Zamknij

Akcja policji ws. otwartego klubu. Użyto granatów hukowych i broni gładkolufowej

31.01.2021 17:08
interwencja policji pod klubem w Rybniku
fot. Śląska Policja

Rybnik. Policja interweniowała w sobotę w sprawie klubu, który został otwarty mimo nakazów obowiązujących w związku z epidemią. Doszło do przepychanek. Ok. 150 funkcjonariuszy użyło ręcznych miotaczy gazu, pałek, granatów hukowych oraz broni gładkolufowej. Zatrzymano trzy osoby, a policja informuje o rannych dwóch policjantach. Tymczasem relacje internautów różnią się od świadectw policji.

Klub Face 2 Face, mieszczący się w centrum Rybnika, po raz pierwszy został otwarty w poprzedni weekend – wylegitymowano wówczas ponad 370 osób i poinformowano właściciela o tym, że otwarcie lokalu jest niezgodne z przepisami dotyczącymi zwalczania epidemii COVID-19. Mimo to w piątek klub został otwarty ponownie. W sobotę późnym wieczorem interweniowała policja.

- Mundurowi zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 30, 44 i 48 lat, którzy w czasie interwencji naruszyli nietykalność cielesną funkcjonariuszy policji. Policjanci wylegitymowali 213 uczestników tego zdarzenia – poinformowała w niedzielę rzeczniczka rybnickiej policji asp. Bogusława Kobeszko.

Policja: "uczestnicy lokalu atakowali mundurowych"

Decyzją Państwowego Inspektora Sanitarnego lokal został zamknięty, a decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. W związku z powyższym policjanci asystowali pracownikom sanepidu w doręczeniu dokumentu właścicielowi. Następnie mundurowi poinformowali uczestników imprezy o zamknięciu lokalu i konieczności wyjścia z klubu - przekazała rzeczniczka rybnickiej policji.

Według policji "po opuszczeniu lokalu uczestnicy byli agresywni i atakowali mundurowych niebezpiecznymi przedmiotami". "Policjanci podawali komunikaty wzywające do rozejścia się. Kiedy to nie przyniosło rezultatu wobec agresywnych uczestników zgromadzenia, użyli środków przymusu bezpośredniego w postaci ręcznych miotaczy gazu, pałek służbowych, granatów hukowych, oddali także strzały ostrzegawcze z broni gładkolufowej" – poinformowała w niedzielę rybnicka policja.

Część uczestników – jak informują policjanci - dobrowolnie opuściła lokal, zaś pozostali nie chcieli dostosować się do poleceń. Na zewnątrz zebrała się grupa kilkuset osób, wśród których – jak głosi policyjny komunikat – „większość była nietrzeźwa i agresywna w stosunku do policjantów”; niektórzy nie mieli na twarzach maseczek, pili alkohol i podawali policjantom fałszywe dane personalne - informuje policja.

"Ludzie zaczęli się pchać, byli wystraszeni"

Tymczasem relacje uczestników imprezy różnią się od komunikatu policji. Według portalu rybnik.com.pl funkcjonariusze ruszyli na protestujących uzbrojeni w pałki, gaz pieprzowy oraz broń hukową i gładkolufową. "W stronę mundurowych leciały za to szklane butelki, śnieżki i inwektywy" - czytamy.

Portal przytoczył relację jednej z dziewczyn, która była w klubie. - Ludzie zaczęli się pchać, byli wystraszeni. Przewróciłam się i uderzyłam głową o podłogę. Jak policja blokuje lokal, to niech to robi z głową. Każą wy*******ać i g*wno ich to obchodzi. Jedna nasza koleżanka została w lokalu, bo była na górze, a jej kurtka na dole – mówiła.

"Ulica Wiejska została zamknięta z dwóch stron, każdą z nich blokowały radiowozy i mundurowi. Napięta sytuacja była zwłaszcza przy skrzyżowaniu z ul. Raciborską. Tam całą szerokość drogi zablokowali policjanci w pełnym rynsztunku – na głowach białe hełmy, w rękach tarcze, pałki, broń gładkolufowa i gaz pieprzowy. Nikt nie mógł zbliżyć się do wejścia Face 2 Face" - czytamy w portalu.

W internecie pojawiło się również nagranie, na którym interwencję policji opisała właścicielka klubu. "Myślałam, że policja od tego, żeby chronić ludzi, okazało się, że jest przeciwko" - powiedziała.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/Rybnik.com.pl/slaskiprzeglad.pl/Facebook.com/tomtedee