Zamknij

"Precz z Kaczyńskim". Protesty na granicy polsko-niemieckiej

26.04.2020 21:22
Protesty
fot. Faxebook.Beata Zygmuntowicz

Mieszkańcy polsko-niemieckiego pogranicza protestowali w piątek przeciwko spowodowanym epidemią koronawirusa obostrzeniom przy przekraczaniu granicy. Według nich uniemożliwiają one wielu ludziom pracę, a dzieciom naukę. Zdjęcia i nagrania z ich demonstracji trafiły już do sieci. Sprawę skomentowali już także niemieccy politycy. 

W piątek, 24 kwietnia, na kilkunastu polsko-niemieckich przejściach granicznych po obu stronach granicy odbyły się protesty lokalnych społeczności, których celem było zwrócenie uwagi polskiego rządu na negatywny wpływ obowiązku poddania się kwarantannie na osoby, które z powodów zawodowych lub rodzinnych codziennie przekraczają granicę.

Protesty na granicy polsko-niemieckiej

Protesty związane są decyzją polskich władz z 27 marca, na podstawie której, każdy obywatel Polski, powracający do kraju z zagranicy, musi poddać się 14-dniowej kwarantannie. Przepis wprowadzono, aby zapobiegać rozprzestrzenianiu się koronawirusa. 

Zobacz także

Według protestujących, restrykcje uniemożliwiają wielu ludziom pracę, a dzieciom naukę. Co warte przypomnienia, analogiczne przepisy - w przypadku krótkotrwałego przekroczenia granicy bądź regularnego, ale w celach zawodowych i edukacyjnych - nie obowiązują w Niemczech (ani też np. w Czechach). 

Zobacz także

Jeden z protestów odbył się po polskiej i niemieckiej stronie przejścia granicznego w Rosówku (Zachodniopomorskie). Protestowało tam po obu stronach granicy łącznie ponad sto osób. Na transparentach trzymanych przez manifestantów można było przeczytać m.in. "Wpuśćcie nas do pracy. Wpuśćcie nas do domu", czy "Wpuśćcie nas do pracy bez kwarantanny".

Naprawdę jesteśmy za tym, aby przestrzegać wszystkich nałożonych restrykcji i przepisów, które dotyczą koronawirusa. Zależy nam jednak na tym, żeby osoby mieszkające na pograniczu mogły przemieszczać się z domu do pracy, a dzieci chodzić do szkół, a osoby mieszkające po dwóch stronach mogły korzystać z lekarzy w sąsiednim kraju. Takich ludzi jest dużo na pograniczu

– powiedziała (cytowana przez PAP) Marta Szuster, jedna z organizatorek protestu. Jedno z dzieci po niemieckiej stronie trzymało transparent z napisem "Wpuśćcie moją nauczycielkę", na transparencie kobiety po polskiej stronie można było przeczytać "Wpuśćcie mnie do moich uczniów".

W Gubinie w manifestacji wzięło udział około 200 demonstrantów, a w sąsiednim Guben na drugim brzegu Nysy Łużyckiej około stu. W Kostrzynie nad Odrą po polskiej stronie granicy na swoje niezadowolenie z obowiązkowej kwarantanny dla pracujących za granicą manifestowało około stu osób. Podobnie było w Łęknicy, gdzie spotkało się 150 manifestantów.

Z kolei w Słubicach – największym mieście na polsko-niemieckim pograniczu – zniesienia kwarantanny domagało się około stu osób, a po niemieckiej stronie Odry – we Frankfurcie nad Odrą – manifestacja zgromadziła kilkadziesiąt osób.

'W sieci pojawiają się nagrania z protestów. Na Facebooku, Twitterze czy YouTube zyskują ogromną popularność. Jak choćby to pierwsze poniższe, na którym mieszkańcy Zgorzelca, zgrupowani w maskach skandują "Precz z Kaczyńskim":

W Zgorzelcu w dwóch miejscach manifestowało około 300 osób po polskiej stornie i około stu po niemieckiej w sąsiednim Görlitz. Manifestacja była też w Porajowie, gdzie przyszło na nią około 40 osób.

Premier Brandenburgii pisze do polskiego MSZ

W sprawie interweniowali już niemieccy politycy, m.in. premier przygranicznego landu Brandenburgia Dietmar Woidke, który jest jednocześnie pełnomocnikiem rządu RFN ds. kontaktów z Polską. Napisał on do Bartosza Grodeckiego, podsekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, będącego też koordynatorem do spraw polsko-niemieckiej współpracy przygranicznej i regionalnej. 

"Moim zdaniem, osoby dojeżdżające do pracy powinny mieć możliwość dotarcia do swojego miejsca zatrudnienia po drugiej stronie granicy"

- napisał Woidke “Strona niemiecka rozumie kontrole graniczne, które wprowadziła Polska, ale musimy również pamiętać, że granica przecina wspólny region gospodarczy” - dodał. Zwrócił się przy tym do swojego polskiego odpowiednika, aby razem “ściśle koordynować sprawy dotyczące regionu przygranicznego”.

Zobacz także

Pismo zostało wysłane w czwartek 23 kwietnia o czym poinformowała w sobotę lokalna gazeta z Franfurtu nad Odrą “Maerkische Oderzeitung”. Według wyliczeń niemieckiej Izby Przemysłowo-handlowej ok. 25 tys. osób stale przekracza granicę polsko-niemiecką w związku z pracą na terenie Brandenburgii lub w Berlinie.

Premier Saksonii komentuje

W podobnym tonie wypowiedział się Michael Kretschmer, premier Saksonii, kolejnego landu graniczącego z Polską i kolejnego, w którym na co dzień pracuje wielu naszych rodaków, który krytycznie odniósł się to obowiązku 14-dniowej kwarantanny, nałożonego na wracających do kraju polskich obywateli. 

To wielkie nieszczęście, co się tam dzieje[...] Uważam, że polski rząd się zagalopował

- powiedział. W  jego opinii, dzięki Unii Europejskiej granica nie stanowi już końca przestrzeni gospodarczej lub życiowej, a ludzie w regionie przygranicznym przyzwyczaili się do tego i dojeżdżali tam, i z powrotem - do pracy, i do mieszkania. "Rygorystyczne zamknięcie granicy w czasie kryzysu koronawirusowego spowodowało duży problem" - oświadczył.

Morawiecki nie pozostawił złudzeń

Jeszcze we wtorek swoją opinię w sprawie ewentualnego otwarcia granic dla pracowników transgranicznych wygłosił premier Mateusz Morawiecki. Nie było ona jednak optymistyczna. – To rzeczywiście dylemat bardzo trudny do rozwiązania - powiedział cytowany przed wrocławską "Gazetę Wyborczą". 

Ale jednocześnie są setki tysięcy mieszkańców powiatów przygranicznych, którzy bardzo obawiają się osób jeżdżących do Niemiec czy Republiki Czeskiej. Tam poziom zakażeń na sto tysięcy mieszkańców jest znacząco wyższy niż w Polsce. Chcemy uniknąć w związku z tym podnoszenia ryzyka zakażeń. Stąd ten przepis, by odbywać kwarantannę, jeśli ktoś przyjeżdża zza granicy

– mówił, dodając: - Wszyscy eksperci są zgodni, że sytuacja w Polsce jest lepsza niż w innych krajach. Wiąże się to właśnie m.in z tym, że jako pierwsi wdrożyliśmy sanitarne kontrole graniczne, wdrożyliśmy obowiązkową kwarantannę i szereg zasad, które obowiązują do dzisiaj i pozwalają nam lepiej kontrolować rozwój koronawirusa. I dlatego ten przepis nadal będzie obowiązywał.

RadioZET.pl/PAP/wroclaw.wyborcza.pl/Facebook/Twitter