Zamknij

Bezkarność w imię walki z COVID-19? PiS chce zmienić ustawę

12.08.2020 20:18
PiS
fot. Tomasz Jastrzębowski/REPORTER

Naruszenie obowiązków służbowych oraz innych przepisów mają nie być uznawane za przestępstwo, jeżeli zostały popełnione w celu przeciwdziałania COVID-19 - to właśnie zakłada skierowany do jednej z sejmowych komisji projekt zmiany tzw. ustawy covidowej, pod którym podpisało się kilkudziesięciu posłów PiS. Prawnicy i opozycja zwracają uwagę na fakt, iż wejście nowych przepisów w życie może spowodować bezkarność państwowych urzędników. Wskazują też na absurdy w nowych zapisach. 

Do Sejmu trafił właśnie projekt zmian w tzw. ustawie covidowej, czyli ustawie "o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych". 

Projekt, pod którym podpisało się kilkudziesięciu posłów PiS, zawiera jednak kontrowersyjny fragment, który zakłada de facto wprowadzenie bezkarności dla osób łamiących prawo bądź obowiązki służbowe w imię walki z koronawirusem.

Nie popełnia przestępstwa, kto w celu przeciwdziałania COVID-19 narusza obowiązki służbowe lub obowiązujące przepisy, jeżeli działa w interesie społecznym i bez naruszenia tych obowiązków lub przepisów podjęte działanie nie byłoby możliwe lub byłoby istotnie utrudnione

- brzmi wspomniany ustęp. Co ciekawe, jak przypomina Gazeta.pl, podobny przepis znajduje się już ustawie w jej obecnym kształcie. Mowa tam o niedopełnieniu obowiązków, a także przekroczeniu uprawnień i działaniu na szkodę przedsiębiorstwa. 

Zobacz także

"Sprecyzowany jest też rodzaj czynu, który nie jest przestępstwem w myśl ustawy - chodzi o nabycie towarów lub usług niezbędnych dla zwalczania koronawirusa. Jeśli dana osoba zrobiła to z naruszeniem wspomnianych przepisów, ale działa w interesie społecznym i nie mogła zrobić tego w inny sposób - nie popełnia przestępstwa" - czytamy na portalu.

Zobacz także

W nowej wersji nie zostało sprecyzowane, o które kategorie przestępstw może chodzić. Widnieje jedynie wspomniany już zapis o "naruszeniu obowiązków służbowych" oraz "obowiązujących przepisach". Spotkał się on już z krytyką przedstawicieli opozycji. 

W ekspresowym tempie w Sejmie ląduje projekt pozwalający na popełnianie przestępstw pod pretekstem walki z COVID-19. Przepis działa wstecz. Koło ratunkowe dla Szumowskiego i spółki?

- pytała na Twitterze posłanka KO Gabriela Lenartowicz. Na jednym z udostępnionych przez nią zdjęć widać treść projektu ustawy, który został już skierowany do konsultacji w Komisji Finansów Publicznych. Warto dodać, że będzie on dotyczył również czynów, które zostały popełnione przed ewentualnym wejściem nowych przepisów w życie. 

Zobacz także

W jaki sposób pomysłodawcy uzasadniają swój projekt? W dokumencie czytamy m.in., że "zapobieganie i zwalczanie choroby zakaźnej jaką jest COVID-19 wymaga szczególnych rozwiązań" i że "standardowe działania podejmowane przez osoby wykonujące czynności mające na celu przeciwdziałanie COVID-19 pozostają (...) niewystarczającym środkiem do skutecznego przeciwdziałania tej chorobie". 

W stanie epidemicznym powodowanym COVID-19 niejednokrotnie niezbędne staje się zatem inicjowanie nagle działań ponadstandardowych, trudnych do pogodzenia z obowiązkami służbowymi i obowiązującym stanem prawnym, a jednocześnie niezbędnych do osiągnięcia zakładanego celu

- czytamy w projekcie. To jednak nie wszystko. "Celem ustawy jest wprowadzenie rozwiązania, które pozwoli wyłączyć bezprawność, a w konsekwencji przestępność, czynu polegającego na naruszeniu obowiązków służbowych lub innych przepisów przez osobę działającą na rzecz zapobiegania oraz zwalczania choroby zakaźnej COVID-19.(...) Wymagane jest bowiem spełnienie zasady subsydiarności, tj. stwierdzenie, że osiągnięcie wskazanego celu w inny sposób nie było możliwe lub było istotnie zagrożone. W proponowanym rozwiązaniu uwzględniono również kryterium interesu społecznego" - w taki sposób uzasadniona zostaje koncepcja korekty "ustawy covidowej". 

Myślę, że przeciwdziałaniem Covid-19 będzie można uzasadnić dosłownie wszystko i każde naruszenie prawa zwolnić z tej odpowiedzialności (...) Przepisy są nakierowane na obronę ministra aktywów państwowych

- skomentował w rozmowie z TOK FM Patryk Wachowiec, analityk prawny Fundacji Obywatelskiego Rozwoju. Jego zdaniem, przepis ten ma chronić m.in. szefa MAP Jacka Sasina, odpowiedzialnego za organizację wyborów całkowicie korespondencyjnych w maju.

Zobacz także

Wybory ostatecznie nie doszły do skutku wskutek porozumienia Jarosława Kaczyńskiego i Jarosława Gowina, ale wcześniej na polecenie Sasina (i pod nadzorem mającej status organizatora wyborów Poczty Polskiej) wydrukowano karty do głosowania. Z uwagi na zmianę kandydata KO w wyborach w czerwcu i lipcu (Małgorzatę Kidawę-Błońską zastąpił Rafał Trzaskowski). wydrukowane wcześniej karty były bezużyteczne. Koszt takiej operacji oszacowano jednak na niemal 70 mln złotych z publicznych pieniędzy. 

Prawnik z UJ, dr Mikołaj Matecki, zwrócił uwagę na jeszcze jeden absurd. Jego zdaniem, na podstawie postulowanych zmian w ustawie i interpretując ją w konkretny sposób, będzie można np. zabić osobę nienoszącą maseczki. 

Według projektu można zabijać osoby bez maseczki. To naruszenie przepisów - zakazu zabijania, ale w interesie społecznym - dalsze ryzyko zakażania. W celu przeciwdziałania COVID-19 - spełnione. Bez naruszenia przepisów zabójstwo byłoby niemożliwe - spełnione. Brak przestępstwa

- pisze na Twitterze. W innym wpisie podkreśla, że przepis działa z mocą wsteczną. "Chcą rozszerzyć dotychczasową klauzulę, by jeszcze więcej nadużyć władzy uszło wszystkim płazem" - twierdzi. 

RadioZET.pl/sejm.gov.pl/Twitter/Gazeta.pl