Pijany "Boris Johnson" zatrzymany. Wjechał w słup. Policjanci w szoku
Policjanci legitymujący pijanego kierowcę zobaczyli prawo jazdy wydane na Borisa Johnsona, byłego premiera Wielkiej Brytanii. Dokument został wystawiony na realne dane konserwatywnego polityka i był ważny do... 3000 roku.
O akcji holenderskiej drogówki opowiedział na łamach "The Guardian" oficer prasowy tamtejszej jednostki Thijs Damstra. Jak czytamy, do interwencji doszło chwilę po północy w minioną niedzielę 30 kwietnia. Samochód osobowy miał zderzyć się ze słupem w pobliżu północnego miasta Groningen. Auto było puste, początkowo mundurowi mieli przygotowywać się do poszukiwania kierowcy, ostatecznie jednak chwilę później dotarła do nich informacja, że ten stoi na pobliskim moście. "Odmówił zidentyfikowania i badania alkomatem" - podał Damstra.
Pijany "Boris Johnson" zatrzymany w Holandii. Prawo jazdy wydane do 3000 roku
W konsekwencji samochód został przeszukany, a mundurowi znaleźli w nim rzeczony dokument - prawo jazdy wydane na nazwisko Borisa Johnsona, byłego premiera Wielkiej Brytanii. Absurdu dodaje fakt, że dane pokrywały się z realnymi danymi konserwatywnego polityka. "The Guardian" precyzuje jedynie za oficerem policji, że mężczyzna miał 35 lat i był obywatelem Ukrainy. Sam dokument miał zostać wystawiony w 2019 r. i obowiązywać do roku 3000. "O ile mi wiadomo, prawdziwego Borisa Johnsona nie było tego dnia w Holandii - dodaje Damstra. Nie sprecyzował, czy 35-latek był choć odrobinę podobny do byłego premiera, zdradził jedynie że holenderska policja nie ustaliła jeszcze, gdzie dokonano fałszerstwa.
RadioZET.pl/The Guardian
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET