chińscy producenci są światowymi liderami w każdej z tych branż. Amerykanie muszą oglądać ich plecy.
- Gdyby ktoś powiedział mi wtedy, albo nawet pięć lat temu, że Chiny pokonają wszystkich innych konkurentów technologicznych i będą wiodącym producentem pojazdów elektrycznych, to byłabym sceptyczna. Dziś wiem, że byłabym w błędzie - mówiła Alice Han.
Pekin zamiast otwierać szampany, zakasał rękawy. W marcu ogłoszono pięcioletni plan, a w nim kolejne trzy „nowości” w rozwoju: biotechnologię, farmację oraz robotykę. Podstawą każdej z dziedzin jest jednak sztuczna inteligencja. Problemem w osiągnięciu kolejnych celów rozwoju Chin cały czas są półprzewodniki, czyli fundament w produkcji elektroniki, ale przede wszystkim rozwoju sztucznej inteligencji. Chińczycy nazywają je „wąskimi gardłami przemysłu”. Półprzewodniki stały się elementem wojny technologicznej między dwoma potęgami: USA a Chinami.
- Rywalizacja w dziedzinie sztucznej inteligencji między USA a Chinami przypomina mi sześciowarstwowy tort - porównywała Han.
Chiny i USA dzielą między sobą „tort AI”
USA i Chiny muszą dzielić się „tortem AI”. Dwie warstwy, leżące u jego podstaw, należą do Chin. Ten kraj ma olbrzymie złoża metali ziem rzadkich i minerałów krytycznych. Chiny kontrolują nawet 90 proc. wydobycia niektórych pierwiastków ziem rzadkich wykorzystywanych np. w produkcji magnesów elektrycznych, elektroniki czy turbin wiatrowych. Oprócz tego Chiny produkują dwukrotnie więcej energii elektrycznej niż będąca w stagnacji reszta świata.
Ale Chiny mają też słabości, co bardzo szybko zrozumiały i wykorzystały administracje Joe Bidena i Donalda Trumpa. Największym zagrożeniem dla Pekinu są półprzewodniki, zwłaszcza zaawansowane układy scalone. To trzecia warstwa „tortu AI”. Amerykanie blokowali przez dłuższy czas sprzedaż układów graficznych H200 firmy Nvidia, które są kluczowe do trenowania modeli AI. Jednak 14 maja agencja Reuters podała, że Stany Zjednoczone dopuściły sprzedaż chipów do około 10 chińskich firm.
- Ta decyzja ma olbrzymie znaczenie dla wyścigu sztucznej inteligencji - podkreślała Han na konferencji Impact 26’.
Chiny są nie tylko narażone na brak dostępu do specjalistycznych układów, ale również do sprzętu potrzebnego do ich produkcji. W tej dziedzinie liderem jest Europa, a właściwie holenderski monopolista w zakresie produkcji systemów fotolitograficznych, czyli gigant technologiczny ASML. Dlatego Amerykanie będą zabiegali u Europejczyków o ograniczenia dla sprzedaży Chinom maszyn niezbędnych do produkcji potężnych układów scalonych.
Do USA należą kolejne warstwy „tortu AI”. Amerykanie inwestują olbrzymie środki w zwiększanie pojemności magazynów danych. Dziś USA ma znacznie większe możliwości w przechowywaniu danych od Chin. Rząd w Pekinie do 2030 roku zamierza podwoić moc obliczeniową chińskich magazynów, co będzie odpowiadało jedynie obecnemu poziomowi USA.
- To pokazuje, że Stany Zjednoczone są niekwestionowanym liderem w tej dziedzinie, ale Chiny próbują robić, co mogą, aby nadrobić zaległości - mówiła Alice Han.
Ostatnie dwie warstwy „tortu AI” to modele językowe AI i aplikacje. Pierwsza z nich należy do USA. W testach porównawczych wciąż najlepiej wypadają amerykańskie Chat GPT i Claude - pierwszy należy do firmy Open AI, a drugi do Anthropic - choć chińscy konkurenci radzą sobie coraz lepiej.
- Stany Zjednoczone dzięki swoim potężnym mocom obliczeniowym i układom NVIDIA mogą tworzyć modele językowe światowej klasy. Dążą do stworzenia superinteligentnego modelu na poziomie ogólnym, podczas gdy Chiny koncentrują się na praktycznych, codziennych rozwiązaniach związanych z AI - mówiła Han.
O co konkretnie chodzi? Aplikacje. Chiny chcą nie tylko rozwijać oprogramowanie sztucznej inteligencji, ale przede wszystkim wdrażać AI do każdego aspektu życia: od przemysłu po transport i opiekę zdrowotną dla osób starszych, a nawet edukację. Aplikacje to ostatnia warstwa „tortu AI”, którą współdzielą Chiny i USA.
Powrót do historii: surowce
- Wracamy do ery atomów a nie bajtów - mówiła Alice Han.
Według ekspertki świat wraca do historycznego punktu, w którym przede wszystkim liczył się dostęp do surowców. Dziś również są one kluczowe z perspektywy wyścigu technologicznego USA i Chin. W związku z blokadą cieśniny Ormuz świat zmaga się z kryzysem energetycznym, który ma wpływ na wiele gałęzi przemysłu. Według Alice Han kolejny kryzys może być związany z walką o Tajwan. Ten kraj odpowiada za produkcję 60 proc. układów scalonych na całym świecie. Natomiast jeśli chodzi o najbardziej zaawansowane czipy, które wykorzystywane są w sztucznej inteligencji, to udział Tajwanu w ich produkcji przekracza 90 proc.
- Jeśli pomyślimy o konsekwencjach nie tylko przejęcia Tajwanu, ale także wyeliminowania go z łańcucha dostaw, to w dzisiejszym świecie nie mieliśmy do czynienia z tak poważnym szokiem podażowym, który wykraczałby daleko poza ropę - opowiadała Han.
W obliczu zamknięcia cieśniny Ormuz dostawy paliw można dywersyfikować, np. z Rosji, Afryki czy krajów Ameryki Łacińskiej. Natomiast w sektorze produkcji chipów dominuje jedna firma w Tajwanie - TSMC.
- Wracamy do czasów, gdy geopolityka ma większe znaczenie niż ekonomia. Europa musi zastanowić się nad swoją sytuacją, bo USA i Chiny coraz bardziej merkantylizują system. Wszyscy powinniśmy myśleć o technologii w kontekście bezpieczeństwa narodowego - zakończyła Han.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET