`

Dzieci były dumne z ojca. Chwilę później zobaczyły jak umiera

2 min. czytania
23.05.2023 14:44
Obserwuj nas na Google

W tragicznych okolicznościach zginął mężczyzna, który zatrzymał się na skrzyżowaniu, by pomóc kaczkom przejść przez jezdnię. Gdy wracał do swojego samochodu, został śmiertelnie potrącony. Tragiczną scenę, do której doszło w Kalifornii w USA, widziały dzieci ofiary w wieku 6 i 11 lat. 

Tragiczny wypadek w USA
fot. Youtube/Screen

Casey River, ojciec dwójki dzieci zginął tragicznie podczas "ostatecznego aktu dobroci". Dramatyczne sceny rozegrały się 18 maja w mieście Rocklin w amerykańskim stanie Kalifornia. Jak opisuje "The Mirror", Casey odwoził dzieci z treningu pływackiego, gdy zobaczył kaczkę z młodymi, które próbowały przejść przez ruchliwe skrzyżowanie.

Mężczyzna zatrzymał swój samochód, wysiadł i pomógł kaczej rodzinie przejść w bezpieczne miejsce. Wszyscy świadkowie byli poruszeni zachowaniem Casey'a. Opisywali, że ludzie klaskali i byli zachwyceni tym aktem dobroci. Jego żona opuściła szybę i powiedziała "dobra robota kochanie".

Oklaski zamieniły się w okrzyki przerażenia

Niestety, chwilę później piękna scena zamieniła się w prawdziwy horror. Oklaski zastąpiły przerażone okrzyki, a uśmiechy zamieniły się w łzy, gdy we wracającego do auta mężczyznę z impetem uderzył inny kierowca. Osoby, które widziały to tragiczne zajście twierdzą, że samochód "pojawił się znikąd"

Na miejsce wezwano służby ratunkowe, ale mężczyzna odniósł poważne obrażenia i zmarł. Świadkami tragicznego wypadku było dwoje dzieci Casey'a w wieku 6 i 11 lat. Jego syn powiedział, że "wszystko, co pamięta to huk, a potem ciało jego ojca przelatujące przez skrzyżowanie". - Widziałem jego buty i jedną ze skarpet, które leżały przed naszym samochodem - powiedział. 

W miejscu tragedii powstał mały "pomnik pamięci". Ludzie składają tam kwiaty, a dzieci zmarłego mężczyzny ułożyły w okolicy kilka gumowych kaczuszek, które nawiązują do czynu ich ojca. 

Oglądaj

Redakcja poleca

Samochód prowadził 17-latek

Rodzina i przyjaciele wspominają tragicznie zmarłego mężczyznę jako "najmilszego człowieka na świecie". - Był najbardziej niesamowitym mężem i ojcem. Nawet jego ostatni czyn na tym świecie był dowodem jego dobroci i współczucia - powiedziała jedna z przyjaciółek rodziny. 

Z komunikatu policji wynika, że sprawcą tego tragicznego wypadku był 17-letni kierowca. Dodano, że mężczyzna został na miejscu zdarzenia i współpracował ze służbami. Sprawa jest badana, a na chwilę obecną nie dokonano żadnych aresztowań.

RadioZET.pl/"The Mirror"

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET