Głos oburzenia po odpowiedzi miasta. Mieszkańcy mają dość. "Szczyt bezczelności"
Mieszkańcy Wrocławia od dawna skarżą się na hałas, zwłaszcza ryk silników wydawany przez auta i motocykle. W związku z tym miejski radny Sebastian Lorenc w pierwszej połowie sierpnia złożył interpelację w tej sprawie. Jest odpowiedź miasta.
Z tego artykułu dowiesz się:
- Jakie są główne źródła hałasu we Wrocławiu.
- Dlaczego Wrocław jest najgłośniejszym miastem w Polsce.
- Co miasto planuje zrobić z tym problemem.
Mieszkańcy Wrocławia mają dość hałasu
Mieszkańcy Wrocławia - zwłaszcza rejonu Starego Miasta i osiedla Szczepin - już od dawna skarżą się na ryk silników, przerobionych samochodów i motocykli. Potwierdzają to dane widoczne na mapie hałasu, która dostępna jest pod adresem halaswpolsce.pl. Wynika z niej, że aktualnie Wrocław jest najgłośniejszym miastem w Polsce. Zgłoszono tam aż 248 incydentów przekroczenia dopuszczalnej normy hałasu. Dla porównania, w Warszawie zarejestrowano "tylko" 87 takich zgłoszeń. Skargi bardzo często dotyczą "ryczących" i strzelających wydechami aut i motocykli. W związku z tym w pierwszej połowie sierpnia radny Sebastian Lorenc skierował do miasta interpelację w odpowiedzi na "interwencje mieszkańców ulicy Legnickiej i kwartałów przylegających".
W piśmie podkreślono, że hałas powodowany przez przejeżdżające samochody i motory - szczególnie w godzinach nocnych i wieczornych - jest na tyle nieznośny, że zakłóca mieszkańcom spokojny sen i wypoczynek. Niektórzy kierowcy poruszają się bowiem pojazdami z tzw. tłumikami przelotowymi, generującymi uciążliwy huk. Radny zwrócił się do prezydenta Wrocławia o przenalizowanie możliwych sposobów na to, by ograniczyć opisane w dokumencie uciążliwości, a następnie przedstawić je w odpowiedzi na interpelację. "Proszę również o perspektywę wdrożenia zaproponowanych rozwiązań" - czytamy w piśmie.
Miasto: Nie zostaliśmy wyposażeni w odpowiednie narzędzia
Odpowiedzi na interpelację radnego udzieliła wiceprezydent Wrocławia Renata Granowska. W dokumencie czytamy, że zgłaszane przez mieszkańców problemy - łącznie z przekraczaniem prędkości i przejawami nieodpowiedzialnych zachowań za kierownicą - “są nieakceptowalne”, a hałas drogowy to poważne wyzwanie w wielu miastach. Niemniej jednak, jak napisano: "jako gmina nie zostaliśmy wyposażeni w narzędzia prawne (bieżący monitoring przekroczeń hałasu, fotoradary akustyczne i inne) umożliwiające bezpośrednią reakcję, tj. karanie kierowców oraz eliminowanie z ruchu pojazdów będących źródłem nadmiernego hałasu". Na koniec zaznaczono, że miasto jest w kontakcie z policją, której zadaniem jest objęcie wskazanego rejonu wzmożonymi patrolami oraz przeprowadzenie doraźnych kontroli prędkości i stanu technicznego pojazdów.
Sprawę opisało również stowarzyszenie Akcja Miasto na profilu w mediach społecznościowych. "Tym razem radny Sebastian Lorenc pyta o hałas na ul. Legnickiej. Miasto odpowiada, że nic nie może zrobić, bo wszystkie narzędzia są w rękach policji" - czytamy w zamieszczonym wpisie. Tymczasem, jak zauważono, ul. Legnicka ma praktycznie taką samą szerokość jak Autostradowa Obwodnica Wrocławia, a na całej długości nie ma ani jednego znaku z ograniczeniem prędkości. Pod postem pojawiło się sporo komentarzy. Niektórzy internauci krytykują odpowiedź miasta na interpelację radnego.
"Ta odpowiedź to jest szczyt bezczelności. A wystarczyłoby każdy z pasów zwęzić o pół metra, dalej zostałyby trzy w jedną stronę, a zyskalibyśmy w sumie trzy metry na szerszy chodnik lub drzewa" - napisał pan Bartosz. Innego zdania jest z kolei pan Mateusz. "Aha, no to dobrym rozwiązaniem byłoby - co? Zwęzić drogę? Dowalić więcej ograniczeń? Może więcej przejść dla pieszych? Byleby utrudnić kierowcom życie? Przecież to jest główna wylotówka z miasta na zachód, na litość boską!" - napisał. "Legnicka jest tak odpychająca (chodziło mi głównie o hałas), że zdecydowałem się na mieszkanie w głębi Szczepina. Zamiast mieć tuż obok przystanek tramwajowy, mam parę dodatkowych minut straty czasu, ale przespałem pierwszy raz noc przy otwartym oknie we Wrocławiu bez stoperów w uszach z moim płytkim snem" - dodał pan Michał.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET