Zamknij

Protest uczniowski w całej Polsce. "My naprawdę się boimy"

12.10.2020 11:23
pusta szkoła
fot. Piotr Molecki/East News, zdjęcie ilustracyjne

Protest uczniowski młodzież zapowiedziała w weekend. "My naprawdę się boimy. To nie jest zabawa" - pisali, zachęcając rówieśników do pozostania w poniedziałek w domach. Czy protest uczniów przyniesie efekty? MEN i MZ jak dotąd nie odniosły się do apelu młodych.

Protest uczniowski trwa. Polska młodzież zbuntowała się wobec ostatnich decyzji rządu dotyczących szkół, a raczej braku takich decyzji. W sobotę podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej, na której miały zostać przedstawione ustalenia dotyczące dalszego funkcjonowania szkół w trakcie pandemii Covid-19, ani premier Mateusz Morawiecki, ani minister zdrowia Adam Niedzielski do kwestii oświaty się nie odnieśli. Dopiero dopytywani przez dziennikarzy przekazali, że w szkołach nic się nie zmienia. - Dzisiaj nie widzimy konieczności, żeby wprowadzać tryb nauki w trybie zdalnym - mówił Morawiecki. - Uważamy, że ryzyko związane z koronawirusem jest największe dla osób starszych - podkreślał premier.

Choć rząd uważa, że podejście zaproponowane w sierpniu przez MEN "jest adekwatne" do obecnej sytuacji, niepokoje rosną. Zakażeń koronawirusem w szkołach przybywa, a kolejne placówki przechodzą na nauczanie hybrydowe (działa tak 811 placówek – dane z piątku, 9 października) lub zdalne (208), choć faktycznie – w porównaniu z całkowitą liczbą szkół pracujących normalnie (47 465), jest ich niewiele. Co więcej, w weekend polskie media obiegła informacja o śmierci Kamila Pietrzyka, 31-letniego nauczyciela z Zawiercia, a także nauczycielki jednej ze szkół podstawowych w Osieku nad Wisłą. Oboje byli zakażeni koronawirusem.

Protest uczniowski w szkołach

Nastolatkowie już w weekend namawiali w sieci do wzięcia udziału w proteście. Uczniowie mieli w poniedziałek nie pójść do szkoły. W ten sposób część uczniów chciała okazać swój sprzeciw wobec – jak mówią - nieodpowiedzialnej polityki rządu w sprawie szkół podczas pandemii. Za akcją stoją nastolatkowie skupieni wokół założonego w niedzielę na Twitterze profilu „Protest uczniowski”. "My naprawdę się boimy", „to nie jest śmieszna zabawa” - pisali.

Wygląda jednak na to, że większość uczniów poszła po weekendzie na lekcje. Wielu z nich w geście solidarności z protestującymi ubrało się jednak na czarno, o co apelowali organizatorzy strajku. W poniedziałek w sieci wciąż jednym z najpopularniejszych hashtagów jest właśnie #protestuczniowski.

Nie protestują jednak wszyscy. Część uczniów ma inne podejście do tematu "szkoły online". - Okres, który spędziliśmy w domu tak naprawdę nie był w ogóle produktywny – mówi reporterowi Radia ZET, Łukaszowi Konarskiemu, jeden z warszawskich licealistów. – Ja nie chciałabym, żeby wróciła szkoła zdalna. W domu nie ma aż tak dobrego internetu – dodaje jedna z jego koleżanek. – Wolę się spotykać z kolegami i koleżankami. Trudno jest mi się uczyć bez kontroli nauczyciela – mówi Radiu ZET kolejny uczeń.

Na protest uczniowski zareagowała już m.in. posłanka Lewicy Marcelina Zawisza. „Dziś uczniowie w całej Polsce rozpoczynają #protest uczniowski. Boją się, że złapią i przeniosą na rodziców i dziadków Covid-19. I słusznie, eksperci mówią o otwarciu szkół jako jednym ze źródeł dzisiejszych wzrostów zachorowań. Czy MZ i MEN usłyszą i zadziałają?” – pyta na Twitterze posłanka. Resorty w sprawie protestu uczniów jednak milczą.

RadioZET.pl