Zamknij

Kolejna ofiara, której nie ujęto w statystykach. Ilu zakażonych umiera naprawdę?

31.03.2020 22:43
Czy ofiar koronawirusa jest więcej niż podaje rząd? Dlaczego nie wszyscy widnieją w statystykach?
fot. PAP/Wojtek Jargiło

We wtorek wieczorem na liście zmarłych zakażonych koronawirusem były 33 osoby. To pacjenci, u których za bezpośrednią przyczynę śmierci uznano Covid-19. Zmarłych zakażonych koronawirusem jest jednak więcej. Dlaczego nie widnieją w statystykach?

W szpitalu w Limanowej w Małopolsce zmarła w nocy z poniedziałku na wtorek 86-letnia pacjentka zakażona koronawirusem, która miała też inne choroby. Informację potwierdził już szpital, ale kobieta wciąż nie została uwzględniona w oficjalnych statystykach udostępnianych przez Ministerstwo Zdrowia.

Biuro wojewody małopolskiego, które przekazuje dane zbierane przez resort, na razie nie uwzględniło kobiety wśród osób zmarłych na koronawirusa, a ma to zrobić wtedy, kiedy z sanepidu otrzyma potwierdzenie, że przyczyną zgonu była właśnie choroba Covid-19.

Od początku trwania epidemii koronawirusa w polskich szpitalach zmarło co najmniej kilka osób zakażonych koronawirusem, których nie ujęto w oficjalnych statystykach. Dlaczego nie uznaje się ich za ofiary epidemii?

Na podobne pytanie odpowiadał podczas wtorkowej konferencji prasowej minister zdrowia Łukasz Szumowski. - Akt zgonu i kartę zgonu wypisuje lekarz, nie minister zdrowia, nie urzędnik państwowy. Tę kartę zgonu otrzymujemy poprzez wojewodów, tę informację, którą otrzymamy od setek lekarzy przekazujemy od razu państwu - zapewnił. Dzień wcześniej w TVN24 przekonywał też, że rząd przekazuje dane o wszystkich zmarłych. - Czasem dodajemy, że przyczyna zgonu prawdopodobnie była inna, ale nie ukrywamy żadnego przypadku. Nie próbujemy klasyfikować tych pacjentów do innych chorób. Uważamy, że powinniśmy być całkowicie transparentni i przejrzyści – mówił.

Zobacz także

Zmarli zakażeni koronawirusem z chorobami współistniejącymi poza statystykami?

Co do tej przejrzystości wielu ma jednak wątpliwości. Dyskusję na ten temat wywołało m.in. uznanie nie koronawirusa, a sepsy za przyczynę śmierci 27-latki hospitalizowanej w Łańcucie. Podobnie było też w przypadku zakażonego koronawirusem 85-latka z Kalisza, który – jak przekazano – zmarł z powodu niewydolności serca.

WHO informowało niedawno, że śmierć z powodu Covid-19 można stwierdzić nawet bez testu laboratoryjnego. W Polsce zdarza się jednak, że nawet po potwierdzeniu zakażenia testem za przyczynę zgonu zamiast Covid-19 uznaje się np. wspomnianą niewydolność serca albo nowotwór.

Wiele osób zwraca uwagę, że nie jest to prawidłowy sposób określania przyczyny zgonu, bo wydaje się jasne, że pacjent z nowotworem najpewniej żyłby dziś, gdyby nie zakażenie koronawirusem, które po prostu przyspieszyło jego śmierć. - Jako kluczową przyczynę zgonu moim zdaniem powinno się podać chorobę zakaźną – powiedziała w rozmowie z poznańską "Wyborczą" Barbara Stawińska-Witoszyńska, epidemiolog z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Dziennik zwraca uwagę, że w podobnym tonie wypowiadają się też członkowie Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych, choć do tej pory nie wydali w tej sprawie oficjalnego oświadczenia.

Zobacz także

Posłuchaj podcastu

Koronawirus w Polsce - aktualne dane, co trzeba wiedzieć?

RadioZET.pl/PAP/TVN24/Gazeta Wyborcza Poznań/WHO