Wnioski o dodatek węglowy nie będą kontrolowane. „Nie jesteśmy państwem policyjnym”
- Nie wyobrażam sobie, że urzędnik rusza do poszczególnych mieszkań, liczy mieszkańców, sprawdza kotły. Nie jesteśmy państwem policyjnym – powiedziała minister klimatu i środowiska Anna Moskwa. Pytania o weryfikację wniosków pojawiły się po ujawnieniu luki w przepisach umożliwiających kilkukrotne pobranie pieniędzy na jeden piec.
Dodatek węglowy w wysokości 3000 zł można „cudownie rozmnożyć”. Wystarczy zadeklarować, że każdy z mieszkających w danym budynku stanowi odrębne gospodarstwo domowe. W takim przypadku pieniądze należą się na każdy złożony wniosek. Minister Moskwa potwierdziła, że nie ma w planach stworzenia mechanizmu weryfikacji, czy dodatek węglowy w istocie się należy.
Urzędnicy po zapowiedzi wsparcia finansowego dla palących węglem zauważali z przekąsem, że „nagle wszyscy przypomnieli sobie, że mają piec węglowy”. Podobne zjawisko widać obecnie – okazuje się, że mieszkający pod jednym dachem prowadzą oddzielne gospodarstwa domowe.
Dodatek węglowy. Moskwa: weryfikacja danych niepotrzebna
Wysokie ceny węgla i innych surowców energetycznych to ogromny problem: koszty ogrzewania domów zimą mogą wzrosnąć kilkukrotnie. Cios finansowy ma zostać złagodzony przez dodatek węglowy w wysokości 3000 zł. Pieniądze w teorii powinny zostać przeznaczone na zakup opału, w praktyce jednak – jak podkreślał sam rząd – środki można rozdysponować na dowolny cel.
Okazało się, że w przepisach o przyznawaniu dodatku węglowego jest luka. Pozwala ona w prosty i szybki sposób zainkasować kilka dofinansowań na jeden piec. Według ustawy, pieniądze przyznawane są bowiem na gospodarstwo domowe (także jednoosobowe), które korzysta z jednego ze wskazanych źródeł ciepła. Wystarczy więc zadeklarować, że domownicy prowadzą osobne gospodarstwa domowe, żeby każdy z nich mógł otrzymać pieniądze.
- Nie zgadzam się z tą narracją, która jest generowana przez ostatnie tygodnie, ona była przy 500 plus, była przy dodatku osłonowym i przy tych dodatkach też się pojawia - że Polacy masowo będą składali fałszywe oświadczenia woli. Mamy zaufanie do obywateli. Wierzymy, że urzędnicy dopełnią wszystkich czynności. To oświadczenie obywatela oraz Centralna Ewidencja Emisyjności Budynków to w naszej opinii wystarczające źródło. Nie wyobrażam sobie, że teraz urzędnik rusza do poszczególnych mieszkań, liczy mieszkańców, sprawdza kotły. Nie jesteśmy państwem policyjnym - stwierdziła Moskwa zapytana o możliwość sprawdzania, czy podczas składania wniosków o dodatek węglowy nie dochodziło do nadużyć.
Minister klimatu i środowiska podkreśliła, że przepisy zostały celowo tak skonstruowane, żeby umożliwić pobieranie kilku dodatków na jeden piec. Moskwa dodała, że wspólne korzystanie z infrastruktury grzewczej przez kilka rodzin w jednym budynku jest w Polsce powszechne.
- Jest to ten sam mechanizm, który jest przy dodatku osłonowym, dodatku węglowym. Przy tym dodatku są sytuacje, bardzo częsty polski obrazek - mamy kilka pięter, duży piec zaopatrujący cały dom, czy też kilka mieszkań. Bardzo częsty też powiatowy obraz - duży kocioł i kilka gospodarstw domowych, mieszkających odrębnie, cztery, pięć, każdy z nich tworzy odrębne gospodarstwo domowe, prowadzące własny budżet, tym samym są upoważnieni do wypłaty tej konkretnej kwoty w zależności od źródła ciepła, oczywiście, pod warunkiem że złożyli wniosek do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków - powiedziała na konferencji prasowej Anna Moskwa.
RadioZET.pl/next.gazeta.pl
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET