`

Nagły zwrot w sprawie śmierci Igora Stachowiaka? "Doszliśmy do nowych informacji"

2 min. czytania
15.11.2024 12:31
Obserwuj nas na Google

Igor Stachowiak miał być uduszony na wrocławskim komisariacie - twierdzi rodzina zmarłego 25-latka. Jak poinformowała Grażyna Wiatr, reporterka Radia ZET, po dotarciu do nowej opinii biegłych medycyny sądowej bliscy mężczyzny wysłali do prokuratura generalnego wniosek o wznowienie śledztwa w tej sprawie. - Doszliśmy do nowych informacji oraz opinii, które wprost stwierdzają, że Igor Stachowiak został zamordowany - powiedział mecenas Wojciech Kasprzyk, cytowany przez "Gazetę Wyborczą".

Igor Stachowiak
fot. EAST NEWS

Śmierć 25-letniego Igora Stachowiaka na wrocławskim komisariacie

Wznowienia śledztwa w sprawie śmierci Igora Stachowiaka na komisariacie policji we Wrocławiu chce jego rodzina. W piątek taki wniosek trafił do prokuratora generalnego. Maciej Stachowiak, ojciec zmarłego 25-latka, poinformował reporterkę Radia ZET, że dotarł do nowych opinii biegłych, z których wprost ma wynikać, że przyczyną śmierci Igora było uduszenie. - Mam taką prośbę do prokuratora generalnego, żeby pochylił się nad moją sprawą i powołał jakiś zespół prokuratorski, który się tym zajmie - stwierdził Stachowiak. Przypomnijmy, że do tragicznych wydarzeń na wrocławskim komisariacie doszło 8 lat temu. 25-letni Igor, kiedy miał kajdanki na rękach, był wielokrotnie rażony paralizatorem w łazience na komisariacie oraz uciskany po całym ciele przez czterech byłych już  policjantów. Funkcjonariusze skazani na kary więzienia wyszli już na wolność. Byli sądzeni za przekroczenie uprawnień i znęcanie się. Prokuratura wątek spowodowania śmierci umorzyła. Sprawa Igora Stachowiaka czeka na rozpatrzenie przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. 

Policjanci razili go prądem, mimo że był w kajdankach

Igor Stachowiak zmarł w 2016 roku na komisariacie Wrocław Stare Miasto przy ul. Trzemeskiej po tym, jak policjanci w trakcie przesłuchania w ciasnej i wąskiej toalecie razili go paralizatorem - mimo że 25-latek leżał na ziemi i był skuty kajdankami. Czterej policjanci zostali skazani na kary od dwóch lat do dwóch i pół roku więzienia za przekroczenie uprawnień oraz znęcanie się nad zatrzymanym (fizycznie i psychicznie). Mimo wszystko prokuratura prowadziła śledztwo w sprawie "nieumyślnego spowodowania śmierci".

Redakcja poleca

Ostatecznie je umorzyła, dwukrotnie nie dopatrując się przestępstwa. Maciej Stachowiak i mecenas Wojciech Kasprzyk z Bolesławca - który specjalizuje się w sprawach zgonów podczas policyjnych interwencji - zamierzają wnioskować o wznowienie właśnie tego śledztwa. - Doszliśmy do nowych informacji oraz opinii, które wprost stwierdzają, że Igor Stachowiak został zamordowany - powiedział mecenas Wojciech Kasprzyk, cytowany przez "Gazetę Wyborczą". Przypomnijmy, że podczas pierwszej z przeprowadzonych sekcji zwłok - tuż po śmierci mężczyzny - wskazano uduszenie jako możliwą przyczynę zgonu. Biegli z Łodzi wykluczyli jednak taką możliwość, ale do tej pory nie wyjaśniono, dlaczego. Stwierdzono również, że do śmierci Igora przyczynił się stan "epizodem excited delirium" - czyli ostry atak psychozy po zażyciu narkotyków, a nie zachowanie policjantów. Rodzina zmarłego nie zgadza się jednak z tym twierdzeniem, wskazując, że stężenie narkotyków było zbyt małe.

Źródło: Radio ZET/Gazeta Wyborcza

Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?

Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET