`

USA: Protesty przeciwko polityce Trumpa w ponad 3 tysiącach miejscowości. Miliony uczestników

2 min. czytania
29.03.2026 00:29
Obserwuj nas na Google

Demonstranci, protestujący przeciwko polityce prezydenta Donalda Trumpa, wyszli w sobotę na ulice w rekordowej liczbie ponad 3 tysięcy miejscowości we wszystkich stanach USA w ramach ogólnokrajowych protestów „No Kings”. Według organizatorów udział w nich wzięło 8 milionów osób.

Protest
fot. Ellen Schmidt/Associated Press/East News

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Główna demonstracja 'No Kings' odbyła się w Minneapolis, gdzie zginęło dwoje demonstrantów; mówcy to m.in. gubernator Tim Walz i senator Bernie Sanders.
  • Manifestanci w całych USA i za granicą wyrażali sprzeciw wobec działań ICE, wojny z Iranem, korupcji i polityce Trumpa; odwołując się do solidarności, w mniejszych miastach udział brało kilkaset osób.
  • Organizatorzy 'No Kings' twierdzą, że sobotnie protesty odbyły się w rekordowej liczbie miejsc, jednak Biały Dom zbagatelizował ich znaczenie.

Główna sobotnia demonstracja odbyła się w Minneapolis, miejscu kontrowersyjnej operacji służb imigracyjnych, gdzie z rąk funkcjonariuszy zginęło dwoje demonstrantów. Na scenie przed gmachem stanowego parlamentu przemawiali m.in. gubernator stanu Tim Walz, senator Bernie Sanders. Wystąpili też Bruce Springsteen, który napisał piosenkę o wydarzeniach z Minneapolis, oraz Joan Baez.

- Kiedy aspirujący dyktator w Białym Domu wysłał swoich niewyszkolonych, agresywnych bandytów, by wyrządzili szkody Minnesocie, to ty, Minnesoto, stanęłaś w obronie swoich sąsiadów, stanęłaś w obronie przyzwoitości, stanęłaś w obronie życzliwości - mówił Walz, nazywając Trumpa „pomarańczowym klaunem”.

Tłumy w Houston, Chicago, czy Nowym Jorku

Tłumy widać było również na protestach m.in. w Houston, Chicago, czy Nowym Jorku. Ale demonstracje, choć mniej liczne, odbywały się także w wielu mniejszych miejscowościach. W Woodbridge na obrzeżach Waszyngtonu zgromadziło się ok. 200 osób, ustawiając się na chodnikach i zachęcając przejeżdżających kierowców do trąbienia na znak solidarności - co wielu z nich robiło. Podobną formę i liczebność miało też zgromadzenie w Alexandrii w Wirginii.

Tak jak w przypadku poprzednich manifestacji w ramach „No Kings”, protesty nie były skupione wokół jednej sprawy. Przynoszone przez uczestników transparenty wyrażały sprzeciw wobec wojny z Iranem, działaniom ICE, korupcji, czy przyjaznego nastawienia Trumpa do Władimira Putina.

„Powiedz nie Trumputinowi” - głosił jeden z transparentów na proteście w Alexandrii. „Duma z kraju, wstyd za rząd” - głosił inny.

- Jestem tu, bo chcę wyrazić, że to, co się dzieje w naszym kraju nie jest normalne. Nic z tego, co się dzieje, nie jest normalne - powiedziała PAP Lynn, 44-letnia bizneswoman, która na demonstrację zabrała dwie córki. - I dobrze widzieć, że nie jestem w tym sama - dodała.

Sobotnie demonstracje są trzecimi odbywającymi się pod szyldem „No Kings”, organizowanymi przez koalicję różnych lewicowych grup. Według organizatorów, w sobotę pobito rekord pod względem liczby miejsc, gdzie się odbywały - ponad 3 tys. Poza zgromadzeniami we wszystkich 50 stanach, zaplanowano również demonstracje w 15 krajach, w tym w Rzymie, Paryżu, Sydney, czy Tokio. Liczba uczestników jest trudna do oszacowania, lecz przywódcy ruchu twierdzą, że poprzednie demonstracje, w październiku, przyciągnęły 7 milionów ludzi.

Biały Dom lekceważy demonstracje

Biały Dom zbagatelizował znaczenie sobotnich demonstracji.

„Jedyni ludzie, których interesują te sesje terapeutyczne ludzi cierpiących na zaburzenia na punkcie Trumpa, to reporterzy, którym płaci się za ich relacjonowanie” - napisała w oświadczeniu rzeczniczka Abigail Jackson.

Źródło: Radio ZET/PAP: Oskar Górzyński

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET