Kolejna noc zamieszek we Francji. Ogromne siły na ulicach, podpalono dom burmistrza
Podczas piątej nocy trwających w całej Francji zamieszek i walk z policją aresztowano 719 osób. Bezpieczeństwa kraju pilnowało aż 45 tysięcy policjantów i żandarmów. Nie uniknięto strat – francuskie MSW podało, że podpalono 577 pojazdów i 74 budynki. Napastnicy zaatakowali m.in. dom burmistrza podparyskiej miejscowości L'Hay-les-Rose.
Zamieszki we Francji nie ustają. To już piąta doba chaosu – rozróby w kraju wszczął incydent z zastrzeleniem przez policję w Nanterre pod Paryżem 17-letniego Nahela podczas kontroli drogowej. Funkcjonariusz, który zastrzelił nastolatka, przebywa w areszcie, prokuratura postawiła mu zarzut zabójstwa.
Państwo wysyła na ulice coraz więcej służb. Ostatnia noc była spokojniejsza niż poprzednie, ale to za sprawą zaangazowania ogromnych środków – bezpieczeństwa w kraju pilnowało ponad 45 tys. mundurowych, z czego 7 tysięcy w samym Paryżu.
Zamieszki we Francji. Ogromne siły na ulicach nie zapobiegły stratom
Szczególnie duże siły policji skierowano na główne ulice stolicy, ale też place Marsylii oraz Pola Elizejskie w Paryżu. MSW podało, że zaatakowano 10 komisariatów policji, 10 budynków żandarmerii i 6 posterunków straży miejskich. Poprzedniej nocy aresztowano ponad 1300 osób.
- Dzięki zdecydowanej akcji sił porządkowych, ta noc była spokojniejsza - przekazał minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin. W całym kraju porządku pilnowało ok. 45 tys. policjantów i żandarmów, do niektórych miast, w tym Paryża, Lyonu, Grenoble i Marsylii, w której dochodziło do najpoważniejszych starć, wysłano dodatkowe oddziały służb.
Do przemocy i walk z policją wciąż dochodziło na przedmieściach Paryża, w mieście L'Hay-les-Rose napastnicy zaatakowali w nocy dom burmistrza, Vincenta Jeanbruna. Staranowano ogrodzenie posesji samochodem, który później podpalono. Burmistrz był nieobecny w domu, cały czas przebywał w ratuszu w związku z zamieszkami. Jego żona została ranna, gdy wraz z dwójką małych dzieci uciekała z budynku tylnym wyjściem.
RadioZET.pl/PAP/AFP
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET