`

Tysiące litrów groźnej substancji w Bałtyku. "Trwa wyścig z czasem"

2 min. czytania
23.10.2023 22:02
Obserwuj nas na Google

Na Bałtyku trwa wyścig z czasem po tym, jak prom Marco Polo osiadł na mieliźnie. Wcześniej zahaczył o dno, a w efekcie z jednostki zaczęło wyciekać paliwo. Do tej pory zebrano ponad 2000 litrów niebezpiecznej substancji. Istnieje realne zagrożenie dla środowiska.

Służby usuwają skutki wypadku
fot. JOHAN NILSSON/TT/AFP/East News

Prom Marco Polo osiadł na mieliźnie w pobliżu szwedzkiego wybrzeża. Wiadomo, że w niedzielę jednostka zaczepiła o dno Morza Bałtyckiego, co z kolei spowodowało poważny wyciek paliwa. Do wypadku odniósł się Erik Svensson, przedstawiciel Straży Przybrzeżnej w Hoervik pod Karlshamn. 

Wyciek ropy na Bałtyku. Trwa wyścig z czasem

- Do tej pory zebrano dwa tysiące litrów ropy. Wiemy, że smuga rozprzestrzenia się na morzu na długości ponad pięciu kilometrów - powiedział Svensson.

Redakcja poleca

Jak powiedział, obecnie trwa "wyścig z czasem". Celem służb jest zebranie możliwie największej ilości niebezpiecznej substancji, zanim ta dotrze na brzeg. Już w poniedziałek znaleziono łabędzie pokryte czarną mazią - te niestety będą musiały zostać uśpione. Złe wiadomości dla służb mają też synoptycy, którzy informują o przewidywanym na wtorek pogorszeniu pogody. 

Oglądaj

Jednostce nie grozi zatonięcie

Jednocześnie prowadzone jest dochodzenie mające wyjaśnić, dlaczego doszło do wypadku, w tym jak to się stało, że prom najpierw zaczepił o dno, a następnie płynął kilka mil morskich, aby ostatecznie osiąść na mieliźnie. Śledczy sprawdzają zakres uszkodzeń w kadłubie, ale jednostce nie grozi zatonięcie.

Należący do niemieckiego armatora TT-Line prom Marco Polo osiadł na mieliźnie w niedzielę rano u wybrzeży Karlshamn przed wpłynięciem do portu. Ze statku, który miał następnie płynąć do Kłajpedy na Litwie, ewakuowano 70 osób.

Nie przegap

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET