Zamknij

Kaczyński nie chce dać emerytur stażowych. „To młódki, dziewczęta”

09.12.2022 14:08

Emerytury stażowe, sztandarowy projekt „Solidarności”, nie może liczyć na poparcie Jarosława Kaczyńskiego. Prezes PiS stwierdził, że świadczenia otrzymywałyby „kobiety niewiele po pięćdziesiątce”, czyli „po prostu młódki, dziewczęta”. Polityk dodał, że w praktyce „to byłaby druga pensja”, gdyż beneficjenci pracowaliby i pobierali równocześnie pieniądze z ZUS.

Jarosław Kaczyński
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News

Emerytury stażowe należą się Polakom, żeby nie musieli pracować aż do śmierci – przekonywała „Solidarność”. Zwłoka w realizacji obietnicy wyborczej złożonej przez PiS skłoniła związkowców do wzięcia spraw w swoje ręce i podsunięciu prezydentowi gotowej wersji wprowadzającej świadczenie ustawy. Projekt przegrał jednak w zderzeniu z ponurą zusowską rzeczywistością – Jarosław Kaczyński wprost przyznał, że na wprowadzenie emerytur stażowych nie ma pieniędzy. Dodał także, że przysługiwały one „młódkom” w pełni sił, które nie miałyby problemów z podejmowaniem dalszej pracy.

Emerytury stażowe. Kaczyński: przechodziłyby młódki

„Solidarność” nie może liczyć na rząd PiS w sprawie wdrożenia emerytur stażowych. Jasno zadeklarował to Jarosław Kaczyński na spotkaniu z wyborcami w Chojnicach.

- Emerytury stażowe prowadziłyby do tego, że kobiety niewiele po pięćdziesiątce, a to są, jeśli nie dotknie kogoś jakaś choroba, panie w pełni sił, a punktu widzenia kogoś takiego jak ja, a takich starszych panów też trzeba brać po uwagę, to są po prostu młódki, dziewczęta. A takie panie byłyby już na emeryturze – stwierdził prezes PiS.

Kaczyński dodał, że mężczyźni przechodziliby na emerytury trochę później, ale również w pełni sił. A to oznaczałoby, że nie decydowaliby się tak naprawdę na zakończenie aktywności zawodowej i traktowaliby świadczenie jako dodatkowe wynagrodzenie.

- To byłaby taka druga pensja, bo ogromna większość z tych ludzi pracy by nie porzuciła, a Trybunał Konstytucyjny orzekł swojego czasu, że nie wolno nikomu odbierać emerytury, bo to jego pieniądze. W związku z tym jak pracuje, to również ma prawo do emerytury – zauważył prezes PiS. Kaczyński z tego prawa korzysta: oprócz uposażenia posła pobiera także emeryturę z ZUS w wysokości 7500 zł miesięcznie, co przyznał w oświadczeniu majątkowym.

Jarosław Kaczyński podzielił się nie tylko swoimi przemyśleniami na temat ewentualnych beneficjentów świadczenia, lecz także przyznał, że Polski na takie rozwiązanie po prostu nie jest stać.

- Jeśli chodzi ogólnie o emerytury stażowe, to przykro nam, ale w tej chwili nas na to jeszcze nie stać, bo co prawda bardzo zwiększyliśmy możliwości państwa, ale one wciąż nie są takie, jakie bylibyśmy chcieli - podsumował prezes PiS.

loader

RadioZET.pl/PAP