- Agenci Secret Service postrzelili mężczyznę pod Białym Domem
- Napastnik miał wymachiwać bronią, doszło do konfrontacji
- Donald Trump przebywał w swojej rezydencji w Mar-a-Lago
USA. Interwencja służb przed Białym Domem
Do groźnego incydentu doszło w Waszyngtonie, gdzie agenci Secret Service postrzelili w niedzielę uzbrojonego mężczyznę w pobliżu Białego Domu. Jak przekazała agencja Reutera, napastnik miał wymachiwać bronią, kiedy tylko przedstawiciele służb się do niego zbliżyli.
Według oficjalnego komunikatu Secret Service doszło do "zbrojnej konfrontacji" między mężczyzną, który zbliżał się do Białego Domu, a funkcjonariuszami, którzy zadziałali zgodnie z protokołem i postrzelili napastnika. Mężczyzna trafił do szpitala.
Zdaniem telewizji NBC, wcześniej policja zgłosiła w sobotę podróż "osoby o skłonnościach samobójczych", która wyruszyła z Indiany prawdopodobnie do Waszyngtonu.
Media zwracają również uwagę, że w momencie, w którym doszło do tego incydentu, Donalda Trumpa nie było w Białym Domu. Na weekend udał się do swojej rezydencji w Mar-a-Lago, o czym zresztą szeroko informowano.
Źródło: Radio ZET/Reuters
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET