Niektóre rośliny nie rosną tam, gdzie powinny. Zaskakujące ustalenia naukowców
Niszczymy przyrodę na wiele sposobów. Teraz naukowcy ujawnili jeszcze jeden skutek działalności człowieka. Według nich, niektóre rośliny nie rosną tam, gdzie powinny według wszelkich ekologicznych wskazań. Co to oznacza?
- Człowiek wpływa na środowisko na wiele róznych sposobów. Teraz naukowcy wykazali, że konsekwencje są widoczne nawet z dala od siedzib ludzkich.
- Jak wykazano w międzynarodowym badaniu, niektóre rośliny rosną tam, gdzie nie powinny.
- Jak zahamować degradację ekosystemów?
Tak zniszczyliśmy Ziemię. “Przyroda cierpi na wiele sposobów"
O wpływie człowieka na środowisko mówi się coraz więcej, ale mimo rosnącej świadomości, pewnych procesów nie możemy już odwrócić. Przejawia się to nie tylko w betonowych miastach czy polach, które zastąpiły łąki. W międzynarodowym badaniu z udziałem pięciorga Polaków, opublikowanym w czasopiśmie „Nature”, naukowcy wskazali, że niektóre rośliny nie rosną tam, gdzie powinny. Jak podkreślili, przyroda cierpi na wiele różnych sposobów.
W ekosystemach mogą zachodzić subtelne procesy, które toczą się z dala od naszych osiedli, choć mają żródło właśnie tam. Należą do nich m.in. utrata i fragmentacja siedlisk, lokalne wymieranie gatunków, utrudniona kolonizacja nowych miejsc przez rośliny, zanik zwierząt zapylających i roznoszących nasiona, a także zanieczyszczenia lub nadmiar substancji odżywczych, które trafiają do przyrody nawet setki kilometrów od danego miejsca.
Ponad 200 naukowców z całego świata, w tym z Polski, postanowiło lepiej zrozumieć naturę tych zmian. W ramach globalnego projektu DarkDivNet nie tylko rejestrowali gatunki roślin występujące na wybranych terenach, lecz także analizowali, jakie gatunki, choć są odpowiednie dla danego obszaru i powinny na nim występować, były nieobecne. Badanie prowadzono w prawie 5500 miejscach w 119 regionach świata. Wnioski szokują.
Quiz: Krótki test z przyrody. Znasz odpowiedź na 9. pytanie?
Na czym polegało badanie?
Naukowcy zastosowali metodę opierającą się na koncepcji tzw. ciemnej bioróżnorodności, która zakłada, że w danym ekosystemie mogą istnieć warunki sprzyjające obecności niektórych gatunków roślin, mimo że faktycznie ich tam nie ma.
Dr Iwona Dembicz, dr Łukasz Kozub i mgr Nadia Skobel z Uniwersytetu Warszawskiego zajęli się terytoriami w północno-wschodniej Polsce, południowej Ukrainie oraz w Szwajcarii. Ich zadaniem było wytypowanie co najmniej 32 powierzchni badawczych (każda o wielkości 100 m kw.), reprezentujących różne lokalne ekosystemy, wykonanie szczegółowych obserwacji terenowych oraz analiza danych zgodnie z jednolitą metodologią przyjętą w projekcie.
Alarmujące wyniki badań
Naukowcy wykazali że w regionach o niewielkim wpływie człowieka ekosystemy zawierały przeciętnie zaledwie 35 proc. potencjalnie odpowiednich gatunków roślin. Natomiast na silniej przekształconych obszarach – niecałe 20 proc. Oznacza to, że większość roślin, które mogłyby tam rosnąć, zniknęła, choć nadal występują w okolicy i teoretycznie mogłyby powrócić.
„Tradycyjne pomiary bioróżnorodności, takie jak liczenie zarejestrowanych gatunków, nie umożliwiły wykrycia tego wpływu, ponieważ naturalne zróżnicowanie bioróżnorodności w różnych regionach i ekosystemach maskowało prawdziwy zakres wpływu człowieka” - podkreślili badacze z UW.
Następnie, aby zmierzyć oddziaływanie ludzi na przyrodę, naukowcy wykorzystali Human Footprint Index. To wskaźnik obejmujący m.in. gęstość zaludnienia, obecność dróg, kolei i zabudowy oraz intensywność użytkowania ziem. Okazało się, że nawet jeśli badane miejsce wyglądało na „naturalne”, to oddalone o nawet setki kilometrów miasta, pola uprawne i infrastruktura wpływały negatywnie na lokalną roślinność.
„Ten wynik jest alarmujący, ponieważ pokazuje, że zakłócenia spowodowane przez człowieka mają znacznie szerszy wpływ, niż wcześniej sądzono, docierając nawet do rezerwatów przyrody. Zanieczyszczenia, wycinka, zaśmiecanie i pożary spowodowane przez człowieka mogą wykluczyć rośliny z ich siedlisk i uniemożliwić ponowną kolonizację” – podsumował uzyskane wyniki główny autor i pomysłodawca pracy prof. Meelis Pärtel z Uniwersytetu w Tartu w Estonii.
Co możemy zrobić? Według autorów badania, zatrzymanie co najmniej 30 proc. dziewiczych obszarów w regionie może znacząco ograniczyć negatywne skutki działalności człowieka. Jak zaznaczył Pärtel, to ważny argument wspierający globalny cel ochrony 30 proc. powierzchni lądów do 2030 roku, promowany przez Konwencję o Różnorodności Biologicznej ONZ.
Źródło: Radio ZET/PAP/Pärtel, M., Tamme, R., Carmona, C.P. et al. Global impoverishment of natural vegetation revealed by dark diversity. Nature (2025). https://doi.org/10.1038/s41586-025-08814-5
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET