Zamknij

Godzina policyjna jeszcze przed Wielkanocą? "Pojutrze możemy zamknąć Polskę"

26.03.2021 09:08
lockdown
fot. ARKADIUSZ ZIOLEK/East News

Twardy lockdown powinien być wprowadzony w Polsce? Takiego zdania jest prof. Andrzej Horban, główny doradca Rady Medycznej przy premierze. - Niemcy zamknęli się w listopadzie. Mają godzinę policyjną - mówił w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Dodał, że celem jest niedopuszczenie do wielkiej liczby zgonów.

Mocniejszy lockdown w Polsce stał się faktem. Od 27 marca do 9 kwietnia zamknięte zostaną w Polsce galerie handlowe (z wyjątkiem aptek i sklepów spożywczych), wysokopowierzchniowe sklepy meblowe, nie będzie można skorzystać także z usług fryzjerskich. Rząd zamknie także żłobki i przedszkola, wyjątek stanowi opieka dla dzieci służb medycznych i porządkowych.

- Jesteśmy blisko górnej granicy epidemii nadzwyczajnej i należy zrobić wszystko, aby tej granicy nie przekroczyć. Trwa wyścig z czasem. Kluczem są oczywiście szczepienia - mówił prof. Andrzej Horban w rozmowie z "Rzeczpospolitą". Zapytany, kiedy nastąpi szczyt epidemii, powiedział, że to jest tak "jak z burzą". - Idzie burza, ale kiedy dokładnie uderzy piorun, jednak nie wiemy. Czasami zdarza się, że uderzy z jasnego nieba - zauważył.

Prof. Horban: Cel jest jeden. Nie dopuścić do wielkiej liczby zgonów

Ekspert stwierdził, że wzorem Niemiec powinno się wprowadzić lockdown wraz z godziną policyjną. - Ale wtedy hotelarze i przedstawiciele innych branż buntowaliby się jeszcze bardziej - dodał. - Wszystko, co się zrobi, jest oceniane miesiąc czy dwa po tym zdarzeniu, kiedy już znamy jego skutki - podkreślił. Dodał, że "Niemcy zamknęli się w listopadzie. Mają godzinę policyjną". - Kto wprowadzi w Polsce godzinę policyjną? - pytał.

Zapytany, czy jest zwolennikiem całkowitego lockdownu, odpowiedział, że przede wszystkim należy pilnować celu. - Cel i sens podjętych bezprecedensowych działań jest jeden. Nie dopuścić do wielkiej liczby zgonów - zaznaczył.

- Zakażać się można – najgorsza jest oczywiście śmierć. Kto umiera? Umierają ludzie – zgodnie z metryką. Wśród zakażonych osób powyżej 80. roku życia umiera 20 proc. Wśród osób pomiędzy 60. a 70. rokiem życia – 10 proc. Jak popatrzymy na osoby młodsze z nowotworami, to umiera 25 proc. To są ludzie, którzy, jak zachorują, to będą leżeli w szpitalu. Większość przeżyje. Tysiące jednak umrą. W wieku powyżej 60 lat jest w Polsce ponad 10 mln osób, to prosto policzyć – 10 proc. zgonów to milion osób - wyliczał. Dodał, że nie wszyscy powyżej 60. roku życia zachorują, "ale jeśli zachoruje tylko połowa, to mówimy o 500 tys. zgonów – gdybyśmy nic nie zrobili. - Ta myśl towarzyszy nam wszystkim codziennie. Jest to zdublowanie rocznej liczny zgonów. I są to bardzo ostrożne szacunki - zastrzegł.

Całkowity lockdown w Polsce? "Pojutrze może tak"

Zapytany, czy zamykamy Polskę, powiedział, że "jutro jeszcze nie, ale pojutrze może tak". - Granicą jest 30 tys. zakażeń dziennie w rozliczeniu tygodniowym. Trzy dni z rzędu po 30 tys. i system staje się niewydolny. Powinniśmy wtedy pilnie zastosować rozwiązania z poprzedniej wiosny i Wielkanocy - dodał.

Według Horbana należy znacznie ograniczyć liczebność ludzi na mszach. A limit 1 osoba na 20 metrów kwadratowych wydaje się rozsądny. - Do tego święcenie – jeśli już, to na zewnątrz. Decyzje nie powinny być jednak w ręku władz kościelnych, ale państwowych. Pytanie, czy wierni tych zaleceń będą przestrzegać. Wiosną rok temu przestrzegali. Przypomnijmy sobie, jak było zeszłej Wielkanocy. Zwolnienie, jeśli idzie o liczbę osób na spotkaniach, nie powinno dotyczyć osoby zaszczepionej. Jest tu pewien problem. Pojawiły się ostatnio fałszywe zaświadczenia o zaszczepieniu - dodał.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/"Rzeczpospolita"