`

Zamieszki we Francji. Dzieci na wojnie z policją. "Niektórzy mają nawet 13 lat"

3 min. czytania
03.07.2023 13:35
Obserwuj nas na Google

W nocy z niedzieli na poniedziałek, w związku z nowymi zamieszkami po śmierci 17-letniego Nahela, zatrzymano we Francji 157 osób - poinformowało MSW. W rozmowie z Wirtualną Polską wydarzenia z Paryża i innych francuskich miast komentował Jean-Yves Camus, ekspert od ruchów radykalnych z paryskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Strategicznych. Podkreślił, że ogromna większość agresorów ma po kilkanaście lat.

W nocy z niedzieli na poniedziałek w związku z nowymi zamieszkami po śmierci 17-letniego Nahela zatrzymano we Francji 157 osób - poinformowało MSW. Na drogach publicznych doszło do 352 pożarów, spalonych zostało 297 pojazdów i uszkodzono 34 budynki. Zginął strażak, trzech policjantów i żandarmów zostało rannych. Uszkodzono posterunek policji i koszary żandarmerii.

Podczas gaszenia pożaru zginął 24-letni strażak - poinformował szef MSW Francji Gerald Darmanin w poniedziałek. "Wczoraj wieczorem, walcząc z ogniem z kilku pojazdów na podziemnym parkingu w Saint-Denis, młody 24-letni kapral-szef paryskiej straży pożarnej zginął pomimo bardzo szybkiego udzielania mu pomocy przez jego kolegów z drużyny" – napisał minister, składając rodzinie kondolencje.

Redakcja poleca

Zamieszki we Francji. Zabójstwo Nahela "punktem zapalnym"

Opinia publiczna we Francji jest zszokowana brutalnym atakiem na dom i rodzinę mera miasteczka L'Hay-les-Roses w departamencie Dolina Marny. Uczestnicy zamieszek staranowali dom mera podpalonym samochodem. Z budynku tylnym wyjściem uciekła jego żona z dwójką małych dzieci. Kobieta została zaatakowana i zraniona przez sprawców.

- W ten weekend niektórzy zatrzymani podczas zamieszek stanęli już przed sądem, w trybie natychmiastowym, i co się okazało – swojego zachowania wcale nie tłumaczyli zabójstwem Nahela - powiedział w rozmowie z Wirtualną Polską Jean-Yves Camus, ekspert od ruchów radykalnych z paryskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Strategicznych.

- Działaniem w grupie i związaną z tym pewnością siebie, wytrenowaniem, chęcią zmierzenia się z siłami policji, czasem zwykłą głupotą. Czyli jakby zupełnie w oderwaniu od zdarzeń z Nanterre. To był tylko punkt zapalny. Iskra, która stała się pretekstem, aby podpalić lont - ocenił.

Ekspert: Ogromna większość z nich ma kilkanaście lat

Jean-Yves Camus zwrócił uwagę na to, że wielu młodych ludzi kieruje się w swoich przestępczych działaniach wrogim nastawieniem do policji. - Z drugiej strony są dzielnice, zaludnione w większości przez imigrantów z Maghrebu czy z innych części Afryki, w których głęboko zakorzeniła się wśród nastolatków nienawiść do policji. I jak mówię nienawiść, to w pełnym znaczeniu tego słowa. Powód? Młodzi w takich dzielnicach myślą, że wszystko do nich należy, że służby porządkowe nie powinny mieć tam wstępu, że to jest całkowicie ich teren. Oczywiście, kryje się za tym również pragnienie bezkarności, zabezpieczenia własnych interesów, związanych często z handlem narkotykami. Policja jest dla nich wrogiem, którego trzeba zwalczać. Wszelkimi metodami.

Redakcja poleca

Ekspert podkreślił, że agresorzy to w dużej mierze bardzo młode osoby. - To rzeczywiście nowe zjawisko. Ogromna większość z nich ma kilkanaście lat, są przypadki, że nawet trzynaście. A średnia wieku wynosi mniej więcej siedemnaście lat. Co to oznacza? Zdecydowana większość tych młodych ludzi urodziła się już we Francji, czyli poprzednia generacja imigrantów też niedostatecznie zasymilowała się w tym środowisku.

- Jest ogromna grupa imigrantów, która przeszła normalną drogę w społeczeństwie, często pracuje w administracji publicznej, jest zaangażowana w życie lokalnej społeczności. I jest też pokaźna grupa, która się nie chce asymilować. W znacznej większości wśród młodzieży. To ludzie, którzy odrzucają jakiekolwiek podporządkowanie się ustalonym zasadom czy władzy. I myślę tu również o braku autorytetu nawet w środowisku rodzinnym - powiedział Jean-Yves Camus w rozmowie z WP.

RadioZET.pl/ Wirtualna Polska/ PAP

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET