Liczba testów na koronawirusa spada od 3 dni. Mamy tłumaczenia ministerstwa

27.04.2020 16:08
Ministerstwo Zdrowia
fot. PAP

Dzienna liczba wykonanych testów na koronawirusa w Polsce spadła o połowę w ciągu ostatnich trzech dni - wynika z danych Ministerstwa Zdrowia. Spadek zauważalny jest od piątku, dlatego zapytaliśmy resort, jakie są tego przyczyny. 

- Testy, testy, testy. Nie możesz walczyć z ogniem z zasłoniętymi oczami i nie możemy powstrzymać tej pandemii, jeśli nie wiemy, kto jest zarażony - mówił jeszcze marcu szef Światowej Organizacji Zdrowia Tedros Adhanom Ghebreyesus. Wtórowała mu dr Maria Van Kerkhove, kierownik techniczny WHO Health Emergencies Program, wedle której każdy kraj powinien zwiększyć liczbę laboratoriów oraz przeprowadzanych testów.

WHO: testy, testy, testy

Tak mówią przedstawiciele najważniejszej międzynarodowej organizacji zajmującej się ochroną zdrowia. Niektóre kraje wzięły to sobie do serca. Jak podaje portal Euractiv.pl (dane z zeszłego tygodnia), liderem pod tym względem jest Islandia, która przebadała już 46,3 tys. swoich obywateli, co daje współczynnik ponad 135 tys. testów na milion mieszkańców. Podobny współczynnik mają też Wyspy Owcze, a pierwszą piątkę w Europie domykają Malta Luksemburg i San Marino (każdy z nich powyżej 60 tys. testów na milion mieszkańców). 

Zobacz także

Ktoś mógłby powiedzieć, że to małe kraje z niewielką populacją. Spójrzmy więc na te większe. Niemcy -  ok. 25 tys., Włochy - ponad 29 tys., Hiszpania - 25,5 tys. testów (wszystkie liczby w przeliczeniu na milion mieszkańców). Jak na tym tle wypada Polska? Według Ministerstwa Zdrowia przeprowadziliśmy już ponad 297 tys. testów, ale według Euractiv.pl współczynnik wynosi niespełna 8 tys. testów na milion mieszkańców. 

Zobacz także

To dużo mniej niż wymienione większe i liczniejsze od Polski państwa europejskie. Ale wyższy współczynnik na milion mieszkańców posiadają również państwa z mniejszą niż nasz kraj populacją, m.in. Holandia (ponad 11 tys)  Belgia (ponad 16 tys.) czy Czechy (ponad 20 tys.). Co oczywiste, w każdy z tych państw statystyki dotyczące zakażenia koronawirusem są wyższe niż nad Wisłą. 

Możemy robić 20 tys. testów dziennie, ale... ich liczba spada

Zarówno minister zdrowia Łukasz Szumowski, jak i jego zastępca Waldemar Kraska twierdzili, że polskie laboratoria mają potencjał, aby przeprowadzać dziennie 20 tys. testów wykrywających koronawirusa. Na razie jednak ani razu nie osiągnięto tego pułapu, a w ostatnich dniach dzienna liczba testów spada.  Wystarczy spojrzeć na oficjalne dane publikowane na profilu Ministerstwa Zdrowia na Twitterze. W piątek poinformowano, że w ciągu ostatniej doby wykonano ponad 14,4 tys. testów na koronawirusa:

Z każdym kolejnym dniem ogłaszano jednak, że "w ciągu ostatniej doby" tych testów przeprowadzono mniej niż poprzednio. W sobotę liczba ta wynosiła już ponad 13,7 tys:

Dane z niedzieli mówią o 11,6 tys. testów:

Natomiast wedle poniedziałkowych doszło do najbardziej widocznego spadku - bo na poziom zaledwie 7,2 tys. testów. Napisaliśmy w tej sprawie do Ministerstwa Zdrowia z prośbą o wyjaśnienie tej kwestii.

"Obecnie diagnostykę w kierunku koronawirusa przeprowadza w Polsce blisko 90 laboratoriów i możemy wykonywać 25 tys. testów na dobę. Ministerstwo jest zobowiązane zapewnić możliwości wykonywania testów i wyposażyć laboratoria w testy i z tego się w pełni wywiązuje"

- odpisała w mailu do redakcji RadioZET.pl Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z Biura Komunikacji resortu."Mamy zakupionych ponad 1 mln testów. Jednak na testy nie kieruje minister, ale służby medyczne i sanitarno-epidemiologiczne. Resort zdrowia ze swojej strony, żeby zwiększyć liczbę testowanych pacjentów, wprowadza badania na koniec kwarantanny" - dodała

Sośnierz: powinniśmy przeprowadzać kilkadziesiąt tys. testów

Przy okazji warto przypomnieć słowa Andrzeja Sośnierza z niedawnego wywiadu dla "Rzeczpospolitej". Poseł Porozumienia i były szef Narodowego Funduszu Zdrowia jako jedyny reprezentant strony rządzącej niejednokrotnie alarmował w mediach, że nasz kraj przeprowadza za mało testów.

Nie jesteśmy na etapie gasnącej pandemii. Jak jest naprawdę, trudno wywnioskować z komunikatów, które się pojawiająJeśli wykonywany jest stały poziomym testów, między 10–14 tys., to będzie podobnie stały poziom zakażeń. Dzięki zaniżonej liczbie testów może się wydawać, że pandemia jest wygaszana, kiedy w rzeczywistości ona rośnie. Szacuję, że zakażeń w Polsce mamy co najmniej 40 tys., a nie 10 tys., co wnioskuję ze śmiertelności, która jest stałą wartością w stosunku do zakażeń

- powiedział. - Mała liczba testów pokazuje, że mamy mniejszą ilość zakażonych niż w rzeczywistości. Musimy wykonywać więcej testów i to nie jakichkolwiek, ale genetycznych - dodał. Przypomniał, że wiarygodność szybkich testów, zakupionych z Korei Płd, o których mówił wiceminister Kraska, jest dopiero badana w Państwowym Zakładzie Higieny. 

Zobacz także

- Testów powinniśmy przeprowadzać kilkadziesiąt tysięcy, 80–100 tys. to byłoby optimum. 20 tys. testów wystarczy po wytłumieniu epidemii. Mówienie, że mamy wystarczającą liczbę testów, jest dosyć enigmatyczne, bo mamy różne rodzaje testów - ocenił Sośnierz. 

Koronawirus - co trzeba wiedzieć?

RadioZET.pl/zdrowie.wprost.pl/Twitter/MZ/Rzeczpospolita/euractiv.pl/PAP